Gdańsk. Mieszkańcy krytykują urzędników za brak powiadomień głosowych w autobusach i tramwajach

Ewelina Oleksy
Niewidomy Rafał Charłampowicz walczy o to, by w autobusach i tramwajach pojawił się głos
Niewidomy Rafał Charłampowicz walczy o to, by w autobusach i tramwajach pojawił się głos Grzegorz Mehring
Lawina krytycznych komentarzy spadła na gdańskich urzędników odpowiedzialnych za komunikację miejską po tym, jak w czwartkowym "Dzienniku Bałtyckim" opisaliśmy akcję zorganizowaną przez osoby niewidome.

Chodzi o list z apelem o zamontowanie systemu głosowego powiadamiania o przystankach w autobusach i tramwajach. Od wtorku ludzie z całej Polski wysyłają go na skrzynkę mailową Zarządu Komunikacji Miejskiej i Urzędu Miejskiego. Obie instytucje na razie na prośby pozostają głuche. A wśród argumentów na "nie", poza brakiem pieniędzy, pojawiło się też niezbyt przemyślane tłumaczenie jednego z pracowników ZKM, że komunikaty głosowe przeszkadzałyby pasażerom w czytaniu. - Na razie ta inwestycja jest niewykonalna - mówi Maciej Lisicki, wiceprezydent Gdańska. - Dopiero w czerwcu, gdy będziemy już znali wpływy z biletów sprzedawanych po wyższej cenie, będę mógł zadeklarować, że część pieniędzy zostanie na ten system przeznaczona - wyjaśnia.

Czytaj też: Niewidomi chcą, by w pojazdach ZKM zapowiadano przystanki

Takie tłumaczenia mieszkańców Gdańska nie satysfakcjonują. - Organizacja i nadzór nad komunikacją miejską to jeden wielki skandal, a przykładem tego jest niemożność wprowadzenia zapowiedzi w pojazdach, które są obecne we wszystkich miastach w Polsce i nigdzie nie są problemem - wskazuje pan Michał, jeden z czytelników. - Turystyczne miasto Gdańsk nie jest w stanie poradzić sobie z tak prozaicznymi rzeczami jak informacja pasażerska. To wstyd - dodaje.

Jego zdanie podzielają internauci, którzy w swoich komentarzach na urzędnikach nie pozostawiają suchej nitki.
- Jako Gdańsk jesteśmy podobno otwarci na Europę, chcemy być metropolią, a takie drobnostki są dla nas nie do przeskoczenia. Ostatnio byłam w Częstochowie - tam w autobusach są głosowe komunikaty i nie sposób się zgubić. A w Gdańsku żyjemy jak w jakimś ciemnogrodzie - napisała jedna z internautek. A kolejna dodała: - W wielu cywilizowanych miastach zapowiedzi są rzeczą normalną, a w Gdańsku to kolejny temat do dyskusji i wielkie zdziwienie, że świat idzie do przodu, a Gdańsk stoi w tyle.

Sprawdziliśmy. Rzeczywiście, i te duże miasta, i mniejsze w system głosowych powiadomień zainwestowały już dawno i bardzo to sobie chwalą. Wśród nich jest np. Wrocław, Bydgoszcz, Poznań, Słupsk, Gdynia, Warszawa i Łódź. W Łodzi niewidomi dostają nawet specjalne piloty, którymi sami mogą sobie komunikaty uruchamiać.

Czy Gdańskowi nie jest z tego powodu wstyd? - To nie jest kwestia wstydu, tylko techniki i finansów. Utrzymanie takiego systemu kosztuje - odpowiada Izabela Kozicka-Prus, rzecznik ZKM. - Ale nie mówimy nie. Jesteśmy otwarci na nowości i chętnie je wprowadzamy. W tym przypadku mamy stosowną wiedzę i możliwości techniczne - zapewnia.
Ostateczną decyzję podejmie jednak Zarząd Transportu Miejskiego. Jerzy Dobaczewski, dyrektor ZTM, w przyszłym tygodniu ma w tej sprawie spotkanie w Bydgoszczy.
- Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by system głosowy w pojazdach się pojawił - deklaruje Dobaczewski.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jozef z Bazin

Gdanszczanie Wasze wladze robia was w bambuko, tlumaczenie ze nie mozna wprowadzic zapowiedzi bo to duzo kosztuje to okazja do "krecenia lodow".

K
Krytyk

bo Adamowicz musiał wydać 0,5 mil. zł na cztery telebimy informujące o tym, że buduje drogi - tak jakby tego nie było widać - że coś się buduje. Ale to nic dziwnego, bo takie są u Adamowicza priorytety w których pokazówka ma miejsce pierwsze a reszta to jak pieniędzy staje, a ich jak wiadomo nie zbywa, więc jest jak jest. EURO 2012 tuż tuż a nawet te nowsze tramwaje pozbawione są informacji o kolejnych przystankach.
Adamowicz oczywiście ma i inne tego typu wydatki, np. 200 tys. zł ma wydać na walkę z głupim napisem "Nie lubimy obcych", który znalazł się na płocie stadionu w Wrzeszczu - i podobno miał motywację antysemickią o czym Duch Święty powiadomił szefa gminy żydowskiej w Gdańsku i paru innych mu podobnych.
Niestety nie od dziś wiadomo, że decyzje Adamowicza z racjonalnością lużny związek mają!