reklama

Gdańsk: Radni mówią "nie" salonowi gier na ul. Długiej

Magda Popek
W tym budynku miałby powstać salon gier. Jego właściciel uważa, że ożywiłby ul. Długą
W tym budynku miałby powstać salon gier. Jego właściciel uważa, że ożywiłby ul. Długą G. Mehring
Minikasyno przy ul. Długiej? Do wtorku nikt by w to nie uwierzył, jednak problem stał się realny. Opolska Spółka Estrada Polska chce przenieść swój salon gier z ul. Garbary do kamienicy przy ul. Długiej 74.

Na dwóch piętrach miałyby się mieścić sale z automatami do gier, ruletka, bar i restauracja. Prawdopodobnie jednak do tego nie dojdzie.

Pomysł zdecydowanie odrzucają gdańscy radni, którzy są nawet skłonni wykorzystać lukę w prawie, by tylko go powstrzymać.

- Spółka, aby móc otworzyć salon gier, musi uzyskać zgodę Ministerstwa Finansów. Aby jednak móc złożyć wniosek, potrzebna jest opinia Rady Miasta - wyjaśnia Jarosław Gorecki, radny PO. - Niestety przepisy są takie, że bez względu na to, czy nasza decyzja będzie pozytywna czy negatywna, ministerstwo może wydać dowolną decyzję. Dlatego zdecydowaliśmy się skorzystać z luki w przepisach, która nie nakłada na radnych żadnych konsekwencji, jeśli takiej opinii nie wydamy.

- Doszliśmy do wniosku, że aby nie ryzykować, odeślemy wniosek o opinię do rozpatrzenia do Komisji Samorządu i Ładu Publicznego. W ten sposób możemy sprawę przeciągać i jasno damy do zrozumienia, że z naszej strony nie ma zgody na salon gier w tak prestiżowym miejscu - dodaje Bogdan Oleszek, przewodniczący Rady Miasta Gdańska.

Pomysł zbojkotowania wniosku o opinię wyszedł od radnych PO, ale nie budzi sprzeciwu opozycji. Podczas głosowania Komisji Samorządu i Ładu Publicznego, nikt nie podniósł ręki za salonem gier. Radni są zdania, że ulica Długa, najbardziej reprezentacyjny deptak Gdańska, zdecydowanie nie nadaje się do tego, by zaistniało tam kasyno.

- Takie miejsca oczywiście mogą istnieć, ale nie w centrum - mówi Bogdan Oleszek. - Jeśli ktoś koniecznie chce sobie pograć, z pewnością pójdzie także do lokalu usytuowanego na uboczu. Ulica Długa to miejsce dla kafejek, przyjemnych lokali i sklepików z pamiątkami. Salonowi gier na Długiej stanowczo mówię "nie". Nie jest to ani atrakcja dla turystów, ani odpowiedź na potrzeby mieszkańców - dodaje Oleszek.

Taka postawa gdańskich radnych dziwi przedstawicieli spółki Estrada Polska. - Moim zdaniem obawy radnych są na wyrost - mówi Lech Kowalczyk, członek zarządu spółki Estrada Polska. - Podejrzewam, że radni mylą salony gier z tzw. jednorękimi bandytami, stawianymi poza jakąkolwiek kontrolą w pubach czy barach. W takich miejscach faktycznie jest głośno, klienci nie zawsze zachowują się odpowiednio. My nie chcemy tworzyć drugorzędnego lokalu, tylko eleganckie minikasyno - dodaje. - U nas nie jest ani głośno, ani nie ma żadnych rozrób.

Spółka ma już salom gier przy ul. Garbary 2, gdzie znajdują się automaty. Jednak zdaniem Lecha Kowalczyka, obecny lokal nie wystarcza, by spółka mogła się rozwijać.

- Jesteśmy ograniczeni powierzchnią. Poza tym salon znajduje się w kamienicy mieszkalnej, więc może być czynny tylko do północy - wyjaśnia. - Jeśli jednak radni nie wydadzą opinii, faktycznie nie będziemy mogli starać się o pozwolenie w ministerstwie finansów i pozostaniemy tutaj, albo zaczniemy szukać innej lokalizacji. Szkoda by było, bo Długa to fantastyczne miejsce na taką działalność. W końcu coś ożywiłoby okolicę.
Na poparcie swojej opinii Kowalczyk przypomina, że właściwie wszystkie duże miasta mają kasyna umiejscowione właśnie na najbardziej prestiżowych ulicach. W Warszawie na skrzyżowaniu Alei Jerozolimskich i Marszałkowskiej są dwa. W Łodzi kasyno znajduje się na Piotrkowskiej, w Sopocie przy Bohaterów Monte Cassiono.

- Czy to komuś przeszkadza? Czy szpeci miasto? - pyta Kowalczyk. - Mam nadzieję, że radni zdecydują się odwiedzić salon gier przy ul. Garbary i zobaczą, że to spokojne, ciche miejsce, a mini kasyno, które powstałoby przy ul. Długiej byłoby znacznie bardziej eleganckie. Oczywiście, tak i teraz, nie mogłyby do niego przychodzić osoby nieletnie.

Mieszkańcy ul. Garbary przyznają, że salon gier jest mniej kłopotliwym sąsiadem niż się spodziewali. Jednak nie mieliby nic przeciwko temu, by przeniósł się gdzieś indziej.

- Nie jest tak źle, choć czasami, gdy panowie rozładowują emocje przed salonem bywa bardzo głośno - mówią.

Również pracownicy piekarni znajdującej się w tym samym budynku co projektowane kasyno, uważają, że to dobra lokalizacja dla takiej działalności. - W tej chwili są tu tylko kawiarnie. Ile kawy dziennie można wypić? Kasyno rozruszałoby tą okolicę - tłumaczą.

Innego zdania są mieszkańcy Długiej. - Zdecydowanie jestem przeciwko - deklaruje Maria Rulewska, mieszkanka sąsiedniej kamienicy. - Tu mieszkają prawie same starsze osoby. Jest spokój, nie ma graffitti, nie ma rozrób. Uważam, że salon gier spowodowałby napływ młodych ludzi, którzy takie rozróby by nam fundowali - dodaje.

Kasyna nie chce też mieszkająca tuż obok Karolina Chabel-Williams. - Mam małe dziecko i nie chcę hałasu. Nawet jeśli w samym kasynie będzie cicho, to pod nim z pewnością będą się zbierać gracze. Zacznie się sikanie po bramach, krzyki pijanych klientów salonu. Poza tym takie miejsce do centrum Gdańska nie pasuje. To nie Sopot ani Las Vegas - dodaje. - Mam nadzieję, że radni zablokują ten pomysł.

Ostateczną decyzję w tej sprawie radni podejmą w środę, podczas sesji Rady Miasta.

Rozmowa z Jaroslawem Goreckim gdańskim radnym (PO)

Czy radnym wypada wykorzystywać kruczek prawny, by zatrzymać projekt otwarcia salonu gier przy Długiej?
Nie jestem zwolennikiem teorii, że cel uświęca środki, jednak w tej sytuacji nie mieliśmy wyboru. Przepisy są tak skonstruowane, że radni nie mają rzeczywistego wpływu na to, czy takie miejsce jak salon gier powstanie, czy nie. My wydajemy tylko opinię, a ona nie musi być wzięta pod uwagę. Mieszkańcy nie chcą w tym miejscu kasyna. W tej sytuacji uważam, że warto wykorzystać ten niewinny sposób ominięcia przepisów.

Skoro nie kasyno, to co mogłoby powstać w tym miejscu?
Moim marzeniem jest, żeby Gdańsk żył nie tylko w sezonie, żeby był jak Monte Cassino w Sopocie. I kiedy to osiągniemy wtedy kasyno pewnie mogłoby się tu pojawić. Do tego czasu stawiam na różnorodne lokale, galerie, sklepiki z pamiątkami. Salonowi gier mówię nie, tak jak powiedziałbym każdemu bankowi, który chciałby się w tym miejscu otworzyć. Długa to nasza wizytówka i musimy zrobić wszystko by była atrakcyjna.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
KLIJET

SZROTY

G
Grzegorz Rymopis
Mówiąc „NIE” mieszkańcy mają rację,
bo właściwa gra toczy się pod kasynem.
Tam przegrani rozładowują swoją pasję
i okazuje się kto tu jest s...synem.

Już na Obrazie Rembrandta widać,
że gracz musi być cały w nerwach,
bo starcza jedna chwila
i przegrany już muskuły napręża.

P.S.
Rembrandt van Rijn, "Gracz w karty"

DLACZEGO OTOCZENIE TO NIE SĄ CZARY,
A MA BYĆ RODZAJEM KARY ?

Mówiąc „NIE” mieszkańcy mają rację,
bo właściwa gra toczy się pod kasynem.
Tam przegrani rozładowują swoją pasję
i okazuje się kto tu jest s...synem.

Już na Obrazie Rembrandta widać,
że gracz musi być cały w nerwach,
bo starcza jedna chwila
i przegrany już muskuły napręża.

P.S.
Rembrandt van Rijn, "Gracz w karty"

DLACZEGO OTOCZENIE TO NIE SĄ CZARY,
A MA BYĆ RODZAJEM KARY ?

Mówiąc „NIE” mieszkańcy mają rację,
bo właściwa gra toczy się pod kasynem.
Tam przegrani rozładowują swoją pasję
i okazuje się kto tu jest s...synem.

Już na Obrazie Rembrandta widać,
że gracz musi być cały w nerwach,
bo starcza jedna chwila
i przegrany już muskuły napręża.

P.S.
Rembrandt van Rijn, "Gracz w karty"
DLACZEGO OTOCZENIE TO NIE SĄ CZARY,
A MA BYĆ RODZAJEM KARY ?

Mówiąc „NIE” mieszkańcy mają rację,
bo właściwa gra toczy się pod kasynem.
Tam przegrani rozładowują swoją pasję
i okazuje się kto tu jest s...synem.

Już na Obrazie Rembrandta widać,
że gracz musi być cały w nerwach,
bo starcza jedna chwila
i przegrany już muskuły napręża.

P.S.
Rembrandt van Rijn, "Gracz w karty"
Dodaj ogłoszenie