reklama

Gdańsk: Syberyjskie studia studentów UG

Wojciech Kieszkowski
Filip Czuchwicki robi zakupy na rynku w stolicy Kirgistanu, Biszkeku
.
Filip Czuchwicki robi zakupy na rynku w stolicy Kirgistanu, Biszkeku
. Fot. archiwum filipa czuchwickiego
Uniwersytet Gdański Studenci z Uniwersytetu Gdańskiego prowadzili badania nad życiem Polonii na Wschodzie.

Wyjazd na Zachód? Bułka z masłem. Kilka kliknięć na stronie tanich linii lotniczych, wylegitymowanie się dowodem osobistym przy odprawie i Londyn, Berlin, Madryt stoją przed nami otworem. Są jednak tacy, którzy podróżują w zupełnie odwrotnym kierunku, a co więcej, w zupełnie odmiennym celu.

Rozmawiamy z Filipem Czuchwickim, studentem V roku prawa na UG i członkiem Niezależnego Zrzeszenia Studentów, uczestnikiem wyprawy naukowo-badawczej, która odwiedziła Kazachstan, Kirgistan i Syberię.

Skąd wziął się pomysł Waszej wyprawy?
- Od zawsze chcieliśmy podróżować, do odważnego sięgnięcia po swoje marzenia popchnęli nas inni podróżnicy, których spotkaliśmy na Kolosach - ogólnopolskich spotkaniach podróżników. Pozostało tylko wybrać cel, a jesteśmy zdania, że możemy dostrzegać więcej tylko wtedy, kiedy za każdym kilometrem idzie konkretne odkrycie. Ze względu na zainteresowanie historią Polski XX wieku stwierdziliśmy, że będzie to idealna okazja do zbadania, jak żyje i rozwija się środowisko polskie na Wschodzie. Syberia jest taką nazwą pomnikiem w naszej historii, a my bardzo chcieliśmy się z tym pomnikiem oswoić, zobaczyć, jak wygląda z bliska, no i to niesamowite jezioro Bajkał, którym od dawna się pasjonowałem.

Jakiego rodzaju działania student powinien podjąć, by przeżyć podobną przygodę i uczestniczyć w podobnym naukowym projekcie?
- Student powinien przede wszystkim zamarzyć o czymś, co naprawdę chce zrobić. Potem przychodzi trudniejszy czas zdobywania pieniędzy, warto dodać, że my na podróż decydowaliśmy się niezależnie od tego, czy dostaniemy wsparcie na wspomniane badania, dlatego od jakiegoś czasu przygotowywaliśmy się finansowo. Do tego potrzebna jest wytrwałość w dążeniu do celu oraz wsparcie i przychylność władz uczelni - my takie mieliśmy. Bardzo przydało mi się też doświadczenie działalności studenckiej w NZS i wiedza zdobyta podczas czteroletniej pracy przy innych projektach.

Życie studenckie w Kirgistanie czy na Syberii...
- Studenci, tak samo jak i my, mieli w czasie naszej podróży wakacje. Z rozmów z kolegami i koleżankami można powiedzieć, że status studenta wygląda wszędzie podobnie - studenci mają dużo wolnego czasu, poziom wykształcenia zależy od kierunku i szkoły. Na pewno da się zauważyć, szczególnie na Syberii, że mało studentów mówi w jakimś obcym języku - w Kazachstanie i Kirgistanie pod tym względem było o wiele lepiej. Każdy student ma jakieś marzenia, stara się dostać dobrą pracę, ale jest im trudniej niż nam - rynek jest mniejszy, oferuje mniej wyzwań, w związku z czym są bardziej niepewni swojej przyszłości. Może wynika to z podejścia do życia - przesiąkniętego poprzednim systemem politycznym. To, co zdziwiło nas najbardziej, to to, że na niektórych uniwersytetach powszechnie... kupuje się oceny.

Czy w środowiskach polskich zamieszkujących odwiedzone przez Was kraje funkcjonują polskie ruchy studenckie?
- Polacy są bardzo rozproszeni. Odległości w Kazachstanie czy Syberii są bardzo duże. Warto pamiętać też, że spora część młodych ludzi znających język i polską kulturę wyjeżdża na stałe do Polski. Dlatego też ruchy skoncentrowane są nie na uniwersytetach, ale w różnorakich stowarzyszeniach. W Kirgistanie na uniwersytecie w Biszkeku dzięki takim stowarzyszeniom można jako kierunek wybrać polonistykę.

A w jaki sposób odbiera naszą akademicką rzeczywistość student-repatriant kształcący się w Polsce?
- Z licznych rozmów ze studentami wnioskuję, że pozytywnie. Może czasami bariera językowa jest pewną przeszkodą. W większości przypadków studenci korzystają z naszej społeczności w pełni - nie zamykają się w swoim pokoju, wręcz przeciwnie. Warto podkreślić jeden fakt - student nie musi być repatriantem, aby studiować w Polsce, repatriacja to długotrwały proces, wiele z młodych osób w ogóle z niego nie korzysta, bo na przykład, mówiąc w dużym uproszczeniu, poznaje na studiach swoją drugą połowę i otrzymuje obywatelstwo po ślubie. Studenci mają to do siebie, że bardzo szybko się asymilują, tak więc ta nowa rzeczywistość nie jest dla nich w czasach globalizacji oraz powszechnego dostępu do internetu jakimś trudnym wyzwaniem.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie