Gdańsk. Pogodne kryminały w teatrze Miniatura

Grażyna Antoniewicz
fot. Piotr Pędziszewski
Wydawać by się mogło, że w teatrze Miniatura wreszcie zapanował spokój, gdyż wiosną młodzi detektywi Lasse i Maja schwytali przestępcę kradnącego diamenty. Niestety, ostatnio pojawił się wyjątkowo sprytny złodziej psów. Komisarz policji jest bezradny, gwiazda filmowa Iva Rosse zrozpaczona. Prosi więc o pomoc w odnalezieniu swojego śpiewającego psa parę szkolnych przyjaciół - detektywów Lassego i Maję.

Spektakl "Tajemnica kina" to adaptacja dwóch części słynnej serii szwedzkich kryminałów dla dzieci "Biuro detektywistyczne Lassego i Mai" Martina Widmarka i Heleny Willis.

Akcja dzieje się w miasteczku Valleby. Część wydarzeń rozgrywa się na makiecie miasteczka, do której zagląda kamera. Operator wchodzi nawet do kina Rio, tam gdzie prowadzą wszystkie tropy.

Jak zwykle wspaniałe lalki zaprojektował Dariusz Panas. Oprócz znanych z poprzedniego spektaklu postaci, pojawiły się nowe. I tu Panas żartobliwe puszcza oko do dorosłej widowni. Bowiem bileter Zorban, osobnik markujący bokserskie ciosy, wygląda jak Sylwester Stallone. Sprzedawca Słodyczy - mrukliwy, niesympatyczny dziwak - przypomina Johnny'ego Deppa w jednej z jego ról. Jest też operator wyświetlający filmy - łudząco podobny do Woody'ego Allena. Nie zdradzę, który z nich okazał się złodziejem psów. Zastanawiałam się, do kogo podobna jest śpiewaczka Iva Ross - okazało się, że jej pierwowzór to Aretha Franklin.

I choć na scenie i widowni dzieją się rzeczy pełne emocji i niebezpieczeństw, słychać strzały, ba, trwa pościg za złodziejem - nie ma okrzyków przerażenia. Nawet gdy na widowni odbywa się pobieranie odcisków palców, bo a nuż wśród widzów ukrył się złodziej.
- To nie ja - zapewnia żarliwie jakiś chłopczyk, a widownia z zapartym tchem śledzi akcję.

Świat kryminałów Martina Widmarka jest niemal idealny. Autor uważa bowiem, że "Dorośli powinni dbać o to, żeby dzieci pozostały dziećmi. Świat, o którym piszę, jest szczęśliwy i pogodny, bo bardzo chcę, żeby właśnie w takim otoczeniu żyły" - powiedział w jednym z wywiadów.

Autorem udanej adaptacji oraz reżyserem pełnego dowcipnych pomysłów spektaklu jest Ireneusz Maciejewski. Aktorsko "Tajemnice kina" są ciekawie zagrane. Miłośnicy prozy Widmarka powinni się więc poczuć usatysfakcjonowani.

Spektakl kończą filmowe napisy, zapowiadające kontynuację, ale na razie mamy przerwę. W Miniaturze wkrótce premiera "Psa Baltika" w reżyserii Romualda Wiczy-Pokojskiego, potem "Zagadka Fahrenheita", w reżyserii Michała Berlatki.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie