Redakcja

Pomnik historii

Obszar przewidziany pod ratunkowe badania archeologiczne usytuowany jest między ulicą Wałową, Starą Stocznią a Kanałem Raduni (przy ujściu do Motławy). Znajduje się w strefie ochrony konserwatorskiej, w granicach uznanych za pomnik historii.

Historycy liczą, że dzięki tym pracom uda się uzyskać odpowiedzi na wiele pytań, m.in. o koryto Wisły w okresie średniowiecza.

Uliczka Hanzeatycka: Tak wyglądał średniowieczny Gdańsk

- Istnieją różne teorie na temat jego przebiegu w tym rejonie i tego, w jaki sposób podchodziło pod Gdańsk - tłumaczy dr Zofia Maciakowska, historyk.

Prace rozpoczęły się pod koniec lipca od odgruzowywania, czyli usunięcia wszystkiego, co pojawiło się tu po 1945 r. Obecnie 58 osób - archeologów, kopaczy, operatorów koparek - odkopuje kolejne warstwy ziemi, odkrywając relikty zabudowy murowanej z okresu XVIII-XX w.

Przedwojenne ulice

Do tej pory odkryto dobrze zachowaną, brukowaną, wąską Kleine Gasse, czyli ul. Małą, i ul. Piekary z wyraźnie zachowaną pierzeją reliktów kamienic z czasów Wolnego Miasta Gdańska.

- Zaskoczyło nas skrzyżowanie tych ulic - przyznaje Jacek Gzowski, architekt, szef Agencji DART, która przeprowadzi badania. - Na planach niwelacji tego terenu z 1886 r. rzędna, którą podał mierniczy, znajduje się ok. 1,3 m wyżej niż to, co odkryliśmy. Zwykle podmokłe tereny się podsypuje, nie rozumiemy więc, dlaczego tak nisko zeszli przy remoncie ulicy na początku XX w.
Archeolodzy podejrzewają, że chodziło o budowę nowych domów przy ul. Piekary.

Gdańsk: Prace archeologiczne przed budową Muzeum II WŚ

- Bardzo możliwe, że z przyczyn ekonomicznych chciano doświetlać jak najwięcej kondygnacji, żeby zamiast piwnic robić sutereny - mówi Gzowski.

Są też ślady po II wojnie światowej i innych epokach aż do średniowiecza - pogniecione koła od rowerów, maszyny do szycia i do pisania, narzędzia kowalskie, butelki po piwie, sztućce, guziki, fajki, monety z początku XX w., jest współczesna ceramika, ale i ta z wieku XIV i XV.

- Wygląda na to, że żadne walki podczas wojny się tu nie toczyły. Jak dotąd znaleźliśmy zaledwie dwa pociski karabinowe, nic więcej, żadnej łuski - mówi Gzowski.

Jednak tej części miasta nie ominęła pożoga. W 1945 r. zabudowa spłonęła całkowicie.
Archeolodzy kontynuują teraz odsłanianie kolejnych warstw - dotrą aż do tych z końca XVI w. , a być może wcześniejszych. Zimą badania będą prowadzone w znacznie mniejszym zakresie pod namiotami . - Będziemy odkrywali też bunkier, który znajduje się na południowym cyplu - dodaje Gzowski.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Cech wiadrowników

Nie wiadomo jeszcze dokładnie, w którym miejscu archeolodzy odkryją relikty cechu wiadrowników, który znajdował się tu w XVII w. - Księgi gruntowe z wieku XVI, XVII i XVIII przysparzają nam coraz więcej wątpliwości i koncepcji, w którym miejscu dokładnie się znajdował - mówi Gzowski. - Na podstawie ostatnich badań archiwaliów zastanawiamy się, czy dom cechu nie znajdował się w kwartale za ul. Małą, bo ten teren najpóźniej został zasiedlony. Na razie jesteśmy z badaniami za wysoko, by to potwierdzić.

Ku zadowoleniu archeologów okazało się, że w księgach gruntowych oprócz zapisów właścicieli jest wiele informacji o sposobie zagospodarowania działki.

Gdańsk: Archeologiczny skansen w sercu miasta

- W normalnych księgach gruntowych miasta, gdy sposób użytkowania terenu był zmieniany, pisarz wycierał poprzedni zapis i wpisywał obowiązujący - mówi Gzowski. - Na wiadrowni zapisy były prowadzone jeden po drugim. Rubryki były większe i dzięki temu zachowały się zapisy ze wszystkich okresów.

Nie wiadomo jednak, czy pozostałości siedziby cechu w ogóle uda się odnaleźć. Z niektórych źródeł kronikarskich wynika, że wiadrownia została zrównana z ziemią z powodu bardzo złego stanu zabudowy. Poza tym był to teren podmokły i narażony na zalewania - część badań w niższych warstwach będzie trzeba prowadzić w wodzie.

Do połowy XIX w. była to bardzo uboga dzielnica związana z rzemiosłem. Dopiero proces industrializacji spowodował, że straciło ono na znaczeniu.

Gdańsk: Miasto dało pół miliona na skansen archeologiczny

Dzielnica się zmieniała

- Najpierw manufaktura, a potem przemysł zabierały rzemieślnikom rynek zbytu ze względu na ceny wyrobów, a głównie zbywalność towarów - opowiada Gzowski. - Jednocześnie zrodziła się silna potrzeba budowy domów czynszowych dla pracowników, którzy nie posiadali własnego warsztatu, tylko byli zatrudnieni u nowych producentów lub przemysłowców.

W końcu XIX i na początku XX wieku takich domów czynszowych w tym miejscu powstało wiele .
- Kilka dni temu oglądałem pierwszą socjotopografię według stanu z początku XX w. i z cechu wiadrowników zostały chyba dwie osoby, do tego kilka składów drewna - mówi. - Teren ten pod rzemiosło przeznaczony był w ok. 20 procentach. Przy kanale mieszkali ludzie związani ze stocznią i morzem - szyprowie.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Z dawnej pocztówki

- Zaskoczyło nas, że po Wiadrowni 2 pozostało jedynie kilka kamieni - mówi Gzowski.
Chodzi o długi na kilkadziesiąt metrów czynszowy dom z ok. 1740 r. - jeden z najbardziej popularnych obrazków na starych gdańskich pocztówkach. Znaleziono jedynie ostatnią warstwę konstrukcji fundamentowych. Budynek został rozebrany dosłownie do ostatniego kamienia.
- Rzadko się zdarza, że budynki rozbierane są do fundamentów - wyjaśnia Gzowski. - Podejrzewamy, że cały materiał rozbiórkowy wykorzystano na odbudowę Starego Miasta.

https://dziennikbaltycki.pl/bytow-archeologiczne-znaleziska-na-budowie-rynku/ar/392899

Muzeum w 2014 roku

- Część przedmiotów, które zostaną tu znalezione, trafi do muzeum - zapowiada dr Janusz Marszalec, zastępca dyrektora Muzeum II Wojny Światowej. - Nie chodzi nam jedynie o to, by eksponować to, co wiąże się z II wojną światową. Chcemy też pokazać historię tego miejsca.
Uroczyste otwarcie muzeum o powierzchni ok. 23 tys. m kw. planowane jest na 1 września 2014 r. - Staramy się tego terminu trzymać, choć nie jest to łatwe. Są poważne wyzwania finansowe przed nami, teren jest niezwykle trudny pod względem hydrologicznym, ale na razie prace postępują planowo - mówi dr Marsza-lec. - Najważniejsze, żeby muzeum powstało. I to nie byle jakie.
Chcemy, żeby przyciągało nie tylko atrakcyjną scenografią z zaawansowanymi technologicznie efektami, jakie stosuje się w muzeach na całym świecie, ale stało się miejscem refleksji, dialogu wielonarodowego. Nikt na świecie jeszcze nie pokusił się o to, by pokazać II wojnę światową z kilku perspektyw, nie tylko tej polskiej czy niemieckiej i rosyjskiej.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie