Gdańsk: Koncert promujący nowy album Wojtka Mazolewski - "Smells Like Tape Spirit" (ZDJĘCIA)

Tomasz Rozwadowski
Wojtek Mazolewski znów przyniósł świetną muzykę Karolina Misztal
Gdybym powiedział, że czekałem na koncertową premierę nowego albumu Wojtka Mazolewskiego z niepokojem, to bym skłamał. Gdański jazzman przyzwyczaił słuchaczy do wysokiego poziomu swoich produkcji i do bardzo poważnego podejścia do koncertowania, więc zagrożenia słabą propozycją nie było. Kwestia polegała na tym, jaką muzykę zagra Wojtek Mazolewski Quintet, a nie czy będzie to muzyka dobra. A była nawet świetna.

Sobotni wieczór w klubie Żak w Gdańsku w całości - jeśli nie liczyć żartobliwych bisów - wypełniła muzyka z wydanej dzień wcześniej płyty "Smells Like Tape Spirit". Album będzie dostępny jako CD oraz klasyczna płyta winylowa za kilka tygodni, na razie można go kupić w formie plików MP3. Teraz musicie, drodzy fani jazzu i Wojtka w szczególności, ocenić stopień waszej osobistej niecierpliwości - jeżeli jest powyżej średniej, kupcie cyfrowe pliki, ponieważ nowe kompozycje są znakomite, a biorąc pod uwagę wspaniałą koncertową formę zespołu, fantastycznie wręcz zagrane. Zalecam jednak strategię numer dwa - spokojne posłuchanie kilku wcześniejszych płyt Wojtka, na przykład albumów Pink Freud, Baaby, a najlepiej debiutanckiego krążka Quintetu, wydanego dokładnie przed dwoma laty "Grzybobrania".

Warto zrobić sobie taką retrospektywę, będzie można wtedy poczuć, na czym polega wyjątkowość "Smells Like Tape Spirit" na tle wszystkiego, co gdański basista robił wcześniej. Płyta została nagrana w studiu tradycyjną metodą praktykowaną mniej więcej do połowy lat 60. ubiegłego wieku, czyli wszyscy muzycy zebrani w jednym pomieszczeniu zagrali cały program za jednym zamachem, bez studyjnych nakładek i elektronicznej korekcji dźwięku. Tak nagrany dźwięk został zmiksowany na tradycyjnym stole realizatorskim i przekopiowany na zabytkową taśmę magnetyczną. Taki dźwięk ma niepowtarzalną głębię i ciepło, ma po prostu duszę, obecną choćby w nagraniach Milesa Davisa czy Johna Coltrane'a sprzed pół wieku.

Ci mistrzowie są przywoływani nieprzypadkowo - nawet początkujący słuchacze znają z pewnością klasyczny kwintet Milesa z Coltranem i Billem Evansem. Do tej tradycji Wojtek odwołuje się bezpośrednio. Lider na kontrabasie, Joanna Duda na fortepianie, saksofonista Marek Pospieszalski, trębacz Oskar Torok i perkusista Jerzy Rogiewicz potraktowali wielką przeszłość jazzu, także polskiego z Komedą, Stańką, wczesnym Namysłowskim, z należnym pietyzmem, ale i nutą delikatnej, ciepłej drwiny. I nowa jakość gotowa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie