18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Gdańsk: Skarby sztuki w parafii św. Wojciecha

Barbara Szczepuła
A. Arent-Mendyk
"Położenie parafii śliczne - pisał pierwszy po wojnie proboszcz parafii ks. Jan Lalewicz. - Od strony Bałtyku życiodajne Żuławy, od zachodu pasmo gór Pojezierza Kaszubskiego, w centrum - osiedle Gdańsk Święty Wojciech".

I tak jest rzeczywiście, kto nie widział, niech czym prędzej się tam wybierze. Ale nie tylko po to, by podziwiać krajobraz, ale by zobaczyć jakże piękny kościółek pod wezwaniem św. Wojciecha, a w nim barokowy ołtarz z malowidłem przedstawiającym świętego patrona, ufundowanym przez króla Jana Sobieskiego oraz niderlandzki tryptyk z XV wieku. Poza tym warto dotrzeć do kapliczki na wzgórzu, w miejscu, w którym - jak głosi legenda - biskup Wojciech odprawił w 997 roku mszę świętą.

Mnie zwabiła pracująca tu konserwatorka zabytków Aleksandra Sobczyk, która wraz z Beatą Myśliwiec i Krzysztofem Krajewskim doprowadza do porządku plebanię, w której także ukryte są prawdziwe skarby. Plebania mieści się w starym, pierwszym na ziemi gdańskiej, klasztorze benedyktyńskim. Zakonnicy nie tylko szerzyli wiarę, ale osuszali tereny depresyjne i uczyli uprawy roli. Na początku XVI wieku klasztor przestał istnieć, a wielki pożar strawił kościół, klasztor i szkołę. W 1575 r. odbudowano świątynię w takim kształcie, jaki mamy dziś, zaś plebania pochodzi z roku 1667. Z czasem zamieszkali tu misjonarze św. Wincentego a Paolo, którzy zajmowali się biednymi i chorymi. W 1813 r. Święty Wojciech znalazł się w centrum działań wojennych toczonych między Francuzami z jednej a Prusakami i Rosjanami z drugiej strony. Klasztor zamieniono w szpital i leczono tu wszystkich rannych. Dziś w salkach parafialnych spotykamy dzieci odrabiające lekcje, uczące się angielskiego i bawiące się pod opieką wolontariuszy.

Parafia jest biedna, a potrzeb wiele. Szczególnie renowacja zabytkowych obiektów jest kosztowna, a Aleksandra Sobczyk i jej koledzy odkryli właśnie, że w dużej sali na parterze, pod zwykłym sufitem, znajduje się drewniany polichromowany strop. Dla nich to radość, dla proboszcza kłopot, bo skąd wziąć pieniądze? Konserwatorzy zwrócili się o pomoc do senatora Janusza Rachonia, którego znali z Politechniki Gdańskiej jako miłośnika zabytków. Będąc rektorem, zrobił dla PG w tej dziedzinie wiele, a dziedzińce w gmachu głównym są przedmiotem dumy uczelni.

- Teraz też pomógł. Udało się zdobyć fundusze na renowację - cieszy się ks.Krzysztof Ziobro. I teraz zastanawia się, do kogo uderzyć, by ratować kościelną wieżę. Przydałby się jakiś bogaty mecenas - wzdychamy, wspominając Sobieskiego. A może senator pomógłby jeszcze raz?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie