Gdańsk: Niewidomi chcą, by w pojazdach ZKM zapowiadano przystanki

Ewelina Oleksy, Anna Werońska
Zapowiedzi głosowe przystanków są we wszystkich dużych miastach - mówi Rafał Charłampowicz
Zapowiedzi głosowe przystanków są we wszystkich dużych miastach - mówi Rafał Charłampowicz Grzegorz Mehring
Dziesiątki maili z tą samą prośbą o wyposażenie autobusów i tramwajów w funkcję głosowej zapowiedzi przystanków wpływają do skrzynek Urzędu Miejskiego i Zarządu Komunikacji Miejskiej w Gdańsku. Będą ich setki albo nawet tysiące, bo akcja zorganizowana przez Katarzynę Hebę i Rafała Charłampowicza dopiero nabiera rozpędu.

Obydwoje są niewidomi i walczą o to, by poruszanie się po mieście było łatwiejsze nie tylko dla nich, ale i dla osób starszych czy przyjezdnych. Takim się stanie, gdy nazwy przystanków będą w pojazdach podawane przez głośniki.

- Wysyłamy treść listu z naszą prośbą wszystkim znajomym, a oni przekazują dalej. Od wtorku ludzie z całej Polski hurtowo to wysyłają. Wiem, że do urzędników wpłynęła ich masa - mówi pani Katarzyna.

Znalazły się już osoby, które bezinteresownie oferują swoją pomoc przy realizacji przedsięwzięcia.
- Mogę za darmo nagrać te komunikaty, bo rzeczywiście brakuje ich w Gdańsku - przyznaje Piotr Maćkowski, właściciel studia lektorskiego. Jego zapał musi jednak poczekać, bo decyzji władz miasta można się spodziewać nie wcześniej niż w czerwcu.

- Teraz nie odważę się niczego obiecać - zastrzega Maciej Lisicki, wiceprezydent Gdańska. - W maju wchodzą podwyżki cen biletów, na pewno będziemy mieć z nich większe wpływy. Mogę zadeklarować, że część pieniędzy zostanie na ten system przeznaczona, ale o tym porozmawiamy dopiero wtedy, gdy będę znał konkretne kwoty.

Pani Katarzyna odpuszczać nie zamierza.
- Zwodzeni jesteśmy już tyle czasu, że mogliby nam powiedzieć wprost, że nie przeznaczą na ten system żadnych pieniędzy - żali się kobieta, która na własnej skórze, jadąc autobusem czy tramwajem, przekonała się nieraz, jak brak informacji z głośników potrafi uprzykrzyć życie. By się dowiedzieć, gdzie powinna wysiąść, pani Katarzyna pyta o nazwę przystanku innych pasażerów.

- Ludzie chętnie pomagają, ale to nic przyjemnego informować cały tramwaj o tym, gdzie jadę. Czasem zaczynają się dyskusje na ten temat. To bardzo niekomfortowe - przyznaje kobieta. -

Pierwsze pismo w sprawie zainstalowania głosowego powiadamiania wewnątrz pojazdów na biurko wiceprezydenta Lisickiego trafiło wiosną ubiegłego roku. Podpisali się pod nim rektorzy największych gdańskich uczelni. W maju pani Katarzyna odbyła rozmowę z Jerzym Dobaczewskim, szefem ZTM. Usłyszała jednak, że powinna zwrócić się do ZKM.

Tam jednak padły słowa, których nigdy nie zapomni. - Poinformowano mnie, że nie wprowadzą tych komunikatów, bo przeszkadzały by one pasażerom w czytaniu prasy - opowiada Heba. - Zapowiedzi głosowe w autobusach i tramwajach są dla nas tak samo ważne, jak dla osób widzących komunikaty wyświetlane. Rozumiemy, że są inne wydatki, wiemy, że zbliża się Euro 2012. Ale jak miasto zamierza się do niego przygotować? Przecież zjadą turyści, zapowiedzi głosowe wszystkim ułatwiłyby życie. Szczególnie że nie wymagają wielkich nakładów pieniędzy. Gdyby władze miasta chciały z nami rozmawiać, jesteśmy w stanie znaleźć wolontariuszy i wykonać połowę roboty. Na razie jednak kończy się na obietnicach.

Izabela Kozicka-Prus, rzecznik ZKM, zapewnia jednak, że firma jest otwarta na wszelkie propozycje. - W tym wypadku mamy stosowną wiedzę i możliwości techniczne. Związani jesteśmy jednak kontraktem z ZTM, którego obecne zapisy nie przewidują takiego rozwiązania, a co za tym idzie - pokrycia kosztów - wyjaśnia rzecznik. - Czekamy na sygnał ze strony ZTM.

Szef ZTM obiecuje, że zrobi wszystko, by system głosowy w pojazdach się pojawił. - W przyszłym tygodniu mam w tej sprawie spotkanie w Bydgoszczy. O tym, czy system zainstalujemy, zadecyduje więc najprawdopodobniej koszt takiego przedsięwzięcia - mówi Jerzy Dobaczewski, dyrektor ZTM.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gdy

polecam TANI przykład z Toronto (i całej Ameryki) tam przystanki zapowiada kierowca, natomiast nie zajmuje się 'sprzedaża' biletów, kazdy wchodzi przodem i musi albo pokazać bilet okresowy, albo uiscić ODLICZONĄ kwote do skrzynki, kierowca nie dotyka pieniędzy - to jest niesamowite, jakim PRYMITYWNYM (dzikim) krajem jesteśmy - u nas wszystko musi kosztować i jakis npacan musi zarobić 100x wiecej niż na zachodzie - co sie dziwić, ze mleko czy cukier sa drozsze niż w Niemczech....

H
HI-polit

Zapowiadanie przystanków w środkach komunikacji to współczesny wymóg cywilizacyjny. Jeśli Trójmiasto ma aspiracje bycia metropolią to obligatoryjnie musi wprowadzić taki wymóg. Problem tylko by chociaż w gdańskim "metrze" podawać zapowiedzi np. "następny przystanek" w języku polskim, angielskim i francuskim poczym jego nazwę. Do tego prostego powiadamiania nie potrzeba lingwistów.

Dodaj ogłoszenie