Gdynia: Dzięki nim maltretowany kot odzyskał spokój

Irena ŁaszynZaktualizowano 
W gdyńskiej siedzibie Animalsów bezpańskie koty czują się jak u siebie. Wędrują po biurkach, sadowią się między paprotkami
Mateusz nie był pierwszym widzem. Ale pierwszym, który zareagował świętym oburzeniem. Kilka dni przed Wigilią wszedł do internetu, by odszukać "Jingle cats", koci zespół "wymiaukujący" kolędy. Przypadek sprawił, że trafił na "Kota kaskadera". Okrutny filmik, na którym mały chłopiec dręczy kota. Chwyta go za głowę i ogon, wywija nim, uderza zwierzęciem o ścianę.

Kot się poddaje torturom z rezygnacją, bez większej nadziei chowa się pod kanapą. Jakby wiedział, że młody oprawca wkrótce go dopadnie i raz jeszcze się zamachnie. Autor opatrzył swoje "dzieło" komentarzem: "To mój 2 filmik. Sami sobie odpowiedzcie na pytanie. Kto jest większym hardkorem. Kotobójca, czy kot, który to przeżył". Zapowiada, że będzie ciąg dalszy.

Policja ustaliła autora sadystycznego film

- Gdy syn nam to pokazał, natychmiast powiadomiliśmy Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt "Animals" -opowiada mama Mateusza. - To było przerażające. Ale równie przerażający był fakt, że nikt przed nami na to barbarzyństwo nie zareagował. Przecież film był na YouTube od dwóch miesięcy, zanim zobaczył go nasz syn, obejrzało go ponad sto innych osób!

Mateusz ma 12 lat, mieszka pod Poznaniem. OTOZ Animals, choć jest organizacją ogólnopolską, ma siedzibę w Gdyni. Tu więc trafił sygnał o znęcaniu nad zwierzęciem.

- Już 23 grudnia zawiadomiliśmy o popełnieniu przestępstwa Komendę Miejską Policji w Gdyni, prosząc o ustalenie personaliów autora filmu, właścicieli zwierzęcia, prawnych opiekunów dziecka oraz o pociągnięcie ich do odpowiedzialności karnej, adekwatnej do stopnia szkodliwości popełnionego czynu - mówi Ewa Gebert, prezes stowarzyszenia.
- Wystąpiliśmy też do prokuratury o dopuszczenie do udziału w sprawie w charakterze pokrzywdzonego i oskarżyciela posiłkowego.

Ewa Rudzińska, inspektor OTOZ Animals, przypomina, że zwrócili się też o odebranie zwierząt właścicielom.

Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że autor filmu, czyli użytkownik portalu o nicku Sharki 175, ma 15 lat, jest bratem trzylatka znęcającego się nad kotem i mieszka w Krakowie.
Policjantom, dzięki adresowi IP, udało się te dane ustalić błyskawicznie. W Polsce zawrzało. Nie tylko miłośnicy zwierząt byli w szoku. Zwłaszcza gdy fragmenty "Kota kaskadera" pokazała telewizja. Zanim filmik usunięto z internetu, miał około 80 tys. wejść i 10 tys. komentarzy. Już dawno żadna sprawa nie wywołała tylu emocji. Jedni się domagali odebrania praw rodzicielskich rodzicom, którzy "niczego złego nie zauważyli", inni chcieli linczu. Nawet trzylatka mało kto bronił.

Internautka 1: - Na razie kot, kolejną ofiarą będzie ,,mistrz", jak uczeń go przerośnie. Uczony od małego ma duże szanse. Nawet takie małe dziecko musi mieć w sobie potwora, aby w ogóle czerpało przyjemność z czegoś takiego.
Internautka 2: - Nikt nie twierdzi, że 3-latek ma trafić do więzienia czy poprawczaka, ale powinien być rzetelnie naprostowywany przez psychologów, bo jego psychika jest mocno nadwątlona.

Krakowscy specjaliści już podobno wkroczyli do akcji. Jak jest dokładnie - nie bardzo wiadomo, bo rodzina młodego filmowca otoczona jest szczelnym kordonem informacyjnym. Dla dobra wszystkich. Zwierzaki (bo w mieszkaniu było ich więcej: cztery koty i dwa psy) trafiły do krakowskiego schroniska. Najbardziej przerażona wydawała się kotka z filmiku. Inspektorzy z krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, którzy po nią przyjechali, zapamiętali, że niemal wtopiła się w ziemię, gdy zobaczyła wyciągnięte w swoją stronę ręce. Z trudem umieścili ją w transporterze. Weterynarz twierdzi, że kotka - o, dziwo - nie ma złamań, nie można jednak wykluczyć urazów neurologicznych.

Prawdopodobnie pójdzie do adopcji, gdy się uprawomocni odebranie zwierząt jej dotychczasowym właścicielom. Utworzyła się kolejka chętnych.
Ale prawdziwi miłośnicy zwierząt nie ruszają szturmem do Galicji. Takie Mariki są bowiem w każdym mieście. Podobnie jak osoby o miękkich sercach. Niekiedy na siebie trafiają. Pracownicy schronisk dla zwierząt potwierdzają, że ostatnio adopcje zdarzają się częściej. Zbyt rzadko jednak, by takie przytuliska straciły rację bytu. Nadal pękają w szwach.

- Prowadzimy sześć schronisk, w tym gdyńskie Ciapkowo - mówi Anna Drewa, inspektor ds. ochrony zwierząt OTOZ Animals. - W ubiegłym roku, tylko do 31 października, udało się nam znaleźć dom dla 3241 psów i 1070 kotów.

Mirosław Nowak odwiedza Ciapkowo kilka razy w tygodniu, wyprowadza psy na spacer, przygląda się niektórym mieszkańcom i cierpi.

- Oboje z żoną mamy miękkie serca - przyznaje. - Uważamy, że każde zwierzę powinno mieć swój dom. Wzięliśmy już ze schroniska trzy koty i psa. Na 43 metrach kwadratowych jest więc nas ośmioro, bo dwa koty mieliśmy wcześniej.

Niektóre zwierzaki brali tylko na trochę, oferując dom tymczasowy, zanim ktoś inny nie adoptuje ich na zawsze, ale potem już nie chcieli oddać. Najnowszy nabytek to kot Figo. Zabiedzony, z wielkim kołtunem na grzbiecie. Kacper jest od września. To mały biały pies, mieszaniec, znaleziony na Pustkach Cisowskich. Miał połamane żebra i wybity ząb. Ktoś mocno się nad nim znęcał. Zapewne - kobieta, bo przez pierwsze tygodnie panicznie bał się pań. Po czterech miesiącach spędzonych w ich domu czuje się tu jak u siebie, nawet sypia w pańskim łóżku.

Pan Mirek oglądał ten filmik o dręczonym kocie. Z trudem powstrzymywał emocje. A i teraz, na samo wspomnienie, ledwie nad nimi panuje. Opowiada więc, że oglądał kiedyś program o amerykańskiej bojówce zajmującej się obroną zwierząt. Gdy trafiał do nich sygnał, że psu czy kotu dzieje się krzywda, grupa zamaskowanych osób jechała do właściciela i wymierzała mu sprawiedliwość, np. mężczyźnie, który przywiązanego do budy psa okładał gumową pałką, robiła to samo. Program był kontrowersyjny, podobnie jak sposób załatwienia sprawy, ale gdy człowiek się spotyka z takim bestialstwem, musi się hamować.

Inspektor Ewa Rudzińska, od dwóch lat w Animalsach, mówi, że już niejeden film o dręczonych zwierzakach widziała, ale ten był wyjątkowo wstrząsający. W dodatku starannie opracowany, z napisami w takim bajkowym stylu i muzyką w tle. Koszmar. A podobno w komputerze 15-latka były jeszcze inne.
Inspektor Anna Drewa wyjaśnia, że nie tylko nastolatkowie dręczą zwierzęta. Właśnie wraca z Sądu Rejonowego w Wejherowie, gdzie trwa rozprawa przeciwko właścicielowi pewnego dalmatyńczyka.

- Ten pan wydawał się nie rozumieć zarzutów - mówi pani Ania. - Choćby tego że pies trzymany był na krótkim łańcuchu i w kolczatce, która powodowała kilkucentymetrowe rany. W te rany wdała się posocznica, pies nie przeżył. A mężczyzna dociekał: Czy łańcuch jest czymś złym? My wszyscy na wsi tak robimy. To walenie głową w mur.

Inspektor Ewa Rudzińska uważa, że wiejskim Burkom, przywiązanym do budy, dzieje się wielka krzywda. Bo te budy często nie mają ścian, nie spełniają podstawowych standardów. Zdarza się więc stara zdezelowana szafka albo zardzewiała beczka.

Prokurator Grażyna Wawryniuk informuje, że w 2010 roku w okręgu gdańskim zarejestrowanych było łącznie 115 spraw o znęcanie się nad zwierzętami, czyli przestępstwa z art. 35 ustawy o ochronie zwierząt. Skierowano 16 aktów oskarżenia do sądu. Ludzie coraz częściej reagują na krzywdę zwierząt.

Obrońcy zwierząt to potwierdzają, ale dodają jednocześnie, że te rozprawy kończą się zwykle grożeniem paluszkiem, czyli grzywną lub wyrokiem w zawieszeniu. Rzadko brutalny właściciel trafia za kraty. Ale zdarzają się takie przypadki. Krakowski sąd skazał np. pewnego mężczyznę na półtora roku więzienia za to, że zmuszał swojego pitbulla do zabijania osiedlowych kotów.

A prezes Ewa Gebert opowiada o innej sprawie, którą OTOZ Animals pilotuje. Ona też zaczęła się od filmiku w internecie. Tyle że byli na nim… myśliwi i ich psy, rozszarpujące młodego dzika. Myśliwi, podobnie jak ten gospodarz spod Wejherowa, nie bardzo rozumieli zarzuty. Było to przecież - tłumaczyli - tradycyjne polowanie z nagonką.

W siedzibie Animalsów, w centrum Gdyni, wciąż dzwonią telefony. Ci, którzy pod koniec grudnia informowali o filmiku na YouTube i dręczonym kocie, teraz dziękują za interwencję.

- Mam nadzieję, że krakowski sąd stanie na wysokości zadania - oświadcza mama Mateusza spod Poznania. Tego, który był pierwszy, bo szukał kotów śpiewających kolędę "Cicha noc".

Animalsowe koty, zabrane ze schroniska "na tymczas", wędrują po biurkach, sadowią się wśród segregatorów, zasypiają w cieniu paprotki. Miziaki - mówią o nich inspektorki. One by je wszystkie przygarnęły - ale oprócz biurowych, mają jeszcze domowe. Każda po kilka. A pani prezes, jak na szefową przystało - oprócz sześciu kotów, ma jeszcze sześć psów. Dlaczego tyle? Wzrusza ramionami i odpowiada: Bo potrzebowały pomocy.

Wideo

polecane: Flesz: Czy grozi nam katastrofa klimatyczna?

Materiał oryginalny: Gdynia: Dzięki nim maltretowany kot odzyskał spokój - Dziennik Bałtycki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 17

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
A
Aga S

Jaka różnica czy pies czy kot? Obaj to miejscu bracia i towarzysze człowieka. Skoro Luna tak dzielisz zwierzaki to pewnie i ludzi dzielisz na dziennych i bezdzietnych, białych i czarnych, sprzątaczki i rasę panów... Przed takimi ludźmi z takimi poglądami jak Ty powinno się chronić innych... Ja mam i kota i psa. Kot ma swój świat, pies ma świat człowieka. Kota się uczy, psa wychowuje. Kwestia podejścia.

zgłoś
A
Arkadiusz

czyśbyś uważała się za coś lepszego od innych, żle postępujesz tak naprawdę nie kochasz zwierząt, myślę , że nawet nie lubisz samej siebie. z twoich słów zionie pogarda dla innych , posiadających odmienne poglądy od twoich, jest w tobie pycha a to bardzo brzydka cecha utrudniająca życie, zwierzaki kocha się wzystkie bez wyjątku bo to one są naszymi najlepszymi przyjaciółmi, człowiek zawiedzie ale nie zwierzę i ono potrafi kochać swoim małym serduszkiem wiernie

zgłoś
M
MATEUSZ

MYLISZ SIE MOJA DROGA

zgłoś
H
Hanna

dwa lata temu na jednej z tczewskich działek właściciel sadysta i alkoholik, który potruł ludziom koty, te zwierzęta zwijały się z bólu i wyły potwornie tak strasznie cierpiały, porzucił swojego psa w makabrycznym stanie, suczka była zgwałcona z ropomaciczem, zagłodzona i brudna,a przewodu pokarmowego i z odbytu wypełzały białe ohydne robaki, nie maiła sił nawet napić się wody ,jak stwierdził weterynarz nastąpiło ogólne zakażenie organizmu, zwierzę potwornie cierpiało i umierało w męczarniach .To biedactwo znależli sąsiedzi wezwali inspektora ds zwierząt z Pszczólek tczewskich oraz policję, zwierzę zostało przetransportowane do schroniska i weterynarz je uśpił bo nie miało już żadnych szans na przeżycie, była to młoda suczka, którą ten skurwiel komuś ukradł, ponieważ miał piętno złodzieja, sprawa miała trafić do prokuratora i ten gnojek pojawił się na działce , nie został pociągnięty do odpowiedzialności a pani inspektor nie chciała wogóle z nami rozmawiać.....i brzydko mówiąc nas olała. Nam nie trzeba inspektorów z nazwy ale ludzi , którzy nie dają się zastraszyć i chętnych do szybkiego działania, dlatego uważam, że to wstyd aby 60 tysięczne miasto, jakim jest Tczew, nie posiadało swoich inspektorów ds interwencji w sytuacjach znęcania się nad zwierzętami

zgłoś
W
Wiktor

uważam, że powinien powstać blog, na którym będą zgłaszane przypadki znęcania się nad zwierzętami i do którego będzie miało stały codzienny dostęp stowarzyszenie Animals, wówczas w każdej chwili może ono podjąć interwencję a tak nie wiemy czy ktoś z tej organizacji przeczyta to co my tu teraz piszemy i czy się tą sprawą zainteresuje

zgłoś
D
Dora

przeglądam blogi i przez przypadek trafiłam na tę stronę. Widzę, żę ktoś już poruszył sprawę trucia kotów na tczewskich osiedlach, ale nie tylko trują koty ale taż i psy , mojego pieska złośliwie otruto podrzucając jakiąś trutkę w jedzeniu l nie można już było go uratować, moja córeczka dostała wysokiej gorączki i znalazła się na pogotowiu, śmierć ukochanego pieska ją dobiła, niedawno potruto mojej sąsiadce kotki na osiedlu Garnuszewskiego ma ul Niepodległości7 a w niedługim czasie na Niepodległości 9. była tam też młoda kotka z kociętami, jednego maluszka miesięcznego znalazła moja znajoma i go przygarnęła, a reszta pewnie umarła z głodu . kiedy otruto ich matkę . Kiedy znajoma poszła nakarmić koty jakaś podła baba z 1 piętra zaczęła jej i jednej z sąsiadek też opiekującej się kotami wygrażać donosami do spółdzielni mieszkaniowej i nie istniejącymi przepisami prawnymi a następnego dnia znikły miseczki i reszta kotów . Proszę o stowarzyszenie Opieki nad zwierzętami o interwencjębo same nie wygramy sprawy. ci ludzie muszą zostać ukarani

zgłoś
A
Artur

jest takie powiedzenie jacy rodzice takie i dzieci. Mnie i moje rodzeństwo wychowano w szacunku i miłości do innych stworzeń, szczególnie do tych najbardziej bezbronnych. Opiekujemy się bezdomnymi zwierzakami i bronimy największej wartości jaką jest życie . Takie same wartości przekazujemy naszym dzieciom. Nie dajmy się zastraszyć , jest nas coraz więcej. trzeba walczyć z okrucieństwem i przemocą a ludziom o skłonnościach złych należy wskazywać właściwą drogę

zgłoś
G
Gość

prezes tczewskiej spółdzielni Jerzy Konkolewski daje przyzwolenie na stosowanie przemocy wobec bezdomnych kotków, a w tym wiernie jej sekundują członkowie rady nadzorczej oraz pracownicy administracji na osiedlu im. Garnuszewskiego a także na innych osiedlach. CI podli ludzie podburzają niektórych mieszkańców nie lubiących zwierząt do mordowania tych bezbronnych stworzeń przy pomocy siły fizycznej, w tym także bierze udział kierowniczka przylegającego do spółdzielni przedszkola wraz z pracującym w tym miejscu sprzątaczem / tam znaleziono martwe koty z porozbijanymi głowami oraz kierowniczka przedszkola przy ul Jedności Narodu/ oraz za pomocą trutek po których koty umierają w strasznych męczarniach. Sa likwidowane przezroczyste miseczki z suchym pokarmem i z wodą , które stawiają mieszkańcy bloków, a ponieważ przezroczysta miseczka nie jest widoczna więc nikomu nie powinna przeszkadzać. Pan szuja prezes wszechmogący , władca życia i śmierci bezbronnych stworzeń takżę w sposób prostacki odnosi się do ludzi. Taki typ nie powinien sprawować tego stanowiska bo jego poziom można porównać do poziomu tego ordynarnego przedszkolnego sprzątacza. Najwyższy czas aby stowarzyszenie ANIMALS wzięło sprawę zanim w swoje ręce bo to sadystyczne bydlę zniszcy całą przyrodę i będzie nadal zadawać cierpienia. Prosimy inspektorów o skuteczną interwencję w tej sprawie , powinien dostać parę lat odsiatki i wysoką grzywnę na rzecz schroniska, a najlepiej zatrudnić go jeszcze do przerzucania gnoju w chlewie może to nauczy go miłosierdzia i pokory.

zgłoś
W
Wiktoria

Nie rozumiem takich ludzi którzy tak traktują zwierzęta ja nigd powtarzam NIGDY nie uderzyłam zwierzęcia, bo ja po prostu je kocham .gdy widzimy podobną sytuacje zgłaszajmy i likwidujmy tych okrótnych sadystów. Pochwalam zachowanie chłopca który to zgłosił... ja miałam podobną sytuacje z psem.....pan który miał owczarka wychodził z nim codziennie na dwór i bił psa batem...wiem to okrutne ,gdy się o tym dowiedziałam odrazu postanowiłam to zgłosić

zgłoś
A
Amika - kociara

Luna, między kociarzami, a niektórymi (podkreślam) pisiarzami jest taka różnica, że my nie uważamy Was za nieprzyjemną "kastę" nie mającą nic wspólnego z ludźmi. Kociarze kochają wszystkie żywe stworzenia, psy także ... tylko koty trochę bardziej.
cyt. "broń nas Boże przed miłośnikami (kotów znaczy się) i to oni są powodem,że wybrane jednostki odgrywają się na zwierzętach" czyli za przypadki znęcania się nad psami i innymi zwierzętami też odpowiedzialni są ci do kochają koty
> Luna, czasem warto pomyśleć, zanim się coś tak głupiego napisze !!!

zgłoś
s
saggi

Mateusz jesteś bohaterem! I nie daj sobie nigdy wmówić że jest inaczej :) gdyby każdy reagował tak jak Ty ten świat byłby lepszy.
Pozdrawiam Ciebie serdecznie i Twoją rodzinę, gratuluję syna :), jak będę kiedyś miała syna też niech wyrośnie na takiego wrażliwego i odpowiedzialnego.

zgłoś
e
elżunia

Wam dobrzy ludzie ,serce boli jak czlowiek pomysli co te biedactwa przeżyły.Dużo zdrowia dla Mateusza i kochanych ratowników!

zgłoś
l
lok

luna, masz jakieś lęki przed kotami? to się da wyleczyć, ja np. bałem się wariatów, ale teraz już takie komentarze mnie nie ruszają....a wariaci są nadal wariatami ...

zgłoś
L
Luna

Koci świat - miłośnicy kotów to wyjątkowo nieprzyjemna "kasta" zapatrzona w koty i nie mająca nic wspólnego z ludźmi. W żadnym wypadku nie można pozwolić na znęcanie się nad zwierzętami ale broń nas Boże przed miłośnikami i to oni są powodem,że wybrane jednostki odgrywają się na zwierzętach........ Jak czytam te godne pożałowania groźby wobec normalnych obywateli, którzy nie "czczą" koty to niestety koty schodzą na ostatni plan........ To jest wojna kotów z "niekotami" ...... fanatyzm galopujacy. Wszystkim się narzuca wariacką "miłość" do kotów. Dlatego wolę psy.....

zgłoś
t
toranaga7

Zawsze znajdzie się uczony co nie ma nic innego do roboty jak wyszukiwanie literówek,żenada...

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3