reklama

Gdyński hołd dla Walickiego

Marcin Mindykowski
Pana Franciszka fetowało w tym roku całe Trójmiasto
Pana Franciszka fetowało w tym roku całe Trójmiasto Grzegorz Mehring
Zawsze wolał pozostawać w cieniu. Podczas swojej kariery tylko raz dał się sfotografować z prowadzonym przez siebie zespołem, Breakoutem.

Poniedziałkowego wieczoru w gdyńskim Teatrze Muzycznym musiał jednak pogodzić się z faktem, że to on był w centrum zainteresowania. Odbył się tam koncertowy benefis "ojca chrzestnego polskiego rocka" - Franciszka Walickiego.

Spośród trójmiejskich odsłon świętowania 50-lecia polskiego rock'n'rolla, gdyński, wieńczący obchody akord był zdecydowanie najbardziej atrakcyjny. Na jego artystyczną część złożyły się utwory z repertuaru artystów z czołówki polskiego rocka lat 60. i 70. w wykonaniu młodego zespołu Teatru Muzycznego. Do wszystkich wybranych piosenek teksty napisał oczywiście Franciszek Walicki (jako Jacek Grań). Nowe, specjalne aranżacje opracował pianista Piotr Mania.

Wieczór otworzył ekstatyczny, hipnotyczny "Odlot" z repertuaru SBB. Było to pierwsze i zarazem ostatnie konwencjonalne, bliskie oryginału wykonanie. Za sprawą bogatych aranżacji i eksponowanej sekcji dętej w kolejnych wersjach polskich evergreenów mniej było rock'n'rolla - częściej dryfowały one w kierunku estetyki jazzowej, swingowej czy musicalowej. Usłyszeliśmy m.in. "Poszłabym za tobą", "Czy mnie jeszcze pamiętasz?" i "Niedziela będzie dla nas".

Prowadzący koncert Krzysztof Skiba przeplatał koncert barwnymi anegdotami z dziejów raczkującego polskiego rocka. Choćby o bojach Walickiego z cenzurą, którą trzeba było obłaskawiać wymyślnymi zamiennikami zakazanego, zachodniego słowa "rock", czy tłumaczeniami, że gitarzysta Led Zeppelin Jimmy Page to słynna wokalistka i dlatego nosi długie włosy. Przypomniał też, że gdynianin został tekściarzem trochę z konieczności - zawodowi autorzy nie chcieli pisać dla "szarpidrutów".

Koncert był bogato uzupełniany wyświetlanymi na trzech ekranach zdjęciami "z epoki" i wycinkami z ówczesnej prasy.
Na benefis zjechali przedstawiciele polskiego środowiska muzycznego z całej Polski. W Gdyni pojawili się m.in. Hanna Banaszak, Piotr Kaczkowski, Marek Gaszyński, Wojciech Gąssowski, Józef Skrzek i Jerzy Kossela. Specjalnie ze Sztokholmu przyleciał Andrzej Szmilichowski, który pod pseudonimem Andrzej Jordan śpiewał w pierwszym polskim zespole rockowym Rhythm and Blues.

Franciszek Walicki został także szczególnie wyróżniony przez miasto Gdynia. Od prezydenta Wojciecha Szczurka otrzymał pamiątkowy dyplom i medal za odwagę w spełnianiu własnych marzeń. Przyjaciele uhonorowali go także szablą z wygrawerowaną dedykacją od "pokolenia rock'n'rolla".

- Nie ma nic bardziej ulotnego niż muzyczna moda - stwierdził ojciec chrzestny polskiego rocka. - Miałem jednak szczęście pracować z muzykami, którzy z czasem zamieniali się nie w piasek, a w granit.

Wspomniał też wybitnych artystów rodzimej sceny, którzy odeszli: Bogusława Wyrobka, Tadeusza Nalepę, Adę Rusowicz, Krzysztofa Klenczona i Czesława Niemena. - Zegarmistrz światła zajrzał do jurajskiego parku polskiego rocka i wybrał najlepszych - mówił.

Po koncercie, w kuluarowych rozmowach nikt nie miał wątpliwości co do roli, jaką bohater wieczoru odegrał dla polskiego rocka. - To był ktoś więcej niż menedżer. Inspirował, potrafił wskazać muzyczny kierunek - wspominał perkusista Kombii Jan Pluta, który w latach 70. grał w kierowanym przez Walickiego Bumerangu. - Nigdy nie zapomnę, jak na nasz pierwszy występ załatwił nam nieosiągalne wtedy białe garnitury. Miał wizję całości: wiedział nie tylko, jak mamy grać, ale też jak wyglądać.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie