Gdynia: Mieszkańcy Obłuża czują się oszukani przez urzędników

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Przez szlaban na ul. Białowieskiej dojeżdżamy do domu takimi wertepami - żalą się mieszkańcy części Obłuża.
Przez szlaban na ul. Białowieskiej dojeżdżamy do domu takimi wertepami - żalą się mieszkańcy części Obłuża.
Niemoc urzędników w Gdyni trwa. Szlaban ma zniknąć we wtorek.

Jesteśmy dogadani ze Spółdzielnią Mieszkaniową "Na Wzgórzu", szlaban z ul. Białowieskiej na Obłużu wkrótce zniknie - obwieścili triumfalnie w październiku ub.r. gdyńscy urzędnicy. Mieszkańcy osiedla, którzy uwierzyli w te deklaracje, srogo się jednak zawiedli. Minęło ponad dziewięć miesięcy, a szlaban nadal uniemożliwia im swobodny dojazd do domów.

- Tego już dość - denerwuje się Arkadiusz Jarzębiński, jeden z mieszkańców. - Ile mamy czekać? Nie dość, że ul. Białowieska jest nadal zablokowana, to przystąpiono do remontu ul. Cechowej. To jeszcze bardziej utrudnia, a wręcz uniemożliwia komunikację w tej części osiedla. Cechową wiedzie stromy, karkołomny objazd po wertepach do naszych domów. Ostatnio, gdy deszcz podmył ulicę, nie tylko my, lecz także mieszkańcy ul. Jantarowej zostali praktycznie odcięci od świata.

Blokadę na ul. Białowieskiej zamontował już w lipcu ub. r. Jacek Benert, prezes SM "Na Wzgórzu". Od miesięcy nie mógł dogadać się z miastem w sprawie wykupu drogi będącej w użytkowaniu wieczystym spółdzielni. Postanowił więc sięgnąć po radykalne środki nacisku na urzędników. W efekcie pracownicy ratusza, po kolejnej turze negocjacji, pisemnie obiecali mu zapłacić za te i inne grunty spółdzielni - kilka dróg na osiedlu Dąbrówka - kwotę 2 mln zł.

- Na czas rozmów wykazałem dobrą wolę i zdemontowałem szlaban - mówi Jacek Benert. - Nie trwało to jednak długo, bo wkrótce uświadomiłem sobie, że popełniłem błąd. Urzędnicy, brzydko mówiąc, wypięli się na spółdzielnię, procedury wypłaty obiecanych pieniędzy zaczęły się przeciągać. Szybko doszedłem do wniosku, że szlaban trzeba znowu zamontować.

Jacek Benert mówi, że przedstawiciele magistratu ponowne starania, aby podpisać z SM "Na Wzgórzu" akt notarialny, niezbędny do wykupienia ulic, podjęli dopiero kilka dni temu. Ustalono, iż do 30 września na konto spółdzielni trafi 1,5 mln zł, a brakujące 500 tysięcy - do końca marca przyszłego roku.

- Szlabanu jednak nie zdemontuję - zarzekał się jeszcze w piątek przed południem prezes Benert. - Niech miasto przyśle ekipę z piłą i flekami i wytnie go, jak już przejmą ulicę i za nią zapłacą.
Po naszej wczorajszej interwencji w gdyńskim Urzędzie Miasta z Jackiem Benertem skontaktował się jednak Tomasz Banel, naczelnik Wydziału Polityki Gospodarczej i Nieruchomości Urzędu Miasta Gdyni. - Dał słowo, że miasto na pewno wywiąże się z zawartych ustaleń - powiedział po rozmowie z naczelnikiem Jacek Benert. - Przemyślałem więc sprawę i postanowiłem jeszcze raz iść urzędnikom na rękę. We wtorek zdemontuję szlaban, będę jednak dokładnie przyglądał się działaniom miasta.

- Potwierdzam aktualność deklaracji złożonej przez miasto - napisał nam po piątkowych ustaleniach z prezesem Benertem Tomasz Banel. - W rozmowie z panem prezesem uzgodniłem, że na początku przyszłego tygodnia szlaban zostanie przez SM "Na Wzgórzu" zdemontowany.

Lokatorzy bloków w tej części Obłuża liczą, iż urzędnicy tym razem wywiążą się ze złożonych deklaracji, a ich ustalenia ze spółdzielnią w końcu okażą się skuteczne.

- Ta sprawa trwa już zdecydowanie za długo - mówi Krystian Wacowski, jeden z mieszkańców. - Jeśli okaże się, że urzędnicy złożyli kolejne obietnice bez pokrycia, będzie to totalna kompromitacja gdyńskich włodarzy.

Gdyby taki czarny scenariusz się sprawdził, dla mieszkańców oznaczać to będzie nie lada kłopot. Ul. Cechowa remontowana będzie bowiem aż do końca roku. - Firma, która wykonuje prace w ramach umowy drogowej, zawartej z miastem, ma czas do 31 grudnia na wykonanie jezdni, uzbrojenia i chodników - mówi Stefan Benkowski, kierownik działu dróg Zarządu Dróg i Zieleni w Gdyni.
- Jeśli szlaban zostanie, wystarczy, że przez ten czas znowu spadnie intensywny deszcz, a zostaniemy kolejny raz odcięci od świata - obawia Arkadiusz Jarzębiński.

Po tym, jak w zeszłym roku opisaliśmy konflikt między miastem a SM "Na Wzgórzu", dotyczący wykupu ulic, urzędnicy wiele razy deklarowali na naszych łamach wolę załagodzenia sporu. To samo obiecywali pod koniec ubiegłego roku na antenie Radia Gdańsk.

Wjeżdżają w ul. Cechową dopiero wtedy, gdy pracę skończy koparka
Po cyklu naszych ubiegłorocznych publikacji na temat zablokowania ul. Białowieskiej na władze Gdyni spadły gromy ze strony opozycji w Radzie Miasta.
Radny Tadeusz Szemiot z Platformy Obywatelskiej stwierdził iż "szlaban Benerta" jest symbolem nieudolnie prowadzonego dialogu społecznego w mieście. Radni dodawali, iż to wstyd, że niewinni w tej całej sytuacji mieszkańcy muszą znosić utrudniony dojazd do domów, bo miasto nie może dogadać się ze spółdzielnią. Przedstawiciele gdyńskiego magistratu odbijali jednak piłeczkę i utrzymywali, iż problemy z wypracowaniem umowy leżą nie po ich stronie, lecz SM "Na Wzgórzu". Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek dodawał też, że stosowanie takich metod szantażu, jak blokowanie ulic, nie pomaga w osiągnięciu porozumienia, lecz tylko jeszcze bardziej podsyca konflikt.
Na całym zamieszaniu od lipca ub.r. cierpieli i cierpią nadal mieszkańcy, bo chcąc dojechać do niektórych domów przy ul. Białowieskiej, ze względu na szlaban objeżdżają praktycznie połowę osiedla. Droga wiedzie zaś nie asfaltowaną ulicą, jak w przypadku Białowieskiej, lecz stromymi wertepami przez ul. Piekarską, Ciesielską i Cechową. Stan ich nawierzchni pozostawia wiele do życzenia. Po przystąpieniu do remontu ul. Cechowej sytuacja stała się dramatyczna.
- Ulicą możemy przejechać tylko wtedy, gdy zjadą z niej koparki - mówi jeden z mieszkańców. - To jest jakiś horror.
Urzędnicy ostatecznie wprowadzili na ul. Cechowej sygnalizację świetlną, aby wykluczyć kolizje samochodów z maszynami budowlanymi.

Kto ma rację w sporze o szlaban na ul. Białowieskiej?

Most w Pilchowicach nie zostanie wysadzony

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Witam Państwa reprezentuję Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej Białowieska 3. Gdy czytam wypowiedzi niektórych internautów, to stwierdzam, że tak naprawdę niektórzy internauci nie znają do końca problemu, a kierują się emocjami. Wobec tego chciałbym go nieco przybliżyć.
Spółdzielnia Mieszkaniowa „Na Wzgórzu” w 2002r. złożyła wniosek o podział nieruchomości Białowieska 1 na wskutek którego została wydzielona działka pod drogę Nr 1473/9.
Prezydent Miasta zatwierdził podział i decyzja stała prawomocna.
Miasto określiło, że Białowieska to droga wewnętrzna, a Wydział Architektoniczno – Budowlany wydał postanowienie, że działka stanowi pas drogowy ul. Białowieskiej będącej drogą publiczną.
Jeden Urząd, a dwie jak różne decyzje.
Zgodnie z Ustawą o gospodarce nieruchomościami Art. 98 zał. 1 który mówi, że wieczysta dzierżawa działek gruntu wydzielonych pod drogi publiczne na wniosek ich użytkownika wieczystego wygasa z dniem podziału, a Prezydent ma złożyć wniosek o ujawnienie w księdze wieczystej praw gminy i przysługuje za to odszkodowanie.
Zostaje postawiony szlaban, bo zgodnie z definicją drogi wewnętrznej właściciel drogi może ją np. zamknąć.
Robi się awantura, proszona jest telewizja, radio, gazety i wciąż towarzyszy niemiła atmosfera.
Odpowiedzialnymi za całe zamieszanie jest Wiceprezydent Stasiak i Prezes Benert, bowiem przez ponad rok nie mogli wypracować wspólnej decyzji, a mieszkańcy sąsiednich bloków zmuszeni byli do objazdów.
Rozumie to Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej Białowieska 3 i w końcu powstrzymuje się od interwencji, jednocześnie informuje mieszkańców swojego bloku, że działania zmierzające do samowolnego wycięcia szlabanu są niezgodne z prawem, bowiem My nie jesteśmy stroną w tym konflikcie.
W końcu Urząd Gminy i Prezes Benert dochodzą do porozumienia, dojazd zostaje odblokowany, a szlaban zdjęty /na jak długo – zobaczymy).
Jako mieszkańcy bloku Białowieska 3 zawsze pragnęliśmy być dobrymi sąsiadami i wystrzegaliśmy się konfliktów, czego natomiast nie mogę powiedzieć o niektórych mieszkańcach przede wszystkim bloku Białowieska 1, którzy mieli tendencje do wzywania Straży Miejskiej, a nawet zabraniania Nam korzystania z ich chodnika.
Oczywiście były to przypadki incydentalne, lecz się takie zdarzały.
Mieszkamy na jednym osiedlu więc powinniśmy się szanować, rozumieć i wspierać.
Mam nadzieję, że po zdjęciu szlabanu poprawią się nasze stosunki interpersonalne i będziemy jak dawniej kłaniać się sobie na ulicy. Pozdrawiam

A
Andrzej S

Płyty betonowe pochodzące z rozbiórki ul. Cechowej, a obiecane przez Wiceprezydenta Stasiaka do naprawy ulicy Białowieskiej 3 wywędrowały po raz drugi "gdzieś w siną dal".
Tylko pogratulować urzędnikom Magistralu umiejętności mydlenia oczu i stwarzania pozorów zainteresowania problemem - bo w tym są prawdziwymi mistrzami.
Dzisiaj 24 sierpnia 2010r. w godzinach południowych szlaban na Białowieskiej 1 został zdemontowany, czyli jedna strona /Prezes/ wywiązała się ze złożonej obietnicy. Teraz ruch Pana Stasiaka w sprawie utwardzenia drogi przy Białowieskiej 3. Ile będziemy czekać na wywiązanie się z obietnicy utwardzenia drogi ? Czas pokaże, a wyborcy ocenią.

Dodaj ogłoszenie