Gdynia: Dach hali w której grają Asseco i Lotos przecieka

Łukasz Bartosiak
Tomasz Bołt
Długo oczekiwana przez kibiców i budowana za pokaźną kwotę 86 mln zł hala widowiskowo-sportowa w Gdyni okazała się obiektem awaryjnym. Przynajmniej jej dach. Przekonaliśmy się o tym podczas ostatniego meczu ligowego Lotosu Gdynia.

Sędziowie dwukrotnie musieli przerwać spotkanie, by obsługa techniczna mogła w tym czasie wytrzeć parkiet, mokry od lejącego się z sufitu deszczu.

Jak się okazuje, mecz Lotosu, to nie pierwsze wydarzenie, podczas którego woda kapała z dachu. Usterka została dostrzeżona przez zarządcę hali już dużo wcześniej, bo w maju tego roku. Dyrektor obiektu - Mariusz Marchlikowski - zgłosił ją wykonawcy hali - spółce Polimex-Mostostal.

- Kilkakrotnie zetknęliśmy się z problemem przeciekającego dachu, jednak, do tej pory, były to przypadki drobne. Dopiero ostatnia ulewa była pierwszą tak ekstremalną próbą dla dachu - mówi Marchlikowski.

Na szczęście, woda drogiego, dębowego parkietu nie uszkodziła, bo obsługa obiektu w porę dostrzegła problem i na bieżąco wycierała do sucha podłoże.

Polimex-Mostostal zapewnia, że od maja reaguje na każde zgłoszenie napływające z Gdyni. Problem w tym, że dach, jak przeciekał, tak przecieka.

- Po każdym zgłoszeniu bezzwłocznie reagowaliśmy, jednak podejmowane przez nas próby uszczelnienia dachu nie przyniosły spodziewanego rezultatu. Woda małymi kanalikami zaczęła płynąć nie tam, gdzie powinna, dlatego zleciliśmy przygotowanie dokładnej ekspertyzy, na podstawie której do końca października powinien powstać projekt naprawy usterki - mówi Paweł Szymaniak, rzecznik spółki.

Zapewnił nas także, że jeżeli pogoda nie przeszkodzi w pracach, dach obiektu, ostatecznie, zostanie naprawiony przed końcem roku.

Oznacza to, że w najbliższym czasie gdyński "żółw", jak potocznie mówi się o hali, może być jeszcze niejednokrotnie powodem do wstydu, a nie chluby. Już w najbliższą środę zawodnicy Asseco Prokom Gdynia wyjdą bowiem na parkiet hali, aby zagrać pierwszy w tym sezonie mecz w rozgrywkach koszykarskiej Euroligi. Jeżeli znów spadnie deszcz, to zawody mogą być z tego powodu przerywane, podobnie, jak mecz Lotosu.

Trudno wyobrazić sobie taki scenariusz podczas drugich pod względem prestiżu rozgrywek koszykarskich na świecie (zaraz po NBA). - Jestem zaskoczony i mam nadzieję, że do niczego podobnego nie dojdzie. -mówi Arkadiusz Lewandowski, dyrektor wykonawczy Asseco Prokomu. Zaznacza, że o przeciekającym dachu dowiedział się ...od nas.

Z Pawłem Szymaniakiem, rzecznikiem prasowym spółki Polimex-Mostostal, rozmawia Łukasz Bartosiak

Dlaczego dach hali przecieka?
Na szczycie konstrukcji, gdzie stykają się dwa różne materiały budowlane, pojawiła się nieszczelność. W tym miejscu zaczęła wpadać do środka woda.

Kiedy usterka zostanie przez was naprawiona?

Na początku października otrzymaliśmy szczegółową ekspertyzę na ten temat. Musieliśmy ją zlecić, ponieważ dotychczasowe prace nie były w pełni skuteczne. Następowała poprawa, przeciek zmniejszał się, ale nie był likwidowany w całości. Do końca miesiąca zostanie opracowany projekt usunięcia usterki i wówczas poznamy harmonogram dalszych prac niezbędnych do przeprowadzenia. Wstępnie oceniamy, że przy sprzyjających warunkach pogodowych przeciek zostanie całkowicie usunięty jeszcze w tym roku.

Dlaczego wcześniejsze próby naprawy nie przynosiły spodziewanego efektu?
Wpadająca w nieszczelność woda wylatywała nie tam, gdzie powinna. Dlatego wszelkie próby uszczelnienia konstrukcji problemu nie rozwiązały. Woda wąskimi kanalikami płynęła w inne miejsce, niż się spodziewaliśmy, dlatego zostaliśmy zmyleni. Uszczelnialiśmy miejsca, gdzie było mokro, ale okazało się, że to nie wystarczy. W związku z tym w lipcu byliśmy zmuszeni zlecić szczegółową ekspertyzę dotyczącą przecieku.

"Żółw" rodził się w bólach

Budowa gdyńskiej hali sportowo-widowiskowej rozpoczęła się w połowie 2004 r. Według wstępnych założeń roboty miały zostać ukończone na przełomie lat 2005-2006. Plany wzięły w łeb i huczne otwarcie nastąpiło dopiero w grudniu ubiegłego roku. Powodem opóźnienia prac był błąd konstrukcyjny, jaki wykryto w projekcie. W związku z przedłużającą się budową i jednoczesnym lawinowym wzrostem cen materiałów budowlanych, koszty inwestycji powiększyły niemal dwukrotnie, z 45 mln zł do 86 mln zł.
Wybudowany już obiekt robił spore wrażenie. Budowla usytuowana jest u podnóża malowniczych wzgórz morenowych, w bezpośrednim sąsiedztwie lasu. Ściany zewnętrzne otoczone zostały zielonymi skarpami porośniętymi trawą, które tworzą izolację termiczną. Obiekt przypomina kształtem skorupę żółwia, a użyte w konstrukcji dachu maszty i liny nawiązują do symboliki morskiej.

Rekordowa cena za zaginiony obraz Matejki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie