MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Gdańsk: Szkoły walczą o przetrwanie

Agata Cymanowska
- Nie oddamy naszej szkoły - mówią uczniowie Zespołu Szkół Budowlano-Architektonicznych
- Nie oddamy naszej szkoły - mówią uczniowie Zespołu Szkół Budowlano-Architektonicznych G. Mehring
Miasto chce zamknąć lub przenieść osiem szkół. Połowa z nich już protestuje

Zobacz także: Gdańsk. Protest uczniów przeciwko likwidacji szkoły

Uczniowie Zespołu Szkół Budowlano-Architektonicznych i rodzice uczniów ze Szkoły Podstawowej nr 27 piszą do władz miasta, nauczyciele ze Szkół Elektrycznych i Elektronicznych planują zwrócić się po pomoc do radnych, a nauczyciele i rodzice z SP nr 29 rozważają zawiązanie stowarzyszenia i przejęcie placówki - w szkołach, nad którymi zawisła groźba likwidacji (lub przeniesienia do innej placówki), zrobiło się niespokojnie.

- Nie tak dawno prezydent Adamowicz był u nas na uroczystym otwarciu sali teatralnej, a teraz, po raz kolejny, próbują naszą szkołę zlikwidować - żalą się uczniowie ZSBA [ostatnio placówka była zagrożona likwidacją cztery lata temu, ale radni zdecydowali o jej pozostawieniu - dop. red.]. - Najpierw miasto zabiera nam internat, potem kolejne oddziały, a teraz chce zabrać wszystko. Będziemy walczyć o naszą szkołę, bo tu chodzi o naszą przyszłość!

- Mamy nowoczesną bazę dydaktyczną, którą udało się stworzyć niemałym wysiłkiem i za duże pieniądze, a teraz mamy się przenieść do budynku, gdzie wszystko trzeba będzie tworzyć od nowa - mówią nauczyciele ze Szkół Elektrycznych i Elektronicznych.

Zaniepokojeni są też rodzice kameralnych podstawówek na Rudnikach i Srebrnikach. To, co wydawało się zaletą tych placówek, czyli mała liczebność - zadecydowało o tym, że mają zostać zlikwidowane. Miasto tłumaczy, że generują dużo większe koszty niż inne szkoły w mieście. Rocznie jeden uczeń kosztuje miasto średnio 9 tys. zł, w SP nr 27 - 10 tys. zł, a w SP nr 29 - 16 tys. zł. A pieniędzy na edukację nie ma - do czego przyznają się urzędnicy - bo gros budżetu pochłaniają wielkie inwestycje współfinansowane z UE.

Przeczytaj także:**Trójmiasto: Rodzice chcą posłać 5-latki do szkoły?**

- Postępują zmiany demograficzne, miasto rozwija się w określonym kierunku [południowym - dop. red.], musimy więc wprowadzić nowe rozwiązania - tłumaczy Ewa Kamińska, wiceprezydent Gdańska.

Zmiany w najbliższych latach (począwszy od 2012 roku) czekają nauczycieli i uczniów z ośmiu placówek, których dalsze utrzymywanie zdaniem miasta organizacyjnie i finansowo jest nieuzasadnione. Uczniowie z SP nr 27, która ma zostać zlikwidowana do września 2012, zostaliby przeniesieni do SP nr 39. Urzędnicy zaproponowali nauczycielom i rodzicom z przeznaczonej do likwidacji SP nr 29 (31 sierpnia 2012) założenie stowarzyszenia i przejęcie szkoły, w której obecnie uczy się tylko ok. 70 uczniów. W przeciwnym razie będą dowożeni autobusem do SP nr 61 na Przeróbce. Z kolei uczniów z klas pierwszych (od roku szkolnego 2011/2012) z Gimnazjum nr 4 (likwidacja 31 sierpnia 2014) miasto dowozić będzie do szkoły w Złotej Karczmie (początkowo mieli być dowożeni na pobliski Chełm, ale taki dojazd trwałby znacznie dłużej w związku z przebudową układu drogowego). Gimnazjaliści z likwidowanego (31 sierpnia 2012) Gimnazjum nr 23 zostaną przeniesieni do Gimnazjum nr 24. Miasto proponuje też przeniesienie Technikum nr 6 z ZSBA do Państwowych Szkół Budownictwa, a XXII LO z ZSBA do XX LO (od września 2012). Natomiast Technikum nr 10 i ZSZ nr 10 ze Szkół Elektrycznych i Elektronicznych przeniesione zostaną do Zespołu Szkół Energetycznych, a baza warsztatów szkolnych do Centrum Kształcenia nr 1 (od września 2012). Po likwidacji Zespołu Szkół Ogólnokształcących dla Dorosłych przy ul. Jagiellońskiej, które trafi do Centrum Kształcenia Ustawicznego, miasto planuje stworzyć w tym miejscu centrum dla dzieci ze sprzężoną niepełnosprawnością i niewidomych. Zlikwidowane 31 sierpnia 2014 r. byłoby też XIII LO.

Budynki (i atrakcyjne działki) po ZSBA przy ul. Powstańców Warszawskich i Szkołach Elektrycznych i Elektronicznych w al. Grunwaldzkiej trafić miałyby w ręce deweloperów w ramach programu "Szkoła za szko-łę". Miasto liczy, że skuszeni lokalizacjami deweloperzy w zamian wybudowaliby szkoły na Południu (przy ul. Borkowskiej i Nowej Stężyckiej), gdzie rozbudowują się osiedla i gdzie już teraz są poważne kłopoty z miejscami w szkołach (zwłaszcza jeśli chodzi o pierwsze klasy szkoły podstawowej). Zresztą na budynki po pozostałych szkołach też już są chętni, np. jedna ze szkół niepublicznych dla dorosłych, chciałaby otworzyć swoją filię w SP nr 29.

Do gdańskich radnych trafiają e-maile od zdenerwowanych rodziców i grona pedagogicznego. - Potrzebna jest porządna debata publiczna. Rodzice nie mogą się dowiadywać o tak istotnych dla nich i ich dzieci zmianach z gazet, a dopiero potem organizuje się z nimi spotkania. Mówi się o przekazywaniu gruntu deweloperom, ale te szkoły jeszcze działają. To są żywe organizmy! - mówi Jolanta Banach, gdańska radna, jedyna przedstawicielka lewicy w gdańskiej Radzie Miasta. - Nie można kierować się jedynie rachunkiem ekonomicznym w polityce oświatowej, to są usługi publiczne znaczące konstytucyjnie oraz cywilizacyjnie i trzeba brać pod uwagę interes społeczny.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki