Gdynia: Nowy dyrektor Teatru Miejskiego wybrany

Grazyna Antoniewicz
Krzysztof Babicki
Krzysztof Babicki Grzegorz Mehring
Krzysztof Babicki będzie nowym dyrektorem artystycznym Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni. Stanowisko obejmie oficjalnie 1 września.

Krzysztof Babicki jest absolwentem filologii polskiej Uniwersytetu Gdańskiego i Wydziału Reżyserii PWST w Krakowie. W latach 1975-81 prowadził założony przez siebie Studencki Teatr Jedynka, który uważano za teatr "ostrego sprzeciwu wobec rzeczywistości PRL".

W 1982 roku, po uzyskaniu dyplomu reżysera Krzysztof Babicki rozpoczął współpracę z Państwowym Teatrem Wybrzeże w Gdańsku. Tu debiutował sztuką "Sonata Widm" Strindberga w 1982 roku. Potem był "Kordian" Słowackiego i wiele innych znakomitych realizacji.

W Gdańsku wyreżyserował m.in. słynną "Pułapkę" Tadeusza Różewicza. Spektakl "Wallenstein" w jego reżyserii został owacyjnie przyjęty na festiwalu w Mannheim. "Białe małżeństwo" w Finlandii również miało znakomite recenzje. W latach 1991-94 pełnił funkcję dyrektora artystycznego teatru Wybrzeże, potem był tu na etacie reżyserskim.

Czytaj też:
Krzysztof Babicki szykowany na dyrektora Teatru Miejskiego w Gdyni
Czy Krzysztof Babicki zostanie dyrektorem Teatru Miejskiego?

Jest twórcą spektakli telewizyjnych; laureatem wielu nagród, m.in. Ministerstwa Kultury i Sztuki w konkursie na najlepszą inscenizację polskiej sztuki współczesnej ("Pułapka" T. Różewicza), Złotej Maski za reżyserię i najlepszy spektakl sezonu ("Intryga i miłość" F. Schillera), a także wielu festiwali. Otrzymał prestiżową Nagrodę im. Konrada Swinarskiego oraz Nagrodę im. Stanisława Wyspiańskiego. Obecnie do 31 sierpnia pełni funkcję dyrektora artystycznego Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie.

Krzysztof Babicki będzie pełnił funkcję dyrektora artystycznego teatru w Gdyni przez pięć lat. Zamierza reżyserować dwie premiery w sezonie, gdyż - jak zapewnia - nie chce być dyrektorem malowanym i pragnie wziąć pełną odpowiedzialność za kształtowanie zespołu.
Z dyrektorem art. Teatru Miejskiego w Gdyni Krzysztofem Babickim rozmawia Grażyna Antoniewicz

Kiedy obejmował Pan teatr w Lublinie, miał on kłopoty z frekwencją. Podobna sytuacja jest teraz w Gdyni.
Na początku bardzo nie lubiłem publiczności lubelskiej, kiedy nie przychodziła do teatru, ale potem z sezonu na sezon wydawała mi się coraz lepsza. Może dlatego, że i teatr był coraz lepszy. Mam nadzieję, że publiczność nie tylko z Gdyni, ale i Trójmiasta będzie chciała do Teatru im. Gombrowicza przychodzić. Trzeba reżyserować przedstawienia, a nie publiczność.

Czy Scena Letnia w Orłowie zostaje?
Tak, uważam, że jej stworzenie przed laty było świetnym pomysłem Julii Wernio. Bardzo bym chciał, żeby ostatnia premiera w sezonie odbywała się na Scenie Letniej. Planuję, że w lipcu i sierpniu sztuka byłaby grana w plenerze, z tą różnicą, że spektakl nie zejdzie z afisza, tylko wystawiany potem będzie przez cały sezon. Jak zaprojektować dekoracje, żeby można je było przenieść na dużą scenę, to już problem scenografów. Bardzo bym chciał, żeby była to najlżejsza premiera sezonu. Na pewno nie chcemy grać na plaży Becketta czy Dostojewskiego, tylko coś, co rozjaśni widzom okres wakacyjny.

Gdynia ma ciekawe przestrzenie poindustrialne. Czy myślał Pan o ich wykorzystaniu?
Lubię reżyserować w innej przestrzeni. Spektakl "Wróżby kumaka" według powieści Grassa grany był w mieszkaniu prywatnym we Wrzeszczu. W zeszłym roku czytanie sztuki Małgorzaty Niezabitowskiej odbyło się w Stoczni Gdańskiej. Na pewno będę szukał takich miejsc.

Planuje Pan zmiany w zespole aktorskim?
Zespół znam dość dobrze, bo od stycznia w Teatrze Miejskim obejrzałem sporo przedstawień. Jutro, pojutrze rozpocznę rozmowy z aktorami. Zmiany są nieuniknione.

Aktor zawód wędrowny...
Każdy dyrektor artystyczny ma swoją koncepcję teatru. Myśląc o konkretnym repertuarze, myślę zespołem. Dopiero mając ukształtowany zespół, będę mógł myśleć o repertuarze. Nie wyobrażam sobie, żebym ruszył bez sześciu, siedmiu młodych aktorów. Mam swoich wychowanków w różnych teatrach, którzy ze mną pracowali, a w Lublinie jest kilku znakomitych młodych aktorów, których chętnie bym teraz widział w gdyńskim teatrze.

Rozmawiał już Pan z twórcami, których zamierza zaprosić do współpracy?
Dopiero w tej chwili mam oficjalne podstawy do rozmów. Mam nadzieję, że w ciągu dwóch najbliższych sezonów pojawią się w Gdyni nazwiska istotne w polskim teatrze. Oczywiście, według mojej oceny. Każdy ma bowiem swój własny prywatny ranking tego, co jest ważne.

Jaki będzie repertuar?
Spektakle będą adresowane do różnych widzów. Mam nadzieję, że po kilku sezonach widzowie wrócą do Teatru Miejskiego. Bardzo bym chciał, żeby ten teatr dawał cztery premiery w sezonie. Myślę, że przede wszystkim musimy grać na Dużej Scenie i sprawić, że te trzysta osób będzie do teatru przychodziło co wieczór. Mówienie o premierze na małej scenie to nadużycie, bo to jest tylko foyer.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.