Geocaching na Pomorzu: 162 skarby do odnalezienia w kaszubskich lasach [ZDJĘCIA, MAPA]

Tomasz KubikZaktualizowano 
Potrafią poświęcić całą noc, tylko po to, by znaleźć skrzynkę, z której wyjmą mały notes do wpisania swojego imienia. Miłośnicy geocachingu mają na Pomorzu nowe wyzwanie. Właśnie zakończono niezwykły projekt, który składa się z serii schowków ułożonych na mapie w kształcie liter KASZËBË.

Dwóch ludzi brodzi przez staw w Sopocie. Jest noc. Widać rozbiegane światła latarek. Słychać rozmowy niosące się po wodzie.
- Nie wierzę, że nam się udało - odpowiada Jacek Główczewski, 43-letni programista, znany w środowisku jako TriPPer.
- Wiedziałem, że damy radę - mówi Dominik Jeremiejczyk, 40-letni elektronik z Gdańska, znany jako Mamut.

Nagle TriPPer widzi dwie postacie na brzegu. - Patrz, chyba następna ekipa przymierza się do podjęcia kesza.
- Oj, nie będzie łatwo! - krzyczy Mamut w kierunku brzegu. Z jego twarzy znika uśmiech, gdy zauważa mundury policyjne.
Funkcjonariusze nie spodziewali się takiego przywitania. TriPPer wychodząc z wody, powtarza sobie w myślach: "Tylko nie mów im, że właśnie wracamy z poszukiwania skarbów, mów, że to jest gra terenowa. Inaczej do rana się z tego nie wytłumaczysz…"
- Co panowie tutaj robią? - słyszą niby proste pytanie.
- Hmmm… Trudno to wytłumaczyć - zaczyna TriPPer, stojąc w samych slipkach. - To jest po prostu gra terenowa.
- A na czym polega?
- Należymy do grupy, która w internecie wymienia się różnymi punktami na mapie, w których są ukryte tzw. skrzynki. Jedna z nich była właśnie na tej wyspie - tłumaczy Mamut, pokazując ręką ciemną plamę na wodzie.
- Czyli to wasze hobby? - pyta rezolutnie jeden z policjantów.
- Tak, właśnie tak - potwierdza z ulgą Mamut.
- Udało się panom znaleźć tę skrzynkę?
- Tak, ale nie możemy powiedzieć, gdzie jest ukryta - uśmiecha się TriPPer, który jeszcze tego wieczoru zaloguje się na portalu, na którym wymieniają się informacjami o skrytkach i zamieszczają informacje o nowych, i napisze: "Dzisiaj przeszedłem swoją keszerską inicjację - zostaliśmy zatrzymani przez patrol policji podczas akcji podejmowania kesza".
Obaj bohaterowie opowieści to uczestnicy gry nazywanej geocachingiem. Zyskuje coraz większą popularność. Na całym świecie zajmuje się nim już ponad 5 milionów osób. Wśród nich jest minister Mateusz Szczurek.

Zagadki, historia i adrenalina

- Na skarby mówimy kesze (od angielskiego cache, czyli schowek). Na uczestników gry mówimy keszerzy. Na niewtajemniczonych mówimy mugole - definiuje pojęcia TriPPer.

Gra polega na poszukiwaniu skrytek, o których dowiadujemy się ze specjalnych serwisów. Tam podane są opisy oraz współrzędne geograficzne wszystkich aktywnych skrzynek. Wystarczy wybrać jedną i wyruszyć na poszukiwania. Obecnie w Polsce są dwa liczące się serwisy opencaching.pl, niekomercyjny o zasięgu ogólnopolskim, tworzony w ramach wolontariatu, i geocaching.com - serwis komercyjny prowadzony przez Amerykanów o zasięgu międzynarodowym. W serwisie opencaching.pl zarejestrowanych jest ponad 23 tysiące aktywnych skrzynek.

Mylą się ci, którzy myślą, że to hobby młodych ludzi.
- W naszym środowisku jest pełen przekrój społeczeństwa - opowiada TriPPer. - Spotkasz tu lekarzy chirurgów, prawników, ludzi pracujących na budowie, kucharzy. Są młodzi i emeryci.

Po co to robią? - Odpowiedzi jest tyle, ilu jest keszerów - mówi TriPPer. - Jedni rywalizują ze sobą na liczbę znalezień albo kto stworzy lepszego kesza. Inni dla atmosfery, ludzi, przyjaźni, wspólnych wypraw. Dzięki keszom można poznać miejsca, których nigdy byś nie odwiedził. Poznać zapomniane historie.
Kto lubi zagadki, wybiera skrzynki quizowe. Najpierw trzeba rozwiązać zagadkę, aby otrzymać docelowe koordynaty miejsca ukrycia skrzynki.

Kogo pasjonuje historia, szuka keszy osadzonych w historii, w których znajdzie wiele informacji o danym miejscu. Kto kocha przyrodę, szuka skrzynek na łonie natury.

Kto lubi adrenalinę, szuka skrzynek w ekstremalnych miejscach. Na przykład cała seria skrzynek militarnych znanych pod nazwą Podziemna Gdynia autorstwa LadyMoon. Są to jedne z najbardziej niebezpiecznych keszy. Aby je znaleźć, trzeba mieć niezłą kondycję i odpowiednie zabezpieczenie.

Po nitce do skrytki

Co można znaleźć w skrytkach? W skrzynce zawsze jest logbook, czyli dzienniczek do odnotowywania obecności. To jest jedyna święta rzecz. Mogą być też fanty na wymianę i inne niespodzianki. Im większy kesz, tym jest ich więcej. Wielu keszerów wyrusza na wyprawy z dziećmi. W odnalezionych skrytkach często znajdą dla nich prezenty.

Kesze potrafią zaskoczyć. Żeby odnaleźć na przykład skrzynkę nazwaną Grymasy stworzoną przez uczestnika gry o pseudonimie Chester, należy odgadnąć na jednym z etapów, czym są liczby wyryte w... oczach twarzy zawieszonej na drzewie. Wszystko po to, by znaleźć 20-litrowe wiadro wypełnione różnego rodzaju fantami związanymi z malarstwem.
Skrytka dla ludzi o mocnych nerwach to Arachnofobia, także dzieło Chestera.

- Doszedłem do pnia. Znalazłem tam małego pajączka, od którego ciągnęła się żyłka. Szedłem za nią. Czasami żyłka się rozdwajała. Musiałem sprawdzić każdą ze ścieżek - opowiada TriPPer. - Na końcu wylądowałem przed ogromną pajęczyną utkaną z żyłki. Na niej był ogromny, gumowy pająk, a w jego odwłoku schowek. Wyjąłem z niego sznurek. Na nim były pętelki. Chwila refleksji i przyszło olśnienie. Pętelki to liczbowy szyfr.

Finał przygody prawie jak z horroru. Skrytka ukryta w jamie pod wielkim pniem. W otworze mieści się tylko ręka.
- Sięgnąłem do niej i poczułem coś tak miękkiego jak ogromny pajęczy odwłok - mówi TriPPer. - Zadziałała wyobraźnia, aż mną wstrząsnęło z przerażenia. Ale nie dałem za wygraną. Po wyjęciu okazało się, że to połówka gumowej piłki z długimi odrostami naciągnięta na słój z prezentami.

Inne niezapomniane przeżycie to skrytka Kodama - Leśne duszki autorstwa gracza o pseudonimie Schron. Podążamy z latarką głębokim, ciemnym jarem za światłami odblasków, które imitują duchy. Tę skrzynkę można zdobyć tylko nocą.

Kaszuby to idealne miejsce na skarby

Gdy spojrzymy na mapę skrytek na terenie Polski, możemy odkryć takie projekty jak wielkopolskie skrytki ułożone w kształt liter WLKP tej!, a także małopolskie I love PL. Powstają też kolejne. Dlatego grupa z Pomorza postanowiła pójść dalej.
- Plan pierwotny był bardzo skromny, najwyżej 40 skrzynek. Jednak po kilku rozmowach wpadliśmy na pomysł, by pójść na całość i wykonać największą serię skrytek w Polsce! - mówi Piotr Grabaszewski, 39-letni emerytowany policjant, w środowisku keszerów znany jako Baloniarz.

Wiadomo już jednak, że projekt pomorski nie jest największy w kraju - w okolicach Jeleniej Góry powstaje ścieżka złożona z 300 skrytek.
- Ale oczywiste było, że Kaszuby też powinny się czymś pochwalić - dodaje Jarosław Janikowski, 31-letni pracownik socjalny, znany jako Wolny.

Od razu wpadli na prosty i jednocześnie genialny pomysł ułożenia skrzynek tworzących na mapie napis KASZËBË.
- Przy okazji zabawy w chowanie i szukanie, chcieliśmy stworzyć minileksykon o Kaszubach - mówi Grabaszewski. - Co roku z żoną jeżdżę na urlop w inny zakątek Polski i podczas zwiedzania nie korzystamy już z informatorów turystycznych, bo w każdym wartym odwiedzenia miejscu jest jakiś skarb do odkrycia. Nasz projekt ułatwia podobne zwiedzanie Kaszub turystom z Polski.

Początkowo brane były pod uwagę trzy lokalizacje. Wybór padł na lasy od miejscowości Łubno do Jutrzenki. W trakcie pracy teren został poszerzony.

Projekt jest unikalny jeszcze z jednego powodu - dostał dofinansowanie.
- Inne podobne pomysły powstawały bez wsparcia. Ja postanowiłem zapukać do kilku drzwi i tak udało mi się załatwić małe dofinansowanie z Dyrekcji Regionalnej Lasów Państwowych w Szczecinku, otrzymaliśmy także wsparcie z funduszy powiatu bytowskiego i z Fundacji Partnerstwo Dorzecze Słupi - mówi Baloniarz, główny pomysłodawca. - W projekcie napisaliśmy, że chcemy promować i przekazywać turystom wiedzę o Kaszubach, budować most pokoleniowy tak, aby całe rodziny mogły robić coś wspólnie.
Dzięki funduszom udało się kupić pojemniki na skrytki, sfinansować wydrukowanie dzienniczków odwiedzin oraz specjalnych pamiątkowych certyfikatów potwierdzających odnalezienie skarbów. Pamiątki i gadżety, które znalazły się w skrytkach, pochodzą od gmin i nadleśnictw z terenu, na którym projekt powstawał.
- Pomogły nam gminy Borzytuchom, Kołczygłowy i Trzebielino oraz nadleśnictwa Bytów, Leśny Dwór i Trzebielino. Wsparło nas też Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie - mówi Piotr Grabaszewski.

Pomysłodawcy zaprosili do tworzenia tego projektu osoby zarejestrowane na portalu Opencaching.pl z okolicznych miejscowości: - Podzieliłem ich na siedem grup, tak by każda odpowiedzialna była za zbudowanie skrytek na jednej z literek tworzących projekt. Przekazałem tym osobom pojemniki, wydrukowane dzienniczki, certyfikaty i tzw. gadżety. Wolny przekazał im współrzędne miejsc, gdzie mają powstać skrytki.

Od tego momentu każdy zespół pracował w terenie już samodzielnie, opierając się wyłącznie na własnych pomysłach.
- Chodziło o to, aby nie zdradzać pozostałym członkom ekipy budującej projekt, w jaki sposób zamaskowali poszczególne skrytki. My kiedyś też weźmiemy nasze rodziny i pójdziemy do lasu odkrywać poszczególne kesze. Też chcemy przeżyć niespodziankę! - mówi pomysłodawca.

Przyjeżdżają ci, którzy by nigdy tu nie trafili

W czasie chowania 162 skrytek nie obyło się bez przygód.
- Stałem na drabinie i chowałem skrzynkę, gdy z lasu wyszli grzybiarze. Zatrzymali się i patrzyli z zaciekawieniem. No to ja do nich: "Budki lęgowe zakładam". Uwierzyli i odeszli - opowiada Janikowski.

Cały projekt oficjalnie został zaprezentowany w nocy z 14 na 15 sierpnia. - Miałem obawy, że nie wszystko dobrze wyszło. Jednak już pierwsze komentarze sprawiły, że wątpliwości odeszły - mówi z dumą Piotr Grabaszewski. - Ludzie, którzy odkrywali nasze skrytki, mówili, że wiele się dowiedzieli o Kaszubach, ich historii, obyczajach, potrawach... Podkreślali nawet, że leksykon, jaki zamknęliśmy w skrytkach, jest na tyle ciekawy, że warto go opublikować w formie książkowej.
- Jeśli zaliczenie projektu spowoduje to, iż chociażby kilku keszerów zainteresuje się kulturą kaszubską i odwiedzi nasz piękny region, w moich oczach będzie można uznać cały projekt za zwieńczony wielkim sukcesem - dodaje Arkadiusz Duda, 32-letni handlowiec, w środowisku znany jako Dudziol.
Każda skrzynka ma swoją kaszubską nazwę i wyjaśnienie w opisie, co dane słowo lub zwrot znaczy.
- Nasza finałowa skrytka ma nazwę tabaka, więc nie muszę pisać, co w niej znajdą znalazcy - mówi Wojciech Ripke, 24-letni informatyk, którego grupa zajmowała się literą A.

Niektóre skarby mogą zaskoczyć. - Finał mojej literki zawierał napoje wyskokowe dla spragnionych sukcesu pełnoletnich poszukiwaczy - uśmiecha się Jarosław Janikowski, który zajmował się literą Z. - Ale z tego, co wiem, nie ma już żadnego napitku w tej skrzynce, będę musiał uzupełnić braki.

Coraz więcej osób podąża za skrytkami.
- Przyjeżdżają ludzie z całego kraju. Znajomi ze Szczecina trzykrotnie już tu poszukiwali, były osoby z Trójmiasta, Poznania, Śląska, Koszalina, Starogardu Gdańskiego i wielu innych miejscowości. Projekt promuje nasz region. Przyjechali ludzie, którzy - gdyby nie nasz projekt - nigdy by tu nie trafili - mówi Janikowski.
- Stworzyliśmy ludziom wspaniały pretekst do wspólnego spaceru po lesie, wspólnego poznawania historii Kaszub i wspólnej zabawy. W tej ostatniej kwestii każdy jest dzieckiem i lubi takie propozycje i wyzwania - mówi Grabaszewski.
t.kubik@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić! REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI

Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

M
McK

Nie, cwaniaczku, ta zabawa jest międzynarodowa i tak się nazywa.

a
anonimowy

Mózg elektronowy

A
Ajger

Korekta: zjadło mi dwie literki, oczywiście miało być - polskiego

A
Ajger

Słowo "geocaching" weszło już na stałe do języka polskie, jak wiele innych. Jak dotąd nikt jeszcze nie wymyślił jakiegoś sensownego tłumaczenia.
A tak przy okazji.... Używasz komputera, laptopa, czy może "liczyka"? Bo tak była pierwotnie propozycja dla słowa "komputer".
Pozdrawiam

Ż
Żega

Czy już brakuje słów w języku polskim, czy kaszubskim, którymi można określić poszukiwanie skarbów? A może zastosowanie wyrazów obcych ma dodać tej akcji krajoznawczej jakiejś wyższej rangi? Osobiście wolę, przy okazji czegoś pozytywnego, nie zaśmiecać języka ojczystego.

Ż
Żega

Czy już brakuje słów w języku polskim, czy kaszubskim, którymi można określić poszukiwanie skarbów? A może zastosowanie wyrazów obcych ma dodać tej akcji krajoznawczej jakiejś wyższej rangi? Osobiście wolę, jak przy okazji czegoś pozytywnego, nie zaśmiecać języka ojczystego.

Dodaj ogłoszenie