18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Gdynia: XXXIV Festiwal Polskich Filmów Fabularnych (zdjęcia)

Jarosław ZalesińskiZaktualizowano 
Magdalena Cielecka, Wojciech Pszoniak, Tamara Arciuch aktorzy filmu "Mniejsze zło" Tomasz Bołt
Kryzys dało się odczuć także na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Festiwalowa giełda funkcjonowała ociężale, mało kto był gotów inwestować większe pakiety akcji w ten czy inny tytuł.

Giełda do dziś nie podniosła się po wstrząsie, jakim był ubiegłoroczny werdykt jury. Niemal nikt nie spodziewał się wówczas, że Złote Lwy zostaną przyznane "Małej Moskwie" Waldemara Krzystka. W tym roku spekulowano zatem o wiele ostrożniej.

Jedynym pewniakiem wydawał się wczoraj "Rewers" Borysa Lankosza. Jeśli jury zdecydowałoby się wyróżnić ten film jedynie w kategorii "debiut", nagroda należałaby się Lankoszowi bezapelacyjnie. Pewną ręką poprowadził grupę świetnych aktorów, grające koncertowo Annę Polony, Krystynę Jandę i Agatę Buzek oraz Marcina Dorocińskiego. A po drugie stworzył jedyną w swoim rodzaju kinową wersję polskiego stalinizmu, w stylu ni to czarnej groteski, ni kina noir, z wieloma aluzjami do szkoły polskiej. Jak na debiutanta, wyjątkowo dojrzałe kino.

Reszta pozostawała wczoraj niewiadomą. Na giełdzie można było spotkać się z opinią, że Xawery Żuławski niepotrzebnie naraził organizatorów na dodatkowe koszta, wylatując po festiwalowych pokazach jego "Wojny polsko-ruskiej" do Berlina, trzeba mu będzie bowiem pilnie sfinansować powrotny bilet. Uhonorowanie "Wojny polsko-ruskiej" byłoby potwierdzeniem jednej oczywistej obserwacji: tegoroczny festiwal został zdominowany przez młodych reżyserów, którzy pokazali swój pierwszy bądź drugi film. Żuławski, podobnie jak Lankosz, udowodnił przy tym, że ma swój własny charakter pisma, a do tego doskonale potrafi komunikować się z młodszą widownią.

Jako bardzo obiecujący twórcy pokazali się także Katarzyna Rosłaniec, debiutująca "Galeriankami", i Paweł Borowski, reżyser filmu "Zero".

Czy pokazanie na sam koniec festiwalu, kiedy wyświetlany jest film faworyt, "Enena" Feliksa Falka byłoby jakąś podpowiedzią? "Enen" był jedną z wielu na tym festiwalu prób pokazania prawdy o polskich latach 80. Bohater filmu, grany przez Borysa Szyca psychiatra, usiłuje wydobyć z katatonicznego zamknięcia pacjenta o nieznanej tożsamości. Z czasem nabieramy podejrzeń, że jest on ofiarą jakiejś prokuratorsko-esbeckiej intrygi. Ale pod tą prawdą ukrywa się prawda inna: niewinna, zdawałoby się, ofiara jest w rzeczywistości bandytą, wykorzystywanym przez SB przeciwko ludziom opozycji. Niejednoznaczna jest także prawda o młodym psychiatrze. Na ile kieruje nim chęć pomocy, a na ile ciekawość, obudzona rzadkim psychiatrycznym przypadkiem? "Enen" ciekawie stawia te pytania, ale czy koledzy reżyserzy, zasiadający w jury, Krzysztof Krauze i Andrzej Jakimowski, gotowi będą uhonorować film, niebędący krokiem dalej Feliksa Falka w stosunku do jego "Komornika"?
Bardzo ciekawa będzie też odpowiedź jury na pytanie o najbardziej kontrowersyjny film festiwalu, "Dom zły" Wojciecha Smarzowskiego. Nikt nie zaproponował na festiwalu równie pesymistycznej i odpychającej prawdy o polskim komunizmie w fazie jego gnicia, czyli w końcówce lat 70. i pierwszych latach stanu wojennego. Dla mnie to nie tylko najmocniejszy, ale i najciekawszy film festiwalu. Pytanie tylko, czy Smarzowski nie przejaskrawił swego filmu. To zresztą druga pofestiwalowa obserwacja: zwłaszcza młodzi polscy reżyserzy mają wyraźną skłonność do nadużywania przypraw. Czy nie wyraża się w tym ich brak wiary w wymyślane przez nich samych historie, które koniecznie trzeba doprawić brutalnością i wymiocinami, by było ostrzej, smaczniej, ciekawiej?

Nic nie było dzisiaj pewne poza dwiema rzeczami: czerwony dywan na tegorocznym festiwalu został wydłużony do 60 metrów, tak aby pomieścili się na nim goście wielkiej gali, rozpoczynającej się w sobotę o godzinie 19.30 w Teatrze Muzycznym. Do Gdyni ma dziś przyjechać niemal cały aktorski świat. Drugi pewnik jest jeszcze bardziej optymistyczny: to był bardzo ciekawy festiwal.

Poniżej prezentujemy także galerię zdjęć festiwalowych z czwartku i piątku 17 i 18 września.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie