Gdańsk. Spowodował wypadek, w którym zginęła rowerzystka. Wolv nie przyznaje się do winy [ZDJĘCIA]

Szymon Zięba
Proces Artura W. pseudonim Wolv, który spowodował wypadek, w którym zginęła rowerzystka Piotr Hukało
Narkotyku świadomie nie zażył, tuż przed wypadkiem jego samochód stracił przyczepność, a na desce rozdzielczej paliła się kontrolka - wynikało ze złożonych i odczytanych wyjaśnień Artura W. pseudonim Wolv, który zasiadł we wtorek 16.02.2016 na ławie oskarżonych. Prokuratura zarzuca mu umyślne spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym oraz prowadzenie pojazdu pod wpływem środka odurzającego.

Do dramatycznych wydarzeń doszło 25 kwietnia 2015 roku w Gdańsku, na ulicy Grunwaldzkiej. Zdaniem śledczych Artur W. jechał lewym pasem w kierunku Sopotu. Miał też jechać szybko - z prędkością nie mniejszą niż 80 kilometrów na godzinę.

Według prokuratury mężczyzna stracił panowanie na podjazdem. Przejechał gwałtownie z lewego pasa przez pas środkowy. Następnie uderzył prawym bokiem w jadący w sposób prawidłowy samochód, który poruszał się prawym pasem. W efekcie samochód został zepchnięty z jezdni w prawo. Siła uderzenia był tak duża, że przełamując słupki odgradzające ulicę od ścieżki rowerowej, samochód wjechał na nią, potrącając poruszających się nią rowerzystów. W wypadku zginęła jedna osoba, obrażenia jakich doznała druga - mówili śledczy - spowodowały „chorobę realnie zagrażającą życiu”.


Nie żyje rowerzystka z Gdańska. Kierowca był karany [ZDJĘCIA, WIDEO]

To jednak nie wszystko. Prokurator Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku informowała, że z opinii toksykologicznej wynikało iż Artur W. prowadził pojazd będąc pod wpływem środka odurzającego - kokainy. - Jest to okoliczność, która ma wpływ na wymiar kary. Grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności - tłumaczyła prokurator Wawryniuk.

Jednak zarówno wcześniej w prokuraturze jak i we wtorek przed sądem Wolv do zarzutów się nie przyznał. Z jego wyjaśnień, które na sali sądowej odczytał śledczy, a które W. jeszcze jako podejrzany złożył 27 kwietnia 2015 roku wynikało, że mężczyzna świadomie nie brał narkotyków. Tłumaczył natomiast, że dwa dni przed zdarzeniem, wraz ze znajomymi, bawił się na dyskotece.

Spowodował wypadek i śmierć rowerzystki w Gdańsku. W sądzie Wolv "gra na zwłokę"

- Piłem drinka z sokiem jabłkowym. Drink wielokrotnie zostawałem na stoliku. Ja chodziłem do toalety, wychodziłem potańczyć, może wtedy dosypano mi jakiegoś narkotyku - twierdził w prokuraturze Artur W. - Osobiście nigdy nie zażywałem żadnych narkotyków. Nie pamiętam o której wyszedłem z tego klubu - dodawał.

We wtorek na sądowej sali powiedział natomiast, że feralnego dnia, spotkał się ze swoją żoną, która była z jego synem na spacerze. Potem wsiadł do samochodu. Oskarżony dokładnie relacjonował etapy podróży opowiadał także jak stracił panowanie nad pojazdem.

Cały artykuł na ten temat przeczytasz w środowym, papierowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego"z 17.02.2014 r. albo kupując e-wydanie gazety

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ottomar

Samochód sam jechał, a on był tylko pasażerem

j
jw

Przepraszam, a zapomniałem o gdańskich sędziach.

o
obeznany

Coś mi podpowiada, że nasi prokuratorzy i biegli sądowi (skorumpowani) psychiatrzy orzekną stan niepoczytalności i skierują go do leczenia w poradni psychiatrycznej. Jest pewnie za bogaty żeby siedzieć.

k
koss

Jeszcze nigdy nie słyszałem, żeby bandzior lub ksiądz, przyznał się, że popełnił przestępstwo.

J
JUDASH

ODDAJCIE GO- SM- ZROBIĄ Z NIM PORZĄDEK= BO NIE,POLSKIE PRAWO ONO CHRONI BANDYTÓW

k
kierowca

Sąd powinien to ustalić.

Dodaj ogłoszenie