Gdańsk: Groźna bakteria w szpitalu

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
Na dwóch oddziałach jednego z gdańskich szpitali nie przyjmowano pacjentów
Na dwóch oddziałach jednego z gdańskich szpitali nie przyjmowano pacjentów Grzegorz Mehring
Kilku pacjentów Pomorskiego Centrum Traumatologii w Gdańsku zachorowało na biegunkę z powodu zakażenia groźną bakterią o nazwie Clostridium difficile. Dyrekcja szpitala zdecydowała się wstrzymać przyjęcia, a następnie w ogóle wyłączyć z pracy dwa oddziały - interny i kardiologii.

Dla Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego skończyło się to prawdziwym horrorem - pacjenci szturmują Kliniczny Oddział Ratunkowy, a w całym szpitalu nie ma dla nich ani jednego wolnego łóżka.

Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Gdańsku uspokaja - ognisko w PCT udało się "wygasić" bez naszej pomocy. W środę szpital w centrum Gdańska wznowił przyjęcia chorych internistycznych i kardiologicznych, choć na leczenie tych ostatnich wciąż nie ma kontraktu. Kilkunastu pacjentów tłoczyło się w środę na korytarzowych dostawkach w Klinice Gastroenterologii i Hepatologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego.

- Gdy obejmowałem dyżur we wtorkowy ranek, w całym szpitalu nie było już ani jednego wolnego miejsca, a czterech ciężko chorych czekało na przyjęcie - denerwuje się dr med. Piotr Świca, zastępca ordynatora KOR-u w UCK. Potem, z każdą kolejną godziną, było już tylko gorzej.

Około południa Tadeusz Jędrzejczyk, zastępca dyrektora UCK ds. medycznych, powiadomił o sytuacji Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody. Usłyszał, że PCT zamknęło dwa oddziały z powodu zgorzeli.

Czytaj też: Kwidzyn: Troje noworodków zaraziło się gronkowcem w szpitalu

- To prawda, mieliśmy pacjentkę ze zgorzelą gazową, którą przekazaliśmy do Gdyni, do leczenia w komorze hiperbarycznej, ale nie z tego powodu wstrzymaliśmy przyjęcia na oddziale kardiologii oraz chorób wewnętrznych - tłumaczy dr Wojciech Wasilewski, zastępca dyrektora PCT ds. medycznych.
Powodem była biegunka u dwóch pacjentów na internie wywołana przez bakterię Clostridium difficile.

- Powinno się ich izolować, ale na tym oddziale jest to niemożliwe, bo sale są ogromne, dziesięcioosobowe. Ponieważ bakteria ta bardzo łatwo się rozprzestrzenia i może zagrozić bezpieczeństwu innych chorych, jedynym wyjściem było wstrzymanie przyjęć. Część chorych pozostała jednak na oddziale, gdyż ze względu na stan zdrowia nie dało się ich wypisać.

- Gdy mimo ostrych rygorów zakaziło się nią kolejnych trzech pacjentów, zdecydowaliśmy się zamknąć te oddziały, aż ognisko wygaśnie - dodaje dyrektor Wojciech Wasilewski. Dyrekcja szpitala natychmiast powiadomiła wszelkie urzędy oraz sanepid.

Lekarka skarży szpital. Zaraziła się gronkowcem

- Szpital postąpił prawidłowo, bo bakteria Clostridium difficile, która przenosi się drogą pokarmową, bezwarunkowo wymaga izolacji chorych - przyznaje dr Aneta Bardoń, kierownik Oddziału Przeciwepidemicznego Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku. - A że w PCT dobrze działa zespół ds. zakażeń, szpital uporał się z tą bakterią bez naszej pomocy. Do grupy bakterii Clostridium należą też - laseczka tężca, jadu kiełbasianego i laseczka zgorzeli gazowej powodująca gangrenę.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jeden od drugiego

W szpitalu Bródnowskim w Warszawie ni sobie nie robią z zakażeń Clostridium
traktują to normalnie jako normę - to taka nasza bakteria szpitalna normalne

Dodaj ogłoszenie