Gdańsk: Korki kosztują nas miliony złotych

Anna Werońska
Dwa tysiące trzysta złotych traci przeciętnie gdański kierowca przez stanie w korkach
Dwa tysiące trzysta złotych traci przeciętnie gdański kierowca przez stanie w korkach Tomasz Bołt
Dwa tysiące trzysta złotych traci rocznie gdański kierowca na staniu w korkach. Takie wyniki przedstawili eksperci firmy Deloitte w raporcie obejmującym przyczyny i skutki paraliżu na drogach w siedmiu największych polskich miastach. Gdańsk plasuje się tuż za Warszawą i Krakowem, w których kierowcy przez zatkane ulice marnują w ciągu roku 4300 i 3300 złotych.

- Pracujący w siedmiu polskich miastach w 2010 roku tracili w korkach średnio 16 mln zł dziennie, co daje kwotę 351 mln zł miesięcznie i ponad 4,2 mld zł rocznie - mówi wiceprezes Deloitte Rafał Antczak.
To nie pierwszy drogowy raport, w którym Pomorze wypada kiepsko. Na początku lipca Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła sytuację na ulicach ośmiu największych polskich miast. Wykazał on między innymi fatalny stan gdańskich dróg, z których połowa nadaje się do remontu.

Pojawiają się więc nowe inwestycje, m.in. Obwodnica Metropolitalna Trójmiasta, ale istniejące główne ciągi komunikacyjne cały czas pozostawiają wiele do życzenia. Co gorsza - część z nich nie ma w bliskiej przyszłości szans na remont. Naprawa zniszczonego Traktu św. Wojciecha w Gdańsku, który stanowi początek krajowej "jedynki", nie nastąpi szybciej niż za kilka lat.

Szacunkowo modernizacja nawierzchni jezdni na Trakcie św. Wojciecha kosztowałaby 10 mln złotych. - Biorąc pod uwagę możliwości finansowe miasta oraz związany z inwestycjami europejskimi i projektami dotyczącymi Euro 2012 napięty plan inwestycyjny do roku 2015, dziś w planach nie zabezpieczono środków na takie zadania - informuje Marcin Dawidowski, p.o. dyrektor Wydziału Programów Rozwojowych Urzędu Miejskiego w Gdańsku. - Trwają prace nad nową edycją planu inwestycyjnego na lata 2011-2015. Trudno będzie jednak zapewnić dla tej inwestycji finansowanie wcześniej niż za trzy lata.

Według danych z raportu Deloitte, Gdańsk, podobnie jak większość polskich miast, powinien uczyć się na Katowicach, gdzie korki praktycznie zlikwidowano, synchronizując światła i wytyczając pasy dla autobusów.

- Korków nie da się całkowicie wyeliminować z aglomeracji miejskich, niezależnie od ilości nakładów na drogi, ulice, transport czy organizację ruchu - dodaje Rafał Antczak. - Można i trzeba natomiast minimalizować ich skalę oraz koszty, czyniąc mądre inwestycje z budżetów miast. Gdyby transport we wszystkich aglomeracjach był równie efektywny jak na przykład w Katowicach, mieszkańcy zaoszczędziliby 2,4 miliarda złotych rocznie. Nierzadko jednak same inwestycje nie wystarczą, gdy potrzebna jest zmiana sposobu myślenia.

Jak twierdzą specjaliści, właśnie na tym ostatnim polega główny problem zarówno Pomorza, jak i innych regionów.

- Nowe inwestycje, które są realizowane, na pewno poprawią sytuację na drogach, na przykład powstanie Nowej Łódzkiej w Gdańsku będzie przełomem dla kierowców z południowych dzielnic miasta - mówi kierownik działu inżynierii ruchu Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku Tomasz Wawrzonek. - Należy jednak pamiętać, że korki możemy jedynie minimalizować i zmieniać mentalność mieszkańców.
Poprawa sytuacji nie musi jednak wiązać się z dużymi kosztami. Specjaliści Deloitte twierdzą, że należałoby postawić na wyznaczanie buspasów, większą liczbę strzałek do skrętu w prawo, likwidację przycisków dla pieszych oraz zakaz parkowania na jezdniach. Jak dodaje Tomasz Wawrzonek, same buspasy korków nie zmniejszą, ale są doskonałym narzędziem do tworzenia nowej polityki transportowej miasta i dobrą alternatywą dla zdenerwowanych kierowców. Jedną z największych bolączek kierowców są bowiem niezsynchronizowane ze sobą światła oraz zbyt mała liczba miejsc parkingowych. Średnia ocena organizacji transportu wynosi 1,74 pkt w pięciostopniowej skali. Dwa razy wyżej, bo na ponad trzy punkty, oceniany jest gdańska komunikacja miejska.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Anilah

Jednak gdy dać wiarę firmie, to zakładając, że średnio co 10 gdańszczanin ma samochód wówczas wyjdzie nam ca 105 mil. zł bezpowrotnie traconych corocznie przez gdańszczan. Gdy przyjąć choćby tylko 50% unijne dofinansowanie, to w miarę szybko problem korkowania się Gdańska byłby rozwiązany.
No, ale gdańszczanie tak bardzo polubili stanie w korkach i płacenie tych 2300 zł, że konsekwentnie na prezydenta Gdańska wybierają P. Adamowicza, który zamiast naprawy i budowy dróg lubuje się w budowie pomników i organizowaniu fajerwerków. A więc gdańszczanie mają to co lubią, mają Adamowicza .... i gwarantowane na lata korki!

G
Gosc

Prosze napisac co dokladnie kosztuje gdanskiego kierowce 2300 zl rocznie.

Dodaj ogłoszenie