Gdynia: Legendarny "Maxim" w nadmorskim Orłowie na sprzedaż już w tym roku? Umożliwić ma to kontrowersyjny plan urzędników

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Teren przy ul. Orłowskiej 13 po "Maximie" jest dziś zaniedbany i w ruinie. Urzędnicy miejscy podkreślają, że taki stan nie może trwać wiecznie. Polska Press
Nowy plan zagospodarowania przestrzennego dla nadmorskiej części Gdyni Orłowa umożliwić ma samorządowcom po latach starań sprzedaż być może jeszcze w tym roku wycenianej na 23 mln zł, najatrakcyjniejszej działki w mieście, parceli po legendarnym lokalu „Maxim” tuż przy molu i plaży.

Projekt dokumentu wyłożony został właśnie do publicznego wglądu. Budzi ogromne kontrowersje, gdyż na znacznym fragmencie atrakcyjnej nieruchomości przy ul. Orłowskiej 13 urzędnicy chcą dopuścić możliwość apartamentowej zabudowy wielorodzinnej. Jest to nie w smak mieszkańcom Orłowa i miłośnikom Gdyni. Obawiają się, że działka o unikatowych walorach zostanie przez nowych właścicieli ogrodzona. Opinie takie pojawiały się już w pierwszej połowie 2019 roku, kiedy Rada Miasta Gdyni uchwalała poprzedni plan, także dopuszczający zabudowę apartamentową.

- No tak - mówiła wówczas Halina Więckowiak, mieszkanka Orłowa. - Dawniej „Maxim” był tylko dla bogaczy i widocznie według władz Gdyni tradycja ta musi zostać podtrzymana. Po wybudowaniu apartamentów teren zostanie zapewne ogrodzony. Jedna z najpiękniejszych działek w mieście, tuż koło orłowskiego mola, znów będzie służyła bogatej „Warszawce”, a nie lokalnej społeczności. My popatrzymy sobie na nią tylko przez płot.

Trwa głosowanie...

Co powinno powstać na działce przy ul. Orłowskiej 13 po "Maximie"?

Po uchwaleniu poprzedniego, kontrowersyjnego planu, rzeczywiście zgłosiło się aż siedmiu chętnych do przetargu na zakup mierzącej 7,6 tys. m kw. działki po „Maximie”. Ostatecznie prezydent Gdyni unieważnił jednak procedurę sprzedaży. To dlatego, że zapisy planu dla nadmorskiego Orłowa wojewoda pomorski zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku. Reprezentant rządu zarzucił dokumentowi m.in. naruszenie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. WSA podzielił znaczną część tych argumentów i plan uchylił.

Jednak samorządowcy i specjaliści z Biura Planowania Przestrzennego Miasta Gdyni nie dają za wygraną. Nowy projekt dokumentu ponownie dopuszcza budowę apartamentów na części działki po „Maximie”. Nic dziwnego, że miejscy planiści podczas odbywającej się w tym tygodniu w trybie online dyskusji publicznej nad zapisami dokumentu kolejny raz „nasłuchali się” od przedstawicieli mieszkańców. Sławomir Kitowski, prezes Towarzystwa Przyjaciół Orłowa, wyraźnie zaznaczył, że lokalna społeczność nie akceptuje pomysłów urzędników. Chce też innego przeznaczenia dla tej atrakcyjnej nieruchomości.

- Jest to teren absolutnie najbardziej wartościowy w Orłowie - podkreślał Sławomir Kitowski. - Mieszkańcy oczekują zupełnie czegoś innego, niż jest to proponowane. Powinien to być teren zintegrowany z parkiem Marysieńki. Czyli nieogrodzony. Proponowana zabudowa jest problematyczną kwestią.

Prezes TPO dodał, że obecny projekt planu niewiele różni się od poprzedniego, uchylonego dokumentu, do którego napłynęło mnóstwo uwag, a mieszkańcy otwarcie zapowiadali, że wytoczą urzędnikom sądową batalię o ochronę najcenniejszych w Orłowie gruntów. Działacze TPO chcą, m.in., aby nie zabudowywać otoczenia sąsiadującego z sypiącym się budynkiem po „Maximie” cennego zabytku, Czerwonego Dworu. Ich propozycją jest budowa przy ul. Orłowskiej 13 obiektu gastronomicznego z ofertą kulturalną dla mieszkańców i turystów.

Z zarzutami, że urzędnicy swoimi pomysłami chcą dopuścić do ogrodzenia działki po „Maximie” nie zgadza się Iwona Markešić, dyrektor Biura Planowania Przestrzennego Miasta Gdyni.

- Wszyscy zdają sobie sprawę z ogromnej wartości tego terenu - mówi Iwona Markešić. - Jednak jego obecny stan jest najgorszą z możliwych opcji. Teren o tak dużej wartości jest niedostępny i niewykorzystywany.

Dyrektor BPPMG dodaje, że radni miasta już w 2007 roku przegłosowali plan zagospodarowania, który działkę po „Maximie” przeznaczał pod zabudowę usługową, bez możliwości wzniesienia tam apartamentów.

- Mimo kilkukrotnej próby sprzedaży tego terenu nie znalazł się nabywca - przypomina Iwona Markešić.

Urzędnicy otrzymywali wówczas sygnały od potencjalnych inwestorów, że proponowana przez nich inwestycja, dla przykładu budowa hotelu ze SPA, na tak wartościowym gruncie jest po prostu nieopłacalna. Stąd zdecydowali się na korekty w zapisach planu. Obecne propozycje są według Iwony Markešić kompromisowe. Dla przykładu poszerzona ma zostać promenada Marysieńki w miejscu, które w poprzednich dokumentach także przeznaczane było pod zabudowę. W kartach terenu nowego projektu znalazły się też zapisy, że należy zapewnić dojście do działki od strony parku i promenady. Na znacznej części gruntu dopuszczona ma zostać zabudowa nie apartamentowa, lecz służąca usługom kultury i turystyce.

- Jeśli teren ten zostanie sprzedany z tak zapisanymi, wymaganymi funkcjami, to nikt go nie ogrodzi - zapewnia Iwona Markešić. - Byłoby to absurdem i będzie nieopłacalne. Teren będzie musiał być dostępny.

Według urzędników nowy właściciel będzie wręcz zainteresowany, aby przyciągać proponowaną ofertą mieszkańców i turystów na znaczny fragment nabytej działki.

Jeszcze do 2 lutego składać można uwagi do widniejącego w internetowym biuletynie informacji publicznej Gdyni projektu kontrowersyjnego planu. Do 23 lutego prezydent miasta powinien rozpatrzyć wszystkie wnioski. Jeśli tak się stanie, projekt dokumentu może zostać przegłosowany przez Radę Miasta Gdyni najwcześniej pod koniec marca. Dopiero wówczas spodziewać można się kolejnego przetargu na zbycie atrakcyjnej działki.

Dyskusja na temat terenu po dawnym „Maximie” nie byłaby zapewne aż tak gorąca, gdyby nie fakt, że dla wielu gdynian, szczególnie tych starszej daty, Orłowska 13 to nie jest po prostu „zwykły adres”. Miejsce to i funkcjonujący nad morzem lokal, w czasach PRL był jednym z najbardziej ekskluzywnych w całym kraju. Do dziś owiany jest legendą.

Na balowanie w „Maximie” stać było tylko najbogatszych, elitę. Do spółki z prominentnymi politykami komunistycznej partii pojawiały się przy Orłowskiej 13 osoby z przestępczego półświatka, a także znani artyści, m.in. Violetta Villas, Roman Polański, Günter Grass, czy Bohdan Łazuka.

Jak wspomina Arkadiusz Brzęczek, miłośnik historii Gdyni, obsługiwani byli oni przez skąpo odziane kelnerki. Bramkarzem był zaś Nikodem „Nikoś” Skotarczak, który wkrótce stał się bossem trójmiejskiej mafii, a zastrzelony został w 1998 roku w agencji towarzyskiej „Las Vegas”.

Młode, piękne dziewczyny odwiedzały „Maxima” w nadziei na zapoznanie bogatego amanta. To właśnie takiej historii poświęcona jest słynna piosenka Lady Pank „Tańcz głupia, tańcz”, rozpoczynająca się od słów „U Maxima w Gdyni”.

W lokalu kręcono filmy, w tym „07 zgłoś się” i „Czterdziestolatka”. I choć „Maxima” dawno nie ma, to jego legenda jest ciągle żywa. Przekonaliśmy się o tym choćby w 2017 roku, kiedy kultowy lokal zdecydowano się umieścić na planszy słynnej gry „Monopoly”.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie