Gdynia. Bilecik do kontroli proszę uprzejmie. Kontrolerzy z Gdyni naginają prawo?

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Coraz więcej skarg na sposób prowadzenia kontroli biletów komunikacji miejskiej w Trójmieście dociera do samorządowców, spółek przewozowych, przełożonych kontrolerów i mediów. Na temat bezwzględności tych ostatnich aż kipi także na trójmieskich forach internetowych.

"Wysiadałam z autobusu, dwóch osiłków zastąpiło mi drzwi, wepchnęło do środka i zażądało pokazania biletu". "Ledwo wszedłem do pojazdu, nie zdążyłem nawet sięgnąć do kieszeni i dojść do kasownika, a przybiegł pan z identyfikatorem, wykrzykując z nieukrywanym zadowoleniem, że teraz mnie złapał".

"Szedłem właśnie do kierowcy, aby kupić karnet, gdy rozpoczęła się kontrola. Drzwi autobusu dopiero co się zamknęły. Kontrolerzy nie chcieli słuchać żadnych tłumaczeń" - to tylko niektóre z relacji pasażerów.

Sprawdzający bilety nie patyczkują się z podróżnymi, bo każda nałożona kara oznacza dla nich dodatkowy zysk. Niestety, w pogoni za profitami finansowymi kontrolerzy coraz częściej łamią przepisy, bo w Polsce prawo zabrania im przetrzymywania pasażerów w pojeździe i stosowania wobec nich siły.

Tymczasem takiego przykrego incydentu doświadczyła niedawno Agnieszka Hantschke, jadąca linią 160 w Gdyni. Pokazała kontrolerowi bilet, ten jednak nie chciał jej wypuścić z autobusu. Kobieta podczas późniejszej konfrontacji w siedzibie ZKM rozpoznała kontrolera, ale jego przełożeni - jak mówi - próbowali podważać jej wersję wydarzeń. Ostatecznie została przeproszona.
- Zrobił to zarówno nasz dyrektor, jak i naczelnik wydziału kontroli biletów - zapewnia Marcin Gromadzki, rzecznik ZKM w Gdyni. Gromadzki próbuje jednak tłumaczyć zachowanie kontrolera. - Pasażerka chciała wysiąść z niemal pustego autobusu w ostatniej chwili, bilet miesięczny podsunęła kontrolerowi tuż przed twarz, nastąpiła dłuższa dyskusja, dlatego pojazd odjechał - twierdzi rzecznik ZKM.

Osoby jeżdżące autobusami w Gdańsku, Gdyni i Sopocie doskonale jednak wiedzą, że podobnych sytuacji, gdy kontrolerzy naginają prawo, jest więcej. Dlatego Gdańsk wprowadził aneks do umowy z firmą Renoma, kontrolującą bilety. Kontrolerzy będą mogli rozpocząć swoją pracę w tramwajach czy autobusach dopiero pół minuty po ich odjeździe z przystanku. Podobne zapisy znajdą się też w nowej umowie, obowiązującej od 1 stycznia 2009 r.

Wiceprezydent Gdańska Maciej Lisicki powiedział na łamach "Polski Dziennika Bałtyckiego", iż pozwoli to uniknąć sytuacji, gdy pasażer ma pretensje, że "jeszcze nie zamknęły się drzwi, a Renoma już rozpoczęła polowanie", a kontrolerzy odpowiadają, iż "pojazd dawno ruszył, podróżny dyskutował ze znajomymi i ani myślał skasować bilet".

W Gdyni, na razie, podobnych reform nie planują, ale nie wiadomo na jak długo, bo wkrótce gdyńskiego przewoźnika zmusić może do tego Metropolitalny Związek Komunikacyjny Zatoki Gdańskiej. Dyskusja na temat ujednolicenia systemu kontroli biletów w ramach całego związku, czyli nie tylko w pojazdach ZKM Gdynia i ZTM Gdańsk, ale także przewoźnika z Wejherowa, rozpocząć ma się w perspektywie kilku miesięcy.
- Decyzji MZKZG oczywiście się podporządkujemy - obiecuje Marcin Gromadzki. - Moim zdaniem jednak to luka w przepisach, że kontroler nie może zatrzymywać pasażera bez biletu w pojeździe. W całej Europie kontrolerzy traktowani są jak funkcjonariusze publiczni. W Polsce Ministerstwo Infrastruktury od dawna zapowiada zmianę w przepisach przewozowych, ale ciągle nie możemy się jej doczekać. Dlatego przypadki przepychanek pomiędzy kontrolerem i pasażerem, gdy ten drugi naciera na kontrolera stojącego przed drzwiami pojazdu, traktujemy jako samoobronę naszych pracowników.

Nie akceptuję
Marek Stępa, wiceprezydent Gdyni

Nigdy nie godziłem się na niezbyt uprzejme sposoby kontroli biletów, tym bardziej na przetrzymywanie pasażerów w autobusach czy zagradzanie im drzwi podczas wysiadania z pojazdu.
Z drugiej strony nie mogę powiedzieć, aby takie przypadki zdarzały się nagminnie. Sam jeżdżę autobusami i jeszcze nigdy podobny incydent mi się nie przytrafił. Kontrolerzy są pod naszym nadzorem, skargi na nich są skrupulatnie sprawdzane.
Otrzymuję kilka podobnych protestów rocznie, zdarzało się, iż kontrolerzy byli za swoje zachowanie dotkliwie karani. Jeśli chodzi o jednolity system kontroli biletów w ramach MZKZG, na pewno dojdziemy w tej kwestii do porozumienia z Gdańskiem i innymi gminami, choć rozmowy mogą być oczywiście trudne, bo spajanie w jeden trzech różnych systemów komunikacyjnych do prostych zadań nie należy.
W ramach MZKZG dyskusja zawsze toczy się jednak na racjonalne argumenty i klimat tych prac jest dobry.
Kontrola nie przez pryzmat większego zysku
Hubert Kołodziejski, przewodniczący Metropolitalnego Związku Komunikacyjnego Zatoki Gdańskiej

Nie wyobrażam sobie, aby przy wprowadzaniu wspólnego biletu w ramach związku, w różnych miastach metropolii mogły funkcjonować niejednolite systemy kontroli biletów. Wprowadzałoby to zamieszanie, na pewno w takich zwyczajach nie byliby w stanie połapać się turyści.
Na razie związek ujednolica w metropolii system uprawnień na przejazdy ulgowe i bezpłatne, kwestią kontroli biletów zajmiemy się więc w najbliższych miesiącach.

Trudno ocenić, czy system polegający na podejmowaniu kontroli dopiero pół minuty po ruszeniu pojazdu byłby dobry, bo zawsze mogą pojawić się jakieś zastrzeżenia. Na pewno jego zaletą jest fakt, iż w tak krótkim czasie pasażerowi raczej nie uda się przejechać jednego przystanku.
Bardzo ważne jest natomiast, aby firmę kontrolującą bilety zmusić do takiej pracy, żeby jej pracownicy nie patrzyli na kontrolę tylko przez pryzmat maksymalizacji zysków, chcąc tym samym wystawiać jak najwięcej opłat dodatkowych, lecz uwzględniali także ludzkie aspekty. Pozwalali np. pasażerowi odłożyć na siedzenie ciężką siatkę, zanim zdoła on dojść do kasownika.
Prawa pasażera, czyli co robić, gdy kontroler szarpie
Uprawnienia zarówno pasażerów, jak i kontrolerów, zawarte są w ustawie Prawo przewozowe z 15 listopada 1984 r., a także w regulaminach kontroli biletów, bardzo podobnie brzmiących w odniesieniu do wszystkich trójmiejskich przewoźników.

Na ich podstawie pasażer ma prawo m.in.
Żądać od kontrolera w momencie rozpoczęcia kontroli okazania identyfikatora z numerem ewidencyjnym, zdjęciem, podpisem kontrolera, datą ważności oraz informacją o firmie przeprowadzającej kontrolę. W momencie odmowy okazania identyfikatora pasażer nie ma obowiązku okazywania biletu. Powinien też skontaktować się z policją pod numerem 112, aby funkcjonariusze zweryfikowali, czy osoba podająca się za kontrolera ma w rzeczywistości uprawnienia do kontroli.

W przypadku użycia siły fizycznej przez kontrolerów należy także niezwłocznie wezwać policję. Najlepiej także od razu poprosić współpasażerów podróży o pozostawienie zwrotnych telefonów kontaktowych, aby mogli oni występować jako świadkowie przeciwko kontrolerom przed sądem, w postępowaniu karnym, cywilnym o odszkodowanie, a także postępowaniu wyjaśniającym przewoźnika po złożeniu skargi.

Po zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa należy wykonać obdukcję lekarską, która określi charakter obrażeń, zadanych przez kontrolerów i zdecyduje o kwalifikacji karnej czynu (ścigany z urzędu lub oskarżenia prywatnego).

Ogródki działkowe znów na topie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie