reklama

Gdynia: Radni zaostrzyli przepisy dotyczące parkowania

Beata JajkowskaZaktualizowano 
Władze Gdyni zaobserwowały przez ostatni miesiąc wzmożoną migrację ludności, zamieszkałej w dzielnicach miasta, do Śródmieścia.

- Tylko w sierpniu przybyło nam 250 obywateli, którzy zameldowali się tu na pobyt czasowy - mówi Marek Stępa, wiceprezydent Gdyni. - Z czego 240 od razu wystąpiło o abonamenty w strefie płatnego parkowania za 20 zł miesięcznie.

Miasto powiedziało więc: basta! W środę podczas sesji Rady Miasta Gdyni rajcy niemal jednogłośnie przegłosowali, że abonament w tej cenie mogą kupić tylko osoby zameldowane w Śródmieściu na pobyt stały, a nie czasowy. Reszta zapłaci po 300 zł. Na tym jednak przykręcanie śruby cwanym kierowcom się nie kończy. Dotąd, jeśli ktoś zapłacił mandat do końca następnego dnia, kosztowało go to 20 zł. Stąd wiele osób stawiało auta na cały dzień (opłata za 9 godzin to 18 zł), licząc, że się uda. A gdy się nie udawało, w te pędy uiszczano mandat, dopłacając raptem 2 złote. Teraz to się zmieni.

Nadal mandat zapłacony do końca kolejnego dnia kosztował będzie 20 zł, ale... tylko dwa razy w roku.
Trzeba uważać też, jeśli naszego auta używa inna osoba. Gdy zapomni ona umieścić kwitek parkingowy lub abonament za przednią szybą samochodu, kontrolerzy nie będą jej szukać, a dobiorą się do skóry właścicielowi. Poprawi się natomiast niepełnosprawnym, mieszkającym na terenie strefy.

- Dotąd byli oni traktowani jak mieszkańcy i wolno im było parkować tylko 200 metrów od domu, teraz będą mogli stawiać auta w całej strefie - wyjaśnia Marek Stępa. - Tak jak to cały czas mogą robić niepełnosprawni jedynie w tej strefie pracujący.

Zmiany wejdą w życie za 14 dni.

Rady dzielnic zostały na lodzie

A mogło być tak pięknie... Gdyńskie rady dzielnic mogły dostawać więcej pieniędzy na swoją działalność, radni dzielnicowi mogli być uprawnieni do bezpłatnych przejazdów komunikacją miejską, a by znaleźć się na liście wyborczej wystarczyło, by zebrali 50 podpisów, a nie 150 jak dotąd. Ale nic z tego.
Wszyscy generalnie są zgodni, że zainteresowanie - dodajmy społeczne - pracą w radach dzielnic jest coraz mniejsze. Ale na tym podobieństwa w myśleniu się kończą, a zaczynają międzypartyjne różnice. By poprawić dolę rad dzielnic kilka projektów wniosła wczoraj pod obrady Rady Miasta Gdyni opozycja, a dokładniej radni PiS i PO. Choć pracowali nad nimi również radni Samorządności, poszło o to, że... zabrakło jednego zebrania. Rajcy z Samorządności - wiodącego w Radzie Miasta ugrupowania - obrazili się więc srodze i większością głosów odrzucili kilka pożytecznych projektów. A zgodnie z nimi już w 2011 r. radom przysługiwałoby 9 zł na zamieszkałego w dzielnicy mieszkańca, a kwota co roku by rosła, dochodząc w 2014 roku do 15 złotych (czyli dwukrotności tego, co mają obecnie). - Do tematu wrócimy na kolejnej sesji, pod koniec września, gdy projekt dopracujemy - uciął Andrzej Kieszek (Samorządność).

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie