Gdańsk: Niezwykle znalezisko archeologów. Odkryto kamienną figurę mężczyzny w stroju rzymskim. Ma prawie 300 lat! Zobacz zdjęcia rzeźby

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Barokowa rzeźba znaleziona w Gdańsku w starych fundamentach. Ma ok. 300 lat Przemyslaw Swiderski
Rzeźbę liczącą około 270 lat odkryli w Gdańsku archeolodzy w czasie prac na terenie dawnych zakładów mięsnych, u zbiegu ulic Na Stępce i Sienna Grobla. To prawdopodobnie barokowy posąg. Przedstawia mężczyznę w stroju rzymskim. Kamienna figura odnaleziona w starych fundamantach w czasie prac archeologicznych będzie poddana szczegółowym badaniom.

Barokowa rzeźba znaleziona w starych fundamentach w Gdańsku

– Nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z rzeźbą barokową, którą wstępnie możemy datować na połowę XVIII wieku. Rzeźba pochodzi zapewne z lokalnych, gdańskich warsztatów, być może zdobiła kiedyś ogród – mówi dr Anna Longa-Prager, archeolog, której zespół odkrył rzeźbę.

– Kamienna figura pozbawiona jest niestety głowy, zachował się tors, prawe ramię, oraz lewa ręka do wysokości łokcia. Brakuje lewej nogi, natomiast prawa zachowana jest do wysokości kolana. Mężczyzna stoi w kontrapoście, lekko przechylony na lewą stroną. Uwagę zwraca dokładnie wymodelowana muskulatura torsu. Mężczyzna ma na sobie strój stylizowany na ubiór rzymskiego legionisty.

Gdzie znaleziono rzeźbę?

Grupa archeologów pod kierunkiem dr Anny Longi-Prager badania na terenie dawnych zakładów mięsnych oraz przyległych do nich od strony Kanału Stępkarskiego działek prowadzi od dwóch lat (zlecił je właściciel działek Vastint Poland sp. z o.o.). Okazuje się, że rzeźba została wykorzystana przed laty, jako... materiał rozbiórkowy.

Czytaj także

– Kilka tygodni temu podjęliśmy badania w części działki znajdującej się w pobliżu zbiegu ulic Na Stępce i Sienna Grobla. Już na początku badań natrafiliśmy na pozostałości fundamentów budynków murowanych, zachowane w dość kiepskim stanie – relacjonuje dr Anna Longa-Prager. – Wiemy, że od początku XIX wieku na tej działce znajdował się Królewski Urząd Prowiantowy, w którego skład wchodziła m. in. piekarnia. Z analizy archiwalnych planów Gdańska wynika, że nasz wykop znajduje się właśnie w miejscu piekarni. Z przekazów historycznych wiemy, że piekarnia w tym miejscu istniała bardzo krótko, ponieważ po pożarze w 1812 została przeniesiona w inne miejsce, bliżej kanału, w pobliżu budynku spichlerza.

Fundamenty piekarni wzniesiono z materiału rozbiórkowego jakiegoś starszego obiektu, świadczy bowiem o tym użyty materiał: kamienie polne różnych wielkości, cegła czerwona, cegła tzw. holenderka, kamienne płytki posadzkowe.

W ów mur wmurowano uszkodzoną już wówczas rzeźbę przedstawiającą mężczyznę w stroju rzymskim.

Czytaj także

Jak rzeźba znalazła się w Gdańsku?

Pytanie, dlaczego jednak tak unikatowy obiekt został w murowany w fundamenty piekarni? Skąd mężczyzna w stroju rzymskim wziął się na terenie Urzędu Prowiantowego? Pani archeolog ma pewną teorię.

– Wiemy, że w XVIII w. w części północnej łąk znajdujących się nad Kanałem Stępkarskim znajdowało się kilka obiektów o nieznanej nam bliżej funkcji. Od około 1750 roku tereny te stanowiły własność gdańskiego kupca Bartolomäusa Blecha, który dysponował prywatną flotą składającą się z 8 statków o niebagatelnej, łącznej ładowności ponad 1500 ton – przyznaje dr Longa-Prager. – Wiemy, że w 1774 rezydencję Blechów kupił inny gdański kupiec Jakub Brunatti. Na planie Gdańska z 1820 r. widoczne są towarzyszące zabudowaniom założenia ogrodowe lub parkowe. Niezwykła rzadkość w ówczesnym mieście. Prywatne założenie parkowe posiadał też pałac Mniszchów, przy Długich Ogrodach.

Czytaj także

Pod koniec wieku, prawdopodobnie na skutek zawartego małżeństwa rezydencja przeszła w ręce kupca Franza Rottenburga.

– Franz Rottenburg był jednym z najzamożniejszych gdańszczan tamtego okresu. Oprócz domu na Długim Targu był właścicielem dworu w Strzyży, a od 1786 roku wspomnianego już pałacu Mniszchów. Za ten ostatni zapłacił mniej niż Brunatti za omawianą posesję – dodaje. – Franz Rottenburg był też jednym z pionierów idei oświecenia w Gdańsku i szeroko interesował się sztuką. Posiadał bogatą kolekcję malarstwa. W dworze w Strzyży posiadał też fontannę z rzeźbami najwybitniejszego gdańskiego twórcy doby rokoka – Johanna Heinricha Meissnera. Mogę jedynie przypuszczać, że to właśnie Franz Rottenburg był właścicielem tej rzeźby, tezę ten uprawdopodobnia jego zamiłowanie do sztuki.

Czytaj także

– Obiekt wymaga dokładnej analizy, przede wszystkim historyków sztuki, którzy być może będą w stanie wskazać twórcę rzeźby lub też, co bardziej prawdopodobne, warsztat z jakiego pochodzi – podkreśla Anna Longa-Prager.

– Mnie osobiście kojarzy się ona z pewnymi znanymi przedstawieniami, mam nadzieję że pobudzi ona również wyobraźnie Czytelników do własnych poszukiwań. Jest to znalezisko niezwykłe i nietuzinkowe, cieszące serca archeologów – mówi.

Masz informacje? Redakcja Dziennika Bałtyckiego czeka na #SYGNAŁ

Google posłuchał klientów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie