reklama

Gdańsk: Tornistry w podstawówkach trafiły na wagę

Ewelina OleksyZaktualizowano 
Blisko siedem kg, czyli jedną czwartą masy ciała właścicielki, ważył plecak ośmiolatki z gdańskiego Stowarzyszenia Szkoły "Gedanensis", przy ul. Dworskiej.

Placówkę tę, jako jedną z dwóch w Gdańsku, skontrolował sanepid podczas ogólnopolskiej akcji. Plecaki ważono w losowo wybieranych miejscach. Na terenie swoich powiatów inspektorzy odwiedzali zarówno placówki publiczne, jak i niepubliczne. W sumie na Pomorzu pod lupę trafiło kilkadziesiąt szkół podstawowych.

- Zgodnie z zaleceniem przyjmuje się, że waga plecaka nie powinna przekroczyć 10 procent wagi ucznia - informuje Jerzy Hyrycz z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku. Z tego wynika, że jeśli uczeń waży 30 kg, jego plecak może mieć maksymalnie trzy kg.
Tymczasem wyniki kontroli nie pozostawiają wątpliwości. Na wagę najpierw szli uczniowie, a później tornistry z całą zawartością, same książki i w końcu puste plecaki.

- Stwierdzono, że uczniowie noszą za ciężkie plecaki w stosunku do masy swojego ciała. Przekroczenia te wynoszą od 15 do ponad 20 procent - podkreśla Jerzy Hyrycz.
Wyjątek stanowili szóstoklasiści z SP nr 20, przy ul. Wczasy. Tylko tam przepisowe 10 proc. nie zostało przekroczone. W Gdańsku badaniu poddano w sumie 106 uczniów z klas I-III i VI. Plecaki rekordzistów ważyły aż 6,81 kg. Oprócz kompletu książek na cały tydzień, inspektorzy znaleźli w nich kilka butelek picia, buty, ulubione zabawki i duże pojemniki ze śniadaniem. Do nadprogramowego ciężaru trzeba też doliczyć grube piórniki, kilka opakowań kredek i mazaków.

- To wszystko ma swoją wagę. Namawiamy dzieci, żeby wybierały piórniki z podstawowym wyposażeniem, ale trudno jest im zrezygnować z bajeranckich akcesoriów - przyznaje Gabriela Makać, dyrektor SP nr 5 w Tczewie. Tam największy ciężar dźwigał czwartoklasista, którego plecak ważył 6,5 kg, z czego tylko 3,3 kg - książki. Reszta to były niepotrzebne akcesoria, jedzenie, zabawki. Dyrektor szkoły wie, co zrobić, by uchronić dzieci przed taszczeniem do szkoły zbędnych kilogramów. - Każda klasa ma półki na swoje rzeczy, ale jak widać, to niewiele pomaga - ubolewa Makać.

Andrzej Bielawski z PSSE w Malborku przekonuje, że szafki są bardzo potrzebne. - W szkołach, które je mają, uczniowie nosili ze sobą znacznie mniej - podkreśla.

Podobnego zdania jest Elżbieta Wasilenko, pomorski wicekurator oświaty. Dlatego szkoły dostały wytyczne, że wszędzie musi być miejsce, w którym uczniowie mogą zostawić część zawartości tornistrów. - Wystarczą zwykłe drewniane półki - zaznacza wicekurator.

W Sopocie na wadze znalazły się 244 teczki. Najcięższa ważyła 8,6 kg i należała do dziewczynki z VI klasy. W Gdyni zważono łącznie 135 uczniów. Tu było znacznie lżej - plecaki pierwszaków ważyły średnio 2-3 kg, a szóstoklasistów 4-6 kg. W Lubieszewie najcięższy - 5, 5- kilogramowy plecak miała trzecioklasistka

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie