Gdynia: Fatalne warunki w lokalu zastępczym

Ilona TruszyńskaZaktualizowano 
W mieszkaniu zastępczym sufit odpada płatami
W mieszkaniu zastępczym sufit odpada płatami Tomasz Bołt
Odpadająca lamperia w łazience, spadający z sufitu tynk i nieszczelne okna. Nie tak Krzysztof i Aleksandra Nastowie wyobrażali sobie mieszkanie zastępcze, kiedy swoje (przy ul. Konwaliowej w Gdyni) oddali Spółdzielni Mieszkaniowej "Bałtyk" do remontu.

Odpadająca lamperia w łazience, spadający z sufitu tynk i nieszczelne okna. Nie tak Krzysztof i Aleksandra Nastowie wyobrażali sobie mieszkanie zastępcze, kiedy swoje (przy ul. Konwaliowej w Gdyni) oddali Spółdzielni Mieszkaniowej "Bałtyk" do remontu.

Choć według prawa lokal zastępczy powinien mieć podobny standard jak mieszkanie remontowane, to niestety - to, co zastali na ul. Narcyzowej, jest dalekie od ideału.

- Mieszkanie oddaliśmy 27 października, bo sanepid stwierdził w podłodze toksyczne substancje - opowiada Krzysztof Nast. - Remont miał potrwać najwyżej dwa miesiące.

Pan Krzysztof pracuje za granicą. W mieszkaniu zastępczym najwięcej przebywa więc jego żona i dwójka dzieci.

- Grzejniki w ogóle nie grzeją, a okna nie są szczelne, śpimy w ciepłych dresach. Żarówki co chwila się przepalają, a w łazience lamperia odpada od ściany i wpada do wanny - wymienia Aleksandra Nast. - Jakby tego było mało, w środę w nocy w kuchni oderwał się kawałek sufitu i spadł na ziemię. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby było tam dziecko.

Państwo Nastowie nie mogą teraz spać spokojnie, bo się boją, że coś spadnie im na głowę. - Nie wspominając o tym, że remont na Konwaliowej znacznie się przedłuża - mówią.
A tam na razie zdjęto parkiet, pozbyto się toksycznych substancji i zrobiono nową wylewkę. A końca prac nie widać.

Piotr Franzkowiak, zastępca kierownika ds. technicznych SM Bałtyk tłumaczy, że wszystko odbywa się zgodnie z planem.

- 18 grudnia zakończył się okres wietrzenia i zrobiono wylewkę betonową, która musi schnąć 28 dni - mówi Franzkowiak. - Jutro zrobimy badania wilgotności i jeśli będzie ona wynosiła poniżej 2 proc., to będziemy mogli kłaść parkiet.

Roman Witowski, naczelnik Wydziału Budynków UM Gdynia, mówi, że taki remont może trwać nawet pół roku.

- Po rozebraniu posadzki trzeba wietrzyć, a to jedyny sposób pozbycia się toksyn i niestety trwa długo - tłumaczy Witowski. - Raz zdarzyło się nam, że samo wietrzenie trwało kilka miesięcy.
Na remont mieszkania państwa Nastów spółdzielnia wydaje niemało, bo 23 tys. zł.
- Zależy nam, żeby to było solidnie zrobione - zapewnia Piotr Franzkowiak.

Krzysztof Nast ma jednak wątpliwości. - Przy kuciu posadzki popękały ściany i sufit podwieszany. Kto nam za to zapłaci? - zastanawia się pan Krzysztof.

- Firma, która robiła wylewki, naprawi oczywiście zepsute ściany i sufit - odpowiada Franzkowiak. - Myślę, że wszystko potrwa jeszcze ok. 3 tygodni.

Piotr Franzkowiak dodaje, że tynk wapienny odpadł od sufitu, bo mieszkanie jest zawilgocone.

- Często mamy takie sytuacje - przyznaje bez ogródek. - Nie sądzę jednak, by tynk mógł kogoś zabić. Naprawimy to w tym tygodniu.
Miasto w sprawie nic nie może zrobić, bo nie pełni nadzoru nad spółdzielniami mieszkaniowymi.
Państwu Nastom pozostaje więc cierpliwie czekać.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

z
znajoma

widzisz krzysiu bieda w kraju musisz zyc tak a moglo byc lepiej

Dodaj ogłoszenie