18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Gdańska Grassomania zakończona

Jarosław ZalesińskiZaktualizowano 
Pisarz na wernisażu jego wystawy w Gdańskiej Galerii Guntera Grassa
Pisarz na wernisażu jego wystawy w Gdańskiej Galerii Guntera Grassa Grzegorz Mehring
Największym dla mnie zaskoczeniem Grassomanii, jak nazwano artystyczne wydarzenia w Gdańsku, zorganizowane w minionym tygodniu ku czci Güntera Grassa, było odkrycie, że Andrzej Jaworski, poseł PiS, zadaje się z książkami Karola Marksa.

Przecież gdyby nie przestudiował "Osiemnastego Brumaire'a Ludwika Bonaparte", gdzie pada znane zdanie o historii powtarzającej się już tylko jako farsa, nie przyszedłby mu do głowy pomysł, by tak niezgrabnie powtarzać pomysł Jacka Kurskiego sprzed dwóch lat łączenia obecności Grassa w Gdańsku z październikową rocznicą rozstrzelania w 1939 roku obrońców Poczty Polskiej. Drugim, ważniejszym mimo wszystko, odkryciem było to, jak bardzo się dziś zmienił sposób czytania twórczości Grassa w Gdańsku.

W programie Grassomanii znalazły się dwa wydarzenia z pisarzem w roli głównej: otwarcie Gdańskiej Galerii Güntera Grassa, gdzie już na stałe będą wystawiane jego grafiki, oraz promocja najnowszej powieści Grassa "Skrzynka", połączona z debatą "Czym jest "Blaszany bębenek" dla różnych pokoleń". W debacie tej za stołem zasiedli Grass oraz młodzi poeci i pisarze z trójmiejskim rodowodem. A poza tym - w różnych punktach Gdańska, głównie w rodzinnym Wrzeszczu Grassa, młodzi trójmiejscy artyści tworzyli własne impresje, bardzo często tylko luźno związane z duchem książek noblisty.

Uderzającą zmianą w czytaniu tych książek w Gdańsku jest coś, co uczenie można by nazwać zerwaniem międzypokoleniowej ciągłości. Wyraźnie się to ujawniło w debacie literatów. Izabelę Filipiak (rocznik 1961) stać jeszcze było na stwierdzenie, że bohaterka jej książki "Absolutna amnezja" wychowała się na Oskarze Matzeracie, bohaterze Grassowskiego "Blaszanego bębenka". Jednak już Barbara Piórkowska (rocznik 1974) przyznawała, że bardzo Oskara szanuje, ale to postać dla niej obca. Gdy zaś Michał Piotrowski (rocznik 1976) starał się wejść w rolę gdańskiego poety, dla którego Günter Grass wielkim pisarzem był, kończyło się to na mało odkrywczych wspomnieniach z dzieciństwa poniemieckich napisów, wychodzących spod farby na fasadach gdańskich domów, czy instalacji starego magla w piwnicy.

Prawda jest taka, że dla młodoliterackiego Gdańska Günter Grass jako "gdański pisarz" albo nie funkcjonuje wcale, albo tylko naskórkowo. Znamienne, że jedyną w tym gronie osobą, która mówiła o docieraniu z książkami Grassa do "głębokiej substancji Gdańska", była goszcząca nad Motławą na stypendialnym pobycie młoda niemiecka pisarka Sabrina Janesch.

Na zamykanie się w jakimś archeologicznym wykopie gdańskiej historii razem z Grassem nie mają też dzisiaj większej ochoty artyści. O wiele chętniej opowiadają własne historie, niejako przy okazji Grassa. Na wernisażu, otwierającym galerię 4G, młodzi twórcy z grupy Krecha pokazali instalację wideo, w której na różne miejsca Gdańska, kojarzone z "Blaszanym bębenkiem", nałożyli własne obrazki, ilustrujące ich tradycyjny, antykapitalistyczny i antykonsumencki bzik. Najbardziej osobisty i najzabawniejszy był pomysł Adama Witkowskiego, który na Grassomanię przygotował wielkie reprodukcje zdjęć pająków, swobodnie biegających po jego mieszkaniu przy Wajdeloty, w sercu owego "grassowskiego", "magicznego" Wrzeszcza. Moje prywatne historie są tak samo ważne jak historia przez wielkie H, opisywana przez Grassa - wydaje się mówić Witkowski.

Paradoksalnie, tacy niesforni gdańszczanie, którzy nie mają już tak nabożnego stosunku do Grassa jak roczniki pięćdziesiąte, są bliżsi dzisiejszemu Grassowi niż utrwalacze dawnej gdańskiej legendy Grassa. - Czy rozmawiamy o geografii, czy o literaturze? - odparował Kazimierze Szczuce Tadeusz Dąbrowski podczas debaty literatów, gdy Szczuka chciała zamknąć jego pytania w gdańskich tylko opłotkach. Z odpowiedzi Grassa na pytania Dąbrowskiego wynikła piękna nauka o solidarności, którą kto wie, może Grass zawdzięcza nam? - Wszystkie ideologie XX wieku zbankrutowały - mówił w Gdańsku pisarz. - Jesteśmy skazani na to, by działać solidarnie. Bez tego świat będzie się rozpadał.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie