Gdynia: Kolegiata przy ul. Świętojańskiej ma zachwycić wiernych

Szymon SzadurskiZaktualizowano 
Zabytkowa kolegiata przy ul. Świętojańskiej w Gdyni
Zabytkowa kolegiata przy ul. Świętojańskiej w Gdyni Tomasz Bołt
Wnętrza najbardziej charakterystycznej gdyńskiej świątyni, kościoła parafii pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, niebawem odzyskają przedwojenny wygląd. Odtworzone zostaną m.in. boczne ołtarze, powstaną stalle w prezbiterium. Generalny remont czeka organy, kościół wzbogaci się też o nowe ławki.

W zabytkowym budynku trwają już prace konserwatorskie. Co prawda, nie wszystkie szczegóły wystroju z lat dwudziestych ubiegłego wieku można wiernie odtworzyć, jednak proboszcz parafii, ksiądz prałat Edmund Skalski, deklaruje, że zrobi co tylko można, aby świątynia odzyskała przedwojenny blask.

- Ten kościół jest prawdziwą perełką, rósł razem z miastem - mówi ks. Edmund Skalski. - Starszy od niego jest tylko kościółek na Oksywiu. Chcę, aby wnętrza kolegiaty zachwycały wiernych swoim wyglądem.

W świątyni, usytuowanej w samym centrum miasta, trwa obecnie przywracanie wyglądu ścian do przedwojennego stylu. Prace odbywają się pod okiem wojewódzkiego konserwatora zabytków.
- Po wojnie na ścianach przedwojennego obiektu powstały marynistyczne mozaiki, które nie bardzo pasują do wystroju tego miejsca - mówi Marcin Tymiński z biura wojewódzkiego konserwatora. - Po wymalowaniu ściany będą białe.

- Farba nie będzie dokładnie taka sama jak przed wojną, lecz nieco jaśniejsza - precyzuje ks. Edmund Skalski. - Dawniej w kościele były bowiem witraże, teraz ich nie ma, więc gdyby zastosować dokładnie taki sam odcień, mogłoby się zrobić zbyt ciemno.

Dokładnie odwzorowane zostaną natomiast dwa boczne ołtarze, nawiązujące swoją stylistyką do głównego.

- W porozumieniu z konserwatorem przygotowaliśmy już ściany pod te prace, demontując stare ołtarzyki - mówi ks. Edmund Skalski. - Planujemy też wymianę ogrzewania na grzejniki bardziej pasujące do wystroju, wkrótce wymieniana będzie posadzka. Oczyścimy ponadto i odnowimy kaplicę Katyńską.

Pierwszy etap remontu, czyli malowanie, zakończy się jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia, aby wierni mieli w te szczególne dla nich dni dostęp do świątyni.

- Po Nowym Roku spotykamy się zaś z konserwatorem i opracowujemy szczegółowy plan przebudowy wnętrz - zapowiada ks. Edmund Skalski.

Kolegiata przy ul. Świętojańskiej to dla gdynian kościół wyjątkowy, nic jednak dziwnego, bo jego budowa rozpoczęła się w odrodzonej Polsce nad odzyskanym morzem, gdy miasto było jeszcze wioską. Inspiratorem inwestycji był Jan Radtke, pierwszy, legendarny wójt Gdyni. Budowę świątyni rozpoczęto w 1922 r., a 3 maja 1924 r. w święto Matki Boskiej Królowej Polski, kościół został poświęcony. Na jego wyposażenie złożyli się liczni ofiarodawcy, w tym pierwsi budowniczy miasta i osiedlająca się w nim ludność. Swój obecny kształt świątynia uzyskała natomiast około 1927 r. Wiele pierwotnych elementów zachowało się zresztą do dziś. Są to m.in. piękny ołtarz, ufundowany przez wojewodę Stanisława Wachowiaka, i muszle z egzotycznych mórz, służące jako kropielnice.
Z kościołem przy ul. Świętojańskiej nierozerwalnie związana jest także postać legendarnego gdyńskiego kapłana, księdza proboszcza Edmunda Wierzbowskiego. Swoją posługę duszpasterza w parafii pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski rozpoczął on w 1975 roku i szybko doprowadził do jej rozwoju. Kapłan, słynący z niezwykle skromnego stylu życia, zbudował dom katechetyczny, plebanię, kaplicę św. Józefa i kaplicę Maksymiliana Kolbe. Gdy świątynia okazała się już zbyt ciasna dla wiernych, był także inicjatorem powstania nowoczesnego, dużego kościoła parafialnego, usytuowanego w głębi ulicy. To właśnie do niego uczęszczają wierni od 1986 roku, w zabytkowym kościele odbywa się natomiast wieczysta adoracja.

Edmund Wierzbowski skończył swoją misję w parafii dopiero dwa lata temu. Osiągnął wtedy wiek 75 lat i przeszedł na emeryturę.

Inne zabytki
Gdynia, choć jest miastem młodym, obfituje w zabytki, także związane z kultem religijnym.
Zabytkowych obiektów jest w mieście już ponad 60, a do rejestru ciągle wpisywane są nowe.
Z kościołów chronionych przez konserwatora oprócz kolegiaty wymienić warto także świątynię parafialną pw. św. Michała Archanioła wraz z zespołem dawnej wsi w Oksywiu. Stoi on dokładnie w tym samym miejscu, gdzie już w XIII w. była drewniana świątynia. Obecny kościół pochodzi częściowo z czasów średniowiecza, kilka razy był niszczony i odbudowywany.
Zabytkiem jest ponadto kościół pw. św. Mikołaja w Gdyni Chyloni. Powstał w drugiej połowie XIX w., ale zachowało się w nim prezbiterium pochodzące ze starszej, średniowiecznej świątyni. W rejestrze widnieje ponadto kościół pw. Matki Boskiej Bolesnej w Orłowie.

Najważniejszy
Kościół przy ul. Świętojańskiej uznawany jest przez wiernych za najważniejszy w Gdyni m.in. dlatego, że to jedyna kolegiata w tym mieście. Oznacza to, że znajduje się przy nim zgromadzenie kanoników, czyli kapituła kolegiacka, a świątynia przeznaczona jest także na modlitwy kolegium księży. Duchowieństwo z kolegiaty wyróżnia się natomiast od pozostałego w Gdyni posiadaniem przywilejów honorowych. Wyjątkowa jest poza tym historia kościoła i sylwetki pracujących w nim księży. Obok wspomnianego już księdza Edmunda Wierzbowskiego, do legendarnych kapłanów należy także ks. Teodor Turzyński, patriota i bohater, aresztowany przez gestapo podczas II wojny światowej i zamordowany w lasach Piaśnicy.
Wybitnym kapłanem po wojnie był natomiast ks. proboszcz Józef Miszewski.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ex PARAFIANIN

To co KS.Wierzbowski zrobił z otoczeniem kościółka NMP woła o pomstę do nieba . Skromny był mniej więcej jak ojciec Rydzyk , tyle że miał znacznie mniejszy rozumek . Ksiądz Skalski razem z konserwatorem pozwolili pomalować wnętrze świątyni na biało. Pewnie tak jest wygodniej , ale szkoda fresków pani Marii Zabłockiej , które przecudnie zdobiły ściany. W tym magicznym miejscem jestem związany od urodzenia . Żałuję , że cała magia wnętrza zniknęła bezpowrotnie.

Dodaj ogłoszenie