Gdzie można złapać masona? Rozmowa z prof. Tadeuszem Cegielskim

Marek AdamkowiczZaktualizowano 
Prof. Tadeusz Cegielski: Niechęć do wolnomularstwa generują osoby, grupy i instytucje, które rację swojego bytu zbudowały na polityce "oblężonej twierdzy"
Prof. Tadeusz Cegielski: Niechęć do wolnomularstwa generują osoby, grupy i instytucje, które rację swojego bytu zbudowały na polityce "oblężonej twierdzy" Ze zbiorów Tadeusza Cegielskiego
- Nie jesteśmy żadną tajną organizacją - mówi prof. Tadeusz Cegielski, Wielki Mistrz Honorowy Wielkiej Loży Narodowej Polski, członek tymczasowego zarządu Stowarzyszenia Instytut Sztuka Królewska w Polsce, w rozmowie z Markiem Adamkowiczem

Wiosną tego roku powstało stowarzyszenie pod nazwą Instytut Sztuka Królewska w Polsce. Niewtajemniczonym wyjaśnię, że "sztuka królewska" - ars regia, to inaczej wolnomularstwo. Można więc powiedzieć, że masoni wychodzą z ukrycia?
Skądże znowu! Nie wychodzimy z ukrycia, bo też nigdy się nie ukrywaliśmy! Przypomnę, że niedługo po reaktywowaniu Wielkiej Loży Narodowej Polski - w dniu 27 grudnia 1991 r. - zorganizowaliśmy otwarte dla mediów spotkanie w Ciążeniu nad Wartą. Uczestniczyły w nim ówczesne władze WLNP in corpore; byli wielcy mistrzowie lub ich reprezentanci z Włoch, Francji, Czechosłowacji, Stanów Zjednoczonych. Udzielono dziesiątków wywiadów, pozowano do wspólnych fotografii. Na spotkaniu w Ciążeniu zaprezentowaliśmy pierwszy numer czasopisma "Ars Regia", obszernego magazynu w całości poświęconego wolnomularstwu. Ukazuje się do dnia dzisiejszego - jako rocznik. Od powstania pierwszego zeszytu jestem jego redaktorem naczelnym.

Na powstanie instytutu, który w sposób zorganizowany zająłby się dziedzictwem masońskim, trzeba było jednak czekać 20 lat.
Już w 1992 r. grupa osób, które przystąpiły do odbudowy wolnomularstwa spekulatywnego w Polsce, myślała o stworzeniu jakiejś platformy współdziałania wolnomularzy z profanami (czyli nie-masonami) w celu zarówno ochrony dziedzictwa masonerii w Polsce, jak i naukowych badań nad tym zjawiskiem oraz popularyzacji wiedzy. Dzięki współpracy środowiska akademickiego, skupionego wokół czasopisma "Ars Regia", z Muzeum Narodowym w Poznaniu, jego dyrektorem, nieżyjącym już prof. Konstantym Kalinowskim, zrodziła się idea powołania Muzeum Wolnomularstwa w Polsce. Jego siedzibą, zgodnie z projektem zatwierdzonym przez władze województwa wielkopolskiego, miał być odbudowywany wielkim wysiłkiem pałac w Dobrzycy w powiecie pleszewskim. Ten piękny obiekt, powstały pod koniec XVIII w., w szczególny sposób związany był z masonerią i to nie tylko dlatego, że jego twórca, Augustyn Gorzeński, był wybitnym wolnomularzem. Nazwa rezydencji "Bononia", co przetłumaczyć można jako "Kraina Dobra", architektura i dekoracja pałacu, jak również forma otaczającego go parku przepojone są symboliką "sztuki królewskiej". Jako taka stanowi unikatowy w skali europejskiej zabytek kultury narodowej. Jak głosił statut tworzonego w latach 1995-2005 muzeum, miało ono być ogólnokrajowym centrum badań nad wolnomularstwem, zajmować się gromadzeniem dokumentacji, popularyzacją wiedzy w różnorodnej formie. Muzeum w Dobrzycy współdziałać miało z pobliską biblioteką w Ciążeniu, filią Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu, która posiada jeden z największych na świecie zbiorów druków masońskich - ok. 100 tys. jednostek bibliotecznych.

Opowiada Pan o tym przedsięwzięciu w trybie postulatywnym. Czyżby pomysł nie wypalił?
Niestety... W 2004 r. zakończyła się odbudowa zespołu pałacowo-parkowego w Dobrzycy, od początku kierowana przez Michała Karalusa, obecnego starostę powiatu pleszewskiego. Instytucja, nad której powstaniem pracowałem wraz z kilkunastoosobową Radą Muzealną, otrzymała ostatecznie nazwę Muzeum Oświecenia i Wolnomularstwa w Polsce, a jego statut zatwierdził minister kultury. Okazało się wówczas, że radni wojewódzcy, a właściwie jedna, za to bardzo wówczas wpływowa frakcja Ligi Polskich Rodzin, nie życzy już sobie podobnego muzeum. Z pogwałceniem prawa (co wykazał wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z kwietnia 2007 r.), Sejmik Województwa Wielkopolskiego odwołał członków Rady Muzeum, a jego statut uchylił. W Dobrzycy powstało sto jedenaste lub sto dwunaste w Polsce muzeum ziemiaństwa. Nie zmienia to faktu, że wycieczki odwiedzające Dobrzycę do dziś rozpytują o muzeum masonerii.

Jak widać, pomysł stworzenia ośrodka wolnomularskiego nie umarł...
Wobec fiaska zamysłu powołania muzeum wolnomularstwa w oparciu o władze samorządowe, zrodził się nowy, szerzej jeszcze zakrojony, projekt stworzenia instytucji obywatelskiej. Takiej, która będzie niezależna od zmiennych koniunktur politycznych, od kalkulacji takich czy innych grup i koterii. Po wstępnej dyskusji, która wywiązała się w roku ubiegłym tak w gronie wolnomularzy, jak i wśród "świeckich", niemasońskich entuzjastów, zrodził się pomysł powołania do życia stowarzyszenia pod nazwą Instytut Sztuka Królewska w Polsce. Integralną częścią tego nowego projektu jest muzeum wolnomularstwa. To muzeum będzie przede wszystkim muzeum wirtualnym. Dopiero w dalszej przyszłości planujemy stworzenie instytucji z własną siedzibą, kolekcjami itp. - tak jak to miało być w przypadku Dobrzycy.

Uważa Pan, że tego rodzaju instytucja przełamie nieufność, by nie powiedzieć: niechęć, do wolnomularstwa, bo takie chyba właśnie nastawienie dominuje w Polsce odnośnie masonerii?
Niechęć do wolnomularstwa generują osoby, grupy i instytucje, które racje swego bytu zbudowały na polityce "oblężonej twierdzy", utwierdzania społeczeństwa w przekonaniu, że ojczyzna znajduje się w stanie permanentnego zagrożenia: ze strony Niemców i w ogóle Zachodu z jednej strony, oraz Rosjan ze strony drugiej - a więc w ogóle ze strony całego świata. Ostatnio - zwróćmy uwagę - listę śmiertelnych wrogów powiększył prezydent Stanów Zjednoczonych, Obama. Mało tego, ludzie ci dowodzą, że naszych nieprzyjaciół zewnętrznych wspierają określone siły wewnętrzne przybierające formę spisku: Żydów i masonów (lub raczej Żydów, czyli masonów). Dążyć one mają do zniszczenia narodu polskiego oraz stojącego na jego czele Kościoła. Mason, identycznie jak Żyd, to równocześnie figura symboliczna: synonim wroga. Wroga tym groźniejszego, że nikt go nie zna, nikt go nie widział.

Zawsze można powiedzieć: kto chce, niech to kupuje.
Tak, ale to groźna ideologia. Jej opłakane skutki poznaliśmy już raz na własnej skórze w okresie międzywojnia. W stosunkach wewnętrznych sprzyja ona bowiem tendencjom autorytarnym, powoduje równocześnie izolację państwa na forum międzynarodowym. Autorytaryzm sanacji, nacjonalizm endecji i brak realnych sojuszników czy to na Zachodzie, czy na Wschodzie, to źródła klęski II Rzeczypospolitej we wrześniu 1939 r. Także przyczyny klęski międzywojennej polityki polskiej wobec Ukraińców i Białorusinów.

To jednak historia. Od przeszło 20 lat wolnomularze działają w nowych warunkach.
Prowadzona przez cały ten czas akcja uświadamiania społeczeństwa, czym jest wolnomularstwo, to nie tylko działanie na rzecz obiektywnej prawdy. To również akcja na rzecz pewnej opcji cywilizacyjnej, na rzecz wyboru tradycji humanistycznej, uniwersalnej i chrześcijańskiej. To niezgoda na barbarzyństwo, szowinizm i zaściankową wersją katolicyzmu - w gruncie rzeczy pogaństwo.

O TYM SIĘ MÓWI NA POMORZU:

* Afera Amber Gold. Minister Sprawiedliwości do prokuratury:W sądzie mogło dojść do przestępstwa
* Żona prezesa Amber Gold zarejestrowała nową spółkę. Czym teraz będą się zajmować Plichtowie?
* Tato, mamy problem. Tusk, Miller, Kalemba, Gilowski - co przeskrobali synowie polityków?
* Klątwa sportowych celebrytek. Dlaczego nasze olimpijki wróciły z Londynu bez medali?
* Jak gauleiter Forster budował autostradę z Gdańska do Berlina
* O Rudim Schubercie mówią: Taki sąsiad to przekleństwo!
* Morda kibola - nie szklanka! Kim są pseudokibice, jak siebie nazywają i po organizują ustawki!

Jakie wobec tego są rezultaty tej akcji?
Trudno je, rzecz jasna, jakoś dokładnie wymierzyć. Na pewno dziś wiedza na temat masonerii jest wśród ludzi wykształconych o wiele większa niż w 1992 r., kiedy organizowaliśmy zjazd w Ciążeniu. Wtedy dziennikarze, tak z telewizji, jak i z prasy, nie mieli zielonego pojęcia, czym jest owa "sztuka królewska". Obecnie nawet jeśli przedstawiciele mediów nie mają szczególnej wiedzy na ten temat, to po pierwsze, skłonni są przyznać się do tego, po drugie zaś dalecy są od dawania wiary takim czy innym teoriom spiskowym. Chcą wiedzieć i potrzebną im wiedzę zdobywają. Zapotrzebowanie na obiektywną wiedzę na temat wolnomularstwa - tak jego historii, jak i teraźniejszego oblicza - zgłaszają coraz częściej tygodniki, rozgłośnie radiowe i kanały telewizyjne... W ciągu ostatniego roku sam brałem udział w kilkunastu programach, udzieliłem kilku wywiadów. Uniwersytet Warszawski w ramach XV Festiwalu Nauki zorganizował we wrześniu zeszłego roku szeroko reklamowaną w mediach dysputę pt. "Dziesięć mitów głównych na temat masonerii", z udziałem naukowca, masona i przedstawiciela duchowieństwa katolickiego. Do auli Starej Biblioteki Uniwersyteckiej przybyło ok. 300 osób, ludzie siedzieli na schodach i parapetach. Do dyskutantów zgłoszono kilkaset pytań, a całość wydarzenia można zobaczyć na YouTube. Cykl wykładów na temat historii polskiej masonerii prowadzę od ponad dwóch lat na Zamku Królewskim w Warszawie, ale także poza stolicą, w miastach takich jak Gdynia, Olsztyn, Kalisz, Pisz, Gorlice, Rzeszów, że wymienię tylko te, w których gościłem ostatnio z wykładami. Piękną wystawę "Legenda Mistrza Hirama. Obraz farmazona w kulturze ludowej i nie tylko" zorganizowało w lecie tego roku Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie. Od roku do wielkiej wystawy pt. "Loża jako obraz świata" przymierza się warszawskie Muzeum Narodowe.

Przykłady, które Pan podaje, dotyczą wykształconej części społeczeństwa. A co z przeciętnym obywatelem, przysłowiowym Kowalskim?
Nie sposób zaprzeczyć, że wielka część społeczeństwa, być może jego większość, pozostaje całkowicie obojętna na dyskutowany przez nas problem. Nie interesuje się masonerią, ale też nie interesuje jej religia. Potrzeby religijne tej grupy ograniczają się do określonych rytuałów związanych z narodzinami, zawarciem związku małżeńskiego oraz śmiercią. Populacja grupująca się wokół haseł nacjonalistycznych i autorytarnych to - jak wskazują różne sondaże - około jednej czwartej całego społeczeństwa. Ci ludzie - choć nie tylko oni - stanowią też bazę dla antymasońskiej agitacji. Prym wiodą tu media koncernu Tadeusza Rydzyka - nie będę wymieniał licznych tytułów, żeby nie robić im nadmiernej reklamy.

Skoro masoni czy osoby interesujące się tym ruchem chcą upowszechniać wiedzę o nim, to być może jest to działanie na szkodę wolnomularstwa. Pozbawione aury tajemniczości nie będzie już tak bardzo rozpalało wyobraźni.
Niewątpliwie ma pan rację, zwracając uwagę na rangę tzw. tajemnicy wolnomularskiej i jej siłę przyciągania ludzi do lóż. Problem jest złożony, bo opinia publiczna, także sami kandydaci do masonerii, często myli ezoteryczny, oparty na wtajemniczeniu charakter całej doktryny wolnomularskiej z tajnym, ich zdaniem, charakterem stowarzyszenia. Tymczasem ruch wolnomularski tajnym nigdy nie był! Do absolutnych wyjątków należała działająca w konspiracji w Warszawie w latach 1961-1991 loża matka "Kopernik". Jej niejawny charakter wynikał wprost z faktu, iż w warunkach PRL masoneria nie tylko była zakazana, ale i traktowana jaka wielkie zagrożenie dla systemu komunistycznego. Jak wynika z akt IPN, służba bezpieczeństwa starała się umieścić swego agenta w loży "Kopernik", ale nigdy jej się to nie udało. Tak więc kandydat do loży, którego my nazywamy postulantem, musi dziś pamiętać o tym, że nie ubiega się o przyjęcie do jakiejś tajnej organizacji. A zdarzali się nam kandydaci, którzy niechętnie przyjmowali wiadomość, że Wielka Loża Narodowa Polski nie jest od 1991 r. organizacją niejawną. Urok polskiego "liberum conspiro" - "wolności konspiracji" jest bowiem wielki. Ale ten brak masoneria rekompensuje swym adeptom zagadkowym charakterem symboli i rytuałów, tajemnicami, które kryje sama historia ruchu.

Nie obawia się Pan, że deklarowane przez instytut upowszechnianie wiedzy o wolnomularstwie może być na rękę jej przeciwnikom. W końcu będzie wiadomo, gdzie można "złapać masona"!
Gdzie "złapać masona" wiadomo już od dawna. Kiedyś służyły temu celowi kluby przyjaciół "sztuki królewskiej" (powstały trzy takie kluby: w Gdańsku, Warszawie i Krakowie), dzisiaj ich funkcję zastępują strony internetowe organizacji wolnomularskich, blogi, fora dyskusyjne; także czasopisma przybierające zarówno formę materialną, jak i wirtualną: "Ars Regia. Rocznik poświęcony historii i myśli wolnomularstwa" (www.arsregia.pl) oraz pięknie i żywo wydawany miesięcznik "Wolnomularz Polski", który posiada swoją ekspozyturę na Facebooku. Godne polecenia są "ekumeniczne" (a więc udzielające łamy różnym kierunkom wolnomularstwa) strony "Wielki Wschód Wolnomularski". Oczywiście, nasi przeciwnicy równie chętnie korzystają z medium, jakim jest internet. Jednak liczącymi po 360 stron, elegancko wydanymi zeszytami czasopism poszczycić się nie mogą. Zdumiewa też okoliczność, że wielu spośród różnych "obrońców polskości" tak słabo włada językiem ojczystym...

Internet ma to do siebie, że ułatwia też kontakt. Ludzie chętnie korzystają z tego środka do komunikacji z masonerią?
Tak. Najczęstsza forma kontaktu z nami, to znaczy z Wielką Lożą Narodową Polski, Wielkim Wschodem Polski, Zakonem "Prawo Człowieka" itp. organizacjami, to zwykły e-mail wysłany na adres stowarzyszenia wolnomularskiego. Wielu obecnych członków masonerii w ten właśnie sposób trafiło do nas. WLNP dysponuje również telefonem i faksem. Inne obediencje zadowalają się kontaktem internetowym.

Internet może też być wykorzystywany jako medium, za pomocą którego można wyrażać pretensje czy wyrzuty względem masonerii.
Trudno tu mówić o jakichś konkretnych pretensjach czy zarzutach. Gdyby takowe były formułowane pod adresem masonerii, możliwy stałby się dialog. Dialog taki podejmowany był po II wojnie światowej na terenie Francji, Austrii oraz Niemiec Zachodnich pomiędzy tamtejszymi episkopatami i wielkimi lożami. W Polsce dialog na tak wysokim szczeblu nigdy nie miał miejsca - ani przed, ani po wojnie. W naszym kraju masonerię oskarża się o wszystkie możliwe grzechy: od szerzenia ateizmu po propagowanie aborcji. Mason - o czym już mówiłem - to taki dyżurny czarny lud. Nie podoba mi się wydłużenie okresu pracy - to mówię, że to robota masonów. Moja pozbawiona talentu córka nie została przyjęta do akademii teatralnej - na liście przyjętych znajduję córki znanych masonów. I tak dalej. Moja urodzona w Krakowie, w mieszczańskiej rodzinie, matka opowiadała taką anegdotę: Jej babka, a moja prababka, procesowała się w latach 30. z właścicielem kamienicy, w której wynajmowała mieszkanie. Sprawa ciągnęła się i nie rokowała zbyt dobrze dla babki. Wówczas wuj mojej mamy, osoba publiczna, gdyż profesor uniwersytetu i minister w jednej osobie, poradził jej: "Złóż donos na policję, że XZ jest masonem. Zanim się wytłumaczy, że to nieprawda, twoja sprawa będzie wygrana!". Wuj mamy żartował, ale też wiedział dobrze, o czym mówi. Znany sympatyk endecji, z racji swojej ministerialnej funkcji i współpracy i przyjaźni z Eugeniuszem Kwiatkowskim oskarżany był o przynależność do masonerii. Piętnował go publicznie ksiądz z ambony i wytykała mu masonerię prasa prawicowa. Dzisiaj podobne sytuacje nie byłyby już możliwe!

Rozmawiał Marek Adamkowicz

O TYM SIĘ MÓWI NA POMORZU:

* Afera Amber Gold. Minister Sprawiedliwości do prokuratury:W sądzie mogło dojść do przestępstwa
* Żona prezesa Amber Gold zarejestrowała nową spółkę. Czym teraz będą się zajmować Plichtowie?
* Tato, mamy problem. Tusk, Miller, Kalemba, Gilowski - co przeskrobali synowie polityków?
* Klątwa sportowych celebrytek. Dlaczego nasze olimpijki wróciły z Londynu bez medali?
* Jak gauleiter Forster budował autostradę z Gdańska do Berlina
* O Rudim Schubercie mówią: Taki sąsiad to przekleństwo!
* Morda kibola - nie szklanka! Kim są pseudokibice, jak siebie nazywają i po organizują ustawki!

polecane: Wybory 2019

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

B
Barroso

Według mediów norweskich i szwedzkich zamachowiec jest aktywnym syjonistą oraz blogerem o nastawieniu antymuzułmańskim. Nie jest homofobem.

Od 2008 r. jest członkiem "loży John Piliers (Soilene) - loży nr 8 pod Trzema Kolumnami" -- jednej z lóż masońskich w Oslo. Na swojej stronie na portalu społecznościowym Breivik umieścił swoje zdjęcie w stroju masońskim. Wielki Mistrz Norweskiego Zakonu Wolnomularskiego powiedział, że jest przerażony tą straszliwą zbrodnią i zapowiedział wykluczenie Breivika z loży ze skutkiem natychmiastowym.

Na swojej stronie na Facebooku podaje się za "komandora Rycerzy Templariuszy Europy". Jest masonem III stopnia, a więc mistrzem zakonu Kolumna, rytu szkockiego. Masoni to najwięksi przeciwnicy kościoła katolickiego. Masonerię spotykamy nieustannie jako siłę inspirującą i sprawczą znakomitej części, jeśli nie większości, spisków, rewolucji, przewrotów, zbrodni, zamachów, tak kolektywnych, jak i indywidualnych, jakie wydarzyły się przez ostatnie ponad dwa stulecia.

Jako mason i ultrasyjonista chciał ukarać socjalistów norweskich za ich politykę tolerancji wobec muzułmanów oraz za ich poparcie udzielone Palestyńczykom. (Według brytyjskiego "Guardiana")

Szwedzka strona ze zdjęciami zamachowca w stroju masońskim:

h******www.nationell.nu/2011/07/23/extra-sionistisk-frimurare-gripen-for-terrordadet-i-oslo/

Anders Behring Breivik popierał blog skrajnych syjonistów "Fjordman":
h******fjordman.blogspot.com/2005/09/should-israel-send-peacekeeping-forces.html

Na innym blogu twierdził między innymi, że "Europa zginęła w Auschwitz." W swoim manifeście wielokrotnie cytuje z aprobatą antymuzułmańską pisarkę żydowską Gisele Littman.

Breivik widzi swoich sojuszników przede wszystkim w judaizmie, który postrzega jako jedyną religię szczerze oddaną walce z islamem. Jest on fanatycznie proizraelski i tak samo fanatycznie antyarabski. Uważa, że Żydzi są najbardziej szlachetnym z narodów świata.

W swojej książce odwołuje się także do najstarszej wersji tzw. izraelizmu brytyjskiego, czyli doktryny stwierdzającej, że północne narody europejskie, szczególnie Brytyjczycy i Skandynawowie, są potomkami zagubionych plemion Izraela.

Jego przesłanie ideologiczne to mieszanka haseł antyislamskich, proizraelskich, syjonistycznych, liberalizmu i odwołania się do "siły pogańskich tradycji". Popiera rządy Putina. "Niefunkcjonująca w Europie demokracja mas powinna zostać zastąpiona przez formę demokracji kierowanej, przypominającą tę w Rosji" - napisał Breivik w manifeście, cytowanym przez "Kommiersanta".

W liście rozesłanym na kilka godzin przed zamachami Anders Behring Breivik groził Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI oraz Włochom.

Jako luteranin jest zwolennikiem zwołania "ogólnochrześcijańskiego" kongresu, który by stworzył "jednolity, antyislamski kościół europejski". Wszystko to na kilometr pachnie wolnomularskim synkretyzmem, okultyzmem, "klimatami" New Age, a nie żadnym "fundamentalizmem chrześcijańskim".

"Światopogląd" Breivika to wytwór nieuporządkowanego umysłu "inteligentnego półgłówka", który naczytał się chaotycznie rozmaitych rzeczy i wszystko mu się pomieszało: masońskie mity z chrześcijaństwem, Izrael z wikingami, Cyd z Drakulą, Jan III Sobieski z Winstonem Churchillem itd., itp.

Breivik to produkt postmodernistycznego nihilizmu metafizycznego i epistemologicznego, w którym pojęcia i ich desygnaty utraciły wszelką substancjalność, przeto dadzą się używać jako dowolne elementy składanki niezobowiązującej do czegokolwiek lub przeciwnie -- uzasadniającej wszystko. Te słowa to przecież tylko -- jak pisał jeden z guru tej antyfilozofii -- zwłoki metafor naszych przodków. Jak widać, mogą one jednak przekształcić się również w stos zwłok jak najbardziej empirycznych.

1500-stronicowy dokument stworzony przez Breivika -- czyli "2083. Europejska Deklaracja Niepodległości" -- został publicznie udostępniony w internecie przez Kevina Slaughtera, członka satanistycznego antykościoła Antona LaVeya. Sekta ta ma wielu swoich z

Dodaj ogłoszenie