Gdy nasze stosunki z Rosją są złe, musimy czepiać się klamek w Berlinie i Paryżu

Barbara Szczepuła
Z marszałkiem Senatu Bogdanem Borusewiczem rozmawia Barbara Szczepuła

Kiedy wyjechał Pan na Syberię, w internecie natychmiast pojawiły się komentarze: - Po co Borusewicz tam się teraz pcha? No właśnie: po co jeździć do Rosji? Nie lepiej być bardziej wstrzemięźliwym w tych kontaktach?
Można oczywiście siedzieć w domu, otoczyć się murem i kontemplować własny grajdołek. Uważam jednak, że Polska musi mieć dobre kontakty z sąsiadami. Rosja to ogromny kraj i mało kto zapuszcza się na Syberię, choć dopiero stamtąd widać gołym okiem, że Federacja Rosyjska to nie tylko Moskwa i Petersburg. Na Syberii są przynajmniej dwa znaczące ośrodki przemysłowe, naukowe i kulturalne: Jekaterynburg, leżący na granicy Europy i Azji - milion dwieście tysięcy mieszkańców i Nowosybirsk, który ma półtora miliona. Niewiele osób w Polsce wie, jak te miasta dziś wyglądają i zdaje sobie sprawę z ich dynamicznego rozwoju. Operujemy stereotypami Rosji zacofanej i bezradnej, tymczasem są to bogate metropolie przypominające te, które znamy z zasobnej Europy Zachodniej. Warto tam jeździć, by się wzajemnie poznać i poszukiwać płaszczyzn współpracy.

Pan utrzymuje od wielu lat kontakty ze swoim odpowiednikiem w Rosji, przewodniczącym Rady Federacji, Siergiejem Mironowem. Wasze spotkania odbywały się nawet wtedy, gdy stosunki między Polską a Rosją były wyjątkowo kiepskie.

Z Siergiejem Mironowem spotykałem się przedtem wielokrotnie. Ktoś mógłby zapytać na przykład o sens naszego spotkania w Pradze w 2007 roku, gdy stosunki polsko-rosyjskie były bardzo złe. Ale chodziło właśnie o to, by je poprawiać. Współpraca z Rosją jest dla nas korzystna. Także nasza pozycja w Unii Europejskiej jest tym mocniejsza, im lepsze są nasze stosunki z Rosją. Bo gdy są złe, musimy czepiać się klamek w Berlinie i Paryżu. Prowadząc z Rosją samodzielną politykę, to my możemy wspierać naszych sojuszników. Tym razem delegacja polskiego Senatu pojechała na zaproszenie przewodniczącego Mironowa na Bajkalskie Forum Gospodarcze. Ale głównym celem naszego wyjazdu było i jest doprowadzenie do dwustronnej współpracy na poziomie regionów. To jest niezagospodarowana nisza, w którą powinniśmy wejść. Miasta i obwody, o których mówię, czyli swierdłowski, nowosybirski, irkucki, są bogate, mogą i chcą realizować własną międzynarodową współpracę gospodarczą i zależy mi właśnie na tym, by nasze regiony nawiązały z nimi kontakty.

Pierwsze Forum Regionów Polski i Rosji, którego jesteście panowie pomysłodawcami, odbyło się we wrześniu 2009 roku w Moskwie.

Każde takie spotkanie gromadzi ponad stu samorządowców z obu stron i jest katalizatorem współpracy. Ja ze swej strony tylko pomagam, stwarzam samorządowcom możliwości budowania współpracy.
Ale czemu to Pan zajmuje się współpracą międzyregionalną? Czy to zadanie Senatu?

Dla mnie i grupy senatorów to dodatkowa praca. Robię to, bo spostrzegłem lukę, którą można zagospodarować z korzyścią dla Polski.

Ale region rosyjski i region polski to słoń i mrówka…

Coś w tym jest. Region irkucki na przykład jest trzy razy większy od całej Polski. Potencjał gospodarczy Nowosybirska czy Jekaterynburga można porównywać z Warszawą. We współpracy to jednak nie przeszkadza.

Pomówmy o VI Bajkalskim Forum Ekonomicznym, które zakończyło się w Irkucku.
To jedno z największych spotkań biznesowych w regionie dalekowschodnim. Uczestniczyli w nim przedstawiciele władz i biznesu z całej Federacji Rosyjskiej, Chin, Japonii, Singapuru, Kazachstanu…

I Polski tym razem.
Możliwość zaprezentowania się na forum azjatyckim miała grupa polskich biznesmenów, samorządowców, urzędników państwowych. Słuchaliśmy informacji i opinii Rosjan, Chińczyków i przedstawicieli innych narodowości… Polskę szczególnie interesuje europejski kierunek rozwoju Syberii i możliwości uczestniczenia w procesie jej modernizacji oraz wdrażania nowoczesnych technologii. Nasza oferta może wnieść wiele do rozwoju tej części Rosji przede wszystkim ze względu na bogate doświadczenie, jakie mamy w transformacji gospodarczej. Nie zgadzam się z opinią, że w dobie internetu wszystkiego można dowiedzieć się zza biurka. Osobiste kontakty są zupełnie czym innym. Kto nie pojedzie na Syberię, nie przekona się, jak nowoczesną architekturą może pochwalić się Jekaterynburg, jakie ma teatry i uniwersytety. Nie dowie się, jak silnym centrum naukowym jest Nowosybirsk ze swoim Akademgorodkiem. Tamtejsi uczeni na przykład współpracują z NASA w dziedzinie technologii kosmicznych.

Polacy robią w Rosji interesy?

Dobrym przykładem jest firma Bella z Torunia, która przebojem weszła na rosyjski, w tym także syberyjski rynek i dziś ma na nim mocniejszą pozycję od zachodnich konkurentów o światowej renomie. Sądzę jednak, że polscy biznesmeni ciągle trochę się tej syberyjskiej Rosji boją i próbują robić interesy w europejskiej części Rosji, gdzie jest już bardzo duża konkurencja. Na Syberii polskich firm raczej nie widać.
Trochę to daleko. Gdy mówimy Syberia, myślimy Sybiracy. Pan też odwiedził mieszkających tu Polaków?
To na ogół potomkowie inżynierów i lekarzy, którzy dobrowolnie przesiedlili się na Syberię w ramach imperium carskiego, widząc tam szanse na karierę. Ale są oczywiście także prawnuki skazanych na zsyłkę uczestników powstania listopadowego i styczniowego. To przeważnie inteligenci, nie zawsze mówią po polsku, ale mają bardzo silną świadomość swoich korzeni. Są też mieszkańcy wsi Wierszyna, sto kilometrów od Irkucka, których pradziadowie w ramach reformy Stołypina w 1910 roku przywędrowali tam z południowych rejonów Kongresówki. Dostali ziemię i po sto rubli w złocie. Do rewolucji radzili sobie dobrze… Przyjechali wtedy na Syberię także Ukraińcy, Niemcy, a nawet menonici z Żuław. Jest wieś, w której do dziś żyją ich potomkowie.

Na Pański wykład na uniwersytecie w Nowosybirsku przyszła grupa młodych ludzi, którzy uczestniczą w lektoracie języka polskiego. Rosjanie zaczynają uczyć się naszego języka…

Miałem okazję przekonać się, że nieźle mówią po polsku. Nasz kraj jest dla nich atrakcyjny, chcą poznać polską literaturę, zwiedzać nasz kraj…

Czy wykorzystujemy jakoś to zainteresowanie Polską, czy ciągle jeszcze widzimy w Rosji odwiecznego wroga?
Czy wykorzystujemy? Ja staram się wykorzystywać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie