Gdyńskie stocznie będą musiały ściągać wykwalifikowanych pracowników z zagranicy?

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Aby wyszkolić dobrego spawacza, trzeba go uczyć przez dwa lata. W Gdyni takich fachowców brakuje, podobnie jak monterów kadłubów, bo większość wyjechała do pracy za granicę
Aby wyszkolić dobrego spawacza, trzeba go uczyć przez dwa lata. W Gdyni takich fachowców brakuje, podobnie jak monterów kadłubów, bo większość wyjechała do pracy za granicę Tomasz Bołt
Zakłady działające na terenie dawnej Stoczni Gdynia mają coraz większe trudności z pozyskaniem wykwalifikowanej kadry do budowy i remontów statków. Mimo proponowania atrakcyjnych zarobków, sięgających nawet 5 tys. zł miesięcznie, brakuje doświadczonych spawaczy, monterów kadłubów i innych specjalistów.

Co więcej, nie ma też zbyt wielu chętnych, aby kształcić się w profesjach potrzebnych w przemyśle stoczniowym. Właściciele działających w Gdyni stoczni - Nauty i Crist - wraz z pozyskiwaniem nowych kontraktów coraz poważniej rozważają sprowadzanie specjalistów z zagranicy, Ukrainy i krajów azjatyckich.

Czytaj także: Nowa hala stoczni Damen w Gdyni, kolejne dwie niebawem powstaną

- Brakuje nam rąk do pracy - przyznaje Andrzej Szwarc, prezes Stoczni Remontowej Nauta. - Naszym problemem obecnie nie jest kwestia pozyskiwania nowych zleceń, lecz zdobywania fachowców, którzy byliby w stanie je terminowo wykonać. Takich ludzi na rynku nie ma.

Nie zapowiada się też, aby sytuacja mogła się szybko zmienić. Iwona Demkowska, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych w Gdyni, mówi, iż w kierowanej przez nią placówce jeszcze przed upadkiem Stoczni Gdynia w 2009 roku na kierunkach związanych z szeroko pojętą budową okrętów kształciło się 1,5 tys. osób. Dziś są to dwie niepełne klasy pierwsze i drugie.
- Rodzice dzieci nie potrafią zrozumieć, iż obecnie w Gdyni najłatwiej jest znaleźć pracę w branży stoczniowej - uważa Iwona Demkowska. - Planują kariery nastolatków, jakby każdy miał zostać prezesem, siedzieć w biurze i się przypadkiem nie spocić.
Ewa Łowkiel, wiceprezydent Gdyni ds. edukacji, dodaje, iż poszukiwania uczniów do gdyńskich placówek o profilu technicznym trwają także w gminach przylegających do Trójmiasta.

- Ale nawet tam zainteresowanie rodziców gimnazjalistów jest umiarkowane - mówi Łowkiel. Iwona Demkowska wspomina, iż jeszcze w 2011 r. nie była w stanie zorganizować nawet jednej klasy technicznej monterów kadłubów. Sytuacja zmieniła się dopiero, gdy właściciele Stoczni Crist zdecydowali się wypłacać stypendia uczniom ZST.

Czytaj więcej w środowym, papierowym wydaniu Dziennika Bałtyckiego z dnia 22 stycznia 2014 r.

s.szadurski@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Nowe stawki VAT. Co zdrożeje?

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
adrian

Mars to spulka skarbu panstwa. Pracowale w stoczni gdynia bylo tam dobrze zarabialo sie niezle. Po upadku stoczni dlugo szukalem pracy w oparciu o normalna umowe. Ale teraz od paru lat pracuje dla remontowej sa gdansk i chwale sobie przyzwoita wyplata, pelen socjal wczasy pod grusza,odziez robocza, kartki rzywnosciowe,polisa na zycie i normalna umowa. Czego chciec wiecej? Remontowa dba o pracownika i ludzie siedza tam latami,na logike krist to obus pracy na wlasnej dzialalnosci gospodarczej 7dni w tygodni po 12godz, a nauta umowy smieciowe. Kto pujdzie do pracy w ciezkie i szkodliwe warunki za marna pensjie i bez zadnego zabezpieczenia na przyszlosc? Dla tego remontowa nie ma problemow z kadra pracownicza a nauta i crist tak bo oszczedzaja na pracowniku. W 21 wieku pracowac na umowach smieciowych opartych na kodeksie cywilny to paranoja. A po co wtedy jest kodeks pracy? Wiadomo w razie wypadku przy pracy crist i nauta umywa rece pracownik zostaje bez odszkodowania i prawa do renty bo pracowal na umowe o dzielo. Na bazie takich umow moga pracowac aktorzy,modelki etc. Ale nie osoby w tak ciezkich warunkach. Jak byla stocznia gdynia do byli chetnita bo byly jak perspektywy a nie to co oferuje crist i nauta defakto to jedna firmat ktora katroluje spolka mars-a ta spolka to skarb panstwa nasz kochany tusk.

j
jagat

Od kilku lat stocznia Kleven Verft AS współpracowała spółka z Gdyni - Konrem Nauta. I była to owocna współpraca. Niestety trwała do 2012 roku tj. do momentu gdy za wiedzą i przyzwoleniem MARS dokonano siłowego przejęcia spółki na efekty nie trzeba było długo czekać. Na koniec 2012 roku zamiast 3,5 mln zł zysku Konrem Nauta miała tylko 135 tys. - w ostatnim kwartale 2012 roku nowy zarząd spólki Konrem zmarnował ok. 3 mln zł. W 2013 roku spółka powinna realizować największy kontrakt jaki podpisał "stary zarząd" o wartości ponad 16 mln euro oraz drugi , który miał wartość ok. 3 mln euro ( miał być podpisany w kwietniu 2013 roku). Wybitni specjaliści z nadania MARS doprowadzili do tego ,że największy kontrakt jaki mógł zostać zrealizowany przez Konrem Nauta został przez Norwegów odebrany, ostatni nie skonczony blok zabiora w sobotę 25 stycznia br. Kontrakt miał być zrealizowany ( 3 bloki) do końca października 2013, jeden blok nie zaczęty zabrano Konremowi wcześniej, drugi niedokończony Kleven zabrał w grudniu 2013 i ostatni teraz.Spółka podjęła się wykonania kadłuba sejnera - termin kontraktowy sierpień 2013 r. - do dnia dzisiejszego kadłub nie skończony stoi na placu i nie wiadomo kiedy koniec podobno maj-czerwiec 2014. Kontrakt na sejner pan prezes Stanisław F. podpisał juz na starcie ze strata ok. 7 mln zł a jaki ostateczny wynik bedzie nie wiadomo. W grudniu 2013 spółka złozyła wniosek o upadłość Stocznia Nauta dwukrotnie przekazywała pieniądze na wypłaty dla pracowników. Do dnia dzisiejszego Konrem zalega z płatnościami wobec podwykonawców i dostawców i jest to niemała kwota ( ok. kilkunastu milionów zł). Przed tym jak dokonano siłowego przejęcia ( dokonano włamania) spółki do wrzesnia 2012 roku spółka miała zawsze zyski i nigdy nie miała problemów z płatnościami. Dzisiaj spółki nie ma pozostały długi po rządach ludzi z nadania MARS. Szacowana strata spółki za 2013 rok to ok. 16 mln zł a mógł być zysk ok. 5,5 mln zł. Narazono Skarb Państwa na milionowe straty z tytułu braku dywidendy od Konremu oraz kosztów przejęcia spółki przez Stocznię Remontową Nauta.I tak mając zorganizowaną i to dobrze firmę w imię bliżej nieokreślonych celów doprowadzono do odejścia ok. 350 ( 100 z Konremu + podwykonawcy)osób znających się na pracach stoczniowych.

A
Afro

Sprzedali fabryki poupadały stocznie...
Takiej grupy fachowców jaka była przed upadkiem stoczni juz sie nie odbuduje, polskich fachowców z zagranicy proponując im 5tys. zł. Nie ściągnie....

p
predator

panie redaktorze, w październiku 2012 roku opisywał pan konflikt wywołany przez zarząd Nauty w spółce Konrem Nauta no i niestety spełniło się, Konrem Nauta ogłasza upadłość. a dzisiaj pan prezes Nauty leje krokodyle łzy , że ludzi nie ma do pracy w stoczni. Nauta uruchomiła wszystkie organy państwa przeciwko dawnemu zarządowi spółki. odbywało się to tak jak na filmie "Układ Zamkniety".
Pan Stanisław F. razem z pomagierami Wojciechem S., Krzysztofem G., Radosławem G. w rok doprowadzili do ruiny spółkę. Wyssano wszystkie pieniądze , ludzie porozchodzili się, spółka ma olbrzymie zobowiązania wobec podwykonawców, narażono Skarb Państwa na milionowe straty, utracono dobrego i pewnego zleceniodawcę prac, zmarnowano kilkuletnią pracę zespołu ludzi zatrudnionych w spółce Konrem Nauta.I dziś pan prezes Nauty lamentuje i dziwuje się , że nie ma ludzi. Mam nadzieję , że odpowiednie słuzby zajmą się działaniami tych nieudaczników

G
Gość

Tusek rozpieprzył stocznie fachowcy powyjeżdżali za pracą w świat albo przekwalifikowali ich a teraz nie ma kto robić?Niech dadzą tak jak u sąsiadów za Odrą minimalna stawka 8.5 euro na godzinę

G
Gość

Masz racje 5 tys to chyba przy 300 h miesięcznie.Mnie proponowali na początek 12 no może 14 zł na godzinę .Pracuje w zawodzie od ponad 30 lat .To ile musiałbym natrzepać godzin aby mieć te 5 tyś.

p
pytacz

FRENDZLU,też tego pejsatego pana krystusa,prawie króla Polski

A
Ando

Prezio Nauty niech lepiej powie jak razem ze swoim pupilem bucem zwanym nieukiem doprowadził do bankructwa Konremu.
Jak upupili spółkę która dawał robotę 500 ludziom, to nie dziwota, że Nauta nie ma ludzi do roboty.
Pewnie teraz będzie chciał ściągać ukrainców i wietnamczyków, żeby tyrali za darmo.
A te 5 koła, o których prezio mówi, to brutto i za 12h dziennie świątek piątek i niedziela. Jak się wyrobi 300h miesięcznie, to 5 tys to wcale nie jest kokos.

P
Polihistor

o pożarze w gospodarstwie księdza Bużana?
To chyba ciekawy przypadek - co, "Dzienniku Bałtycki"?

W
Wolna Ukraina !!!

Może by tak więcej Ukraińców ściągnąć do trójmiasta ( oczywiście tych z kwalifikacjami) , wraz z rodzinami :-) .

A
AJB

Najwidoczniej ci zwolnieni ze stoczni gdyńskiej i "przekwalifikowani" na układaczy ikebany i psich fryzjerów pracownicy dobrze się mają w nowych "zawodach" i koszą w nich taki szmal, że powrót do dawnych profesji ich nie interesuje? Słuszną linię ma "nasza pałtia", a różni malkontenci tak narzekali. Stoczniowcy z dawnej "Lenina" (do której to nazwy Budyń jest tak przywiązany) też wybiorą tę ścieżkę kariery zawodowej" co dawni "komunardzi" po jej likwidacji i oleją dojazdy do Gdyni? Tyle piesków w Trójmieście czeka na ondulację, tyle patyków i kwiatków można jeszcze poutykać w gliniakach, komu by się tam jeszcze chciało jakieś statki z żelastwa na eksport budować! :)

G
Gość

i pomyśl zanim coś napiszesz.

Dodaj ogłoszenie