Gdańska spółka Blirt: "Beneficjentem zamówienia są polscy pacjenci, a nie jakiekolwiek ugrupowanie polityczne”

Karol Uliczny
Karol Uliczny
„Jerzy Milewski posiada marginalny, 1,53-proc. pakiet akcji spółki i nie ma wpływu na decyzję dotyczącą dystrybucji testu wykorzystywanego w diagnostyce koronawirusa” – przekonuje zarząd gdańskiej spółki Blirt, która na przełomie lutego i marca otrzymała warte 3,5 mln zł rządowe zlecenia w tym zakresie. Sugestie możliwych politycznych powiązań spółki z rządem nazywają nieprawdziwymi.

Działająca na rynku biotechnologicznym i farmaceutycznym spółka Blirt, wydała oficjalne oświadczenie w związku z publikacjami medialnymi na temat dwóch rządowych zleceń dostarczenia zestawów diagnostycznych wykrywających koronawirusa. O sprawie zrobiło się głośno po drugim z zamówień (3 marca br.), gdy okazało się, że w Radzie Nadzorczej gdańskiej firmy zasiada współpracujący z prezydentem Andrzejem Dudą, Jerzy Milewski - były gdański radny Prawa i Sprawiedliwości oraz były prezes Polskiego Holdingu Farmaceutycznego, w czasach poprzednich rządów PiS.

Przeciwko transakcji zaprotestowali posłowie Koalicji Obywatelskiej. Członka Narodowej Rady Rozwoju nazwali beneficjentem rządowych zleceń, natomiast działaczy PiS oskarżyli o chęć dorabiania się na epidemii.

Czytaj także

Teraz do sprawy odnosi się zarząd Blirt. 9 marca spółka wydała oficjalne oświadczenie, w którym tłumaczy kulisy zamówienia oraz zaprzecza, jakoby zlecenie miało podłoże polityczne i było zależne od powiązań obecnego członka Rady Nadzorczej. Doniesienia medialne dotyczące współpracy Jerzego Milewskiego z prezydentem Andrzejem Dudą zarząd Blirt nazywa „podważającymi działalność biznesową” firmy.

„Pan Jerzy Milewski, o którym wspomniano w publikacjach, posiada marginalny 1,53-proc. pakiet akcji spółki, czyli nie ma wpływu na bieżące decyzje biznesowe firmy, w tym na decyzję dotyczącą dystrybucji testu wykorzystywanego w diagnostyce koronawirusa. Jego działalność polityczna i społeczna jest jego prywatną sprawą, niezwiązaną z Blirt” - czytamy w oświadczeniu.

Spółka informuje ponadto, że w drugiej połowie lutego br. pozyskała od swojego wieloletniego, angielskiego partnera specjalistyczne testy do wykrywania koronawirusa SARS-CoV-2 we wczesnych etapach infekcji. Testy realizowane są za pomocą techniki tzw. Real-Time PCR i mają być rekomendowane przez WHO jako najbardziej wiarygodne.

„Blirt wykupił wszystkie dostępne testy, które w chwili składania zamówienia posiadała brytyjska spółka. Byliśmy więc przez chwilę jedynym posiadaczem tak dużej ilości tych testów w Polsce. W odpowiedzi na złożone przez jednostkę budżetową zamówienie dostarczyliśmy posiadane testy zamawiającemu w trybie pilnym. Beneficjentem zamówienia są polscy pacjenci, a nie jakiekolwiek ugrupowanie polityczne” - dodaje zarząd.

Firma przekonuje, że dystrybuuje testy w oparciu o zasady rynkowe, poniżej cen katalogowych. W piątek wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński zapewniał, że zlecenie przebiegło w oparciu o obowiązujące przepisy. W jego opinii, do bezprzetargowego zamówienia mogło dojść także przed wejściem w życie tzw. specustawy koronawirusowej.

Czytaj także

Na Stadionie Narodowym powstaje szpital polowy

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ten blirt to jest tylko pisi pośrednik. Zarobią znajomi królika na nieszczęściu Polaków. Producentem testów jest firma angielska.

Dodaj ogłoszenie