Gdańsk przeprasza za remonty dróg, kierowcy rozumieją

Anna Werońska
Każdy z czterech billboardów ma powierzchnię prawie 18 m kw.
Każdy z czterech billboardów ma powierzchnię prawie 18 m kw. Grzegorz Mehring
Udostępnij:
Gdańscy urzędnicy tłumaczą kierowcom, że utrudnienia na drogach są po to, aby za kilka lat jeździło się lepiej. Jednocześnie przepraszają za pomocą, wartych 446 tys. złotych, billboardów.

Znak ostrzegawczy z sylwetką Neptuna na tle gdańskich kamienic oraz podpis: "Przepraszamy za utrudnienia i dziękujemy za wyrozumiałość " - tak wyglądają cztery wielkie billboardy, które się pojawiły przy największych drogach wylotowych z Gdańska. W ten sposób urzędnicy oraz władze miasta chcą uspokoić kierowców i wytłumaczyć im, że aby za kilka lat po mieście jeździło się lepiej, teraz trzeba się przemęczyć.

- Choć takie tablice korków nie zmniejszą, pomysł jest dobry - uważa Mariusz Kamiński, kierowca samochodu dostawczego. - Zamiast tylko się złościć i narzekać, kierowcy wiedzą, że jest perspektywa, a miasto informuje i nie chowa głowy w piasek.

Billboardy pojawiły się przy ulicach Elbląskiej, Słowackiego, Armii Krajowej (w pobliżu ul. Łostowickiej) oraz przy Trakcie św. Wojciecha. Na każdy z nich miasto wydało ponad 110 tys. zł. Kwota nie jest mała, ale postawienie własnych billboardów opłacało się miastu bardziej niż płacenie za wynajęcie powierzchni reklamowej zewnętrznej firmie. - Billboardy sa już na stałe, więc później będzie można zamieszczać na nich inne informacje - wyjaśnia Marian Werner, kierownik działu inwestycji Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku.

Pomysł na "publiczne przeprosiny" pojawił się w połowie września ubiegłego roku, gdy się rozpoczęły roboty na Nowych Ogrodach, Kartuskiej, Powstańców Warszawskich i al. Jana Pawła II, a kierowcy stali w gigantycznych korkach. - Na razie billboardy służą do informowania i przepraszania kierowców, ale później będą promowały inne akcje, między innymi będą przypominały, że się zbliżamy do Euro, będą witały w Gdańsku czy składały świąteczne życzenia - dodaje Michał Piotrowski z biura prasowego gdańskiego Urzędu Miejskiego.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krytyk
Budżet Gdańska zadłużony, brak pieniędzy na wszystko - oczywiście z wyjątkiem fajerwerków - i Adamowicz lekka ręką i niepotrzebnie wydaje niemal pół miliona zł na 4 billboardy z czterema słowami. Na dobra sprawę gdyby Adamowicz był tak uprzejmy w stosunku do wszystkich mieszkańców, to całe miasto powinien obstawić billboardami z przeprosinami za to, że nie robi co zrobione powinno być już dawno - vide drogi lokalne itp.
Z
Zofia Gosz
Co zwykłemu zjadaczowi chleba z tego przyjdzie ? Uważam to za skandaliczne - wydać prawie 500 tysięcy złotych na "zbytki." Mozna by pochwalić Pana Prezydenta Adamowicza, gdyby były najpierw pieniądze na potrzeby mieszkańców. Nie tak dawno - w drugiej połowie 2010 roku Miasto nie miało pieniędzy na drobne remonty w mieszkaniach i domach komunalnych - obowiązkowe dla miasta, a była to kwota równoważna tej bilbordowej. Kilka dni temu była opisywana sytuacja matek z dziećmi z rodzin w których była przemoc. Grzyb na ścianach, przeciekające dach i odpowiedż Pani radnej (chyba z PO) że miasto nie ma pieniędzy na usunięcie tych chorobotwórczych warunków. Władze zaś zleciły kontrolę i chcą zmusic organizację pozarządową do generalnego remontu, która wykonuje zadanie "za miasto" i w jego imieniu. Czy tak powinno się rządzić w samorządzie, którego konstytucyjnym zadaniem jest zaspakajanie potrzeb człowieka ?
Dodaj ogłoszenie