Fundacja METAPOMOC. Pomagają młodym ludziom z rodzin zastępczych i domów dziecka odnaleźć się w dorosłym życiu!

Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz
Powiedziały sobie: - Wiele lat uczyłyśmy się i zdobywałyśmy różnorodne doświadczenia. Teraz jest czas, by podzielić się tym bogactwem. Przed pięcioma laty trzynaście spełnionych zawodowo kobiet z Trójmiasta postanowiło założyć Fundację METAPOMOC. Za cel postawiły sobie pomaganie wychowankom domów dziecka i rodzin zastępczych, które po opuszczeniu placówek stają samotnie wobec wielu wyzwań. Dorosłość jest dla nich metą dotychczasowego życia. Momentem, gdy potrzebna jest pomoc drugiej osoby.

Natalia właściwie nigdy nie miała stabilnego domu. - Formalnie, "sądowo" przestałam mieszkać z mamą mając 12-13 lat, ale już o wiele wcześniej, gdy skończyłam dwa lata mama zostawiła mnie u dziadków - wspomina.

Eryk także był już nastolatkiem, gdy znalazł się w rodzinie zastępczej. Tą rodziną była babcia, ale chłopiec i tak, chodząc do szkoły, mieszkał w bursie. Musiał nauczyć się liczyć na siebie.

Ich rówieśnicy przeważnie łagodnie wchodzili w dorosłość. Osiemnaste urodziny nie oznaczały konieczności opuszczenia domu. Rodzice jeszcze długo roztaczali parasol ochronny, starszy brat poradził w wyborze kierunku studiów, wujek zaproponował pomoc w znalezieniu stażu.

Dzieci wychowywane w domach dziecka i rodzinach zastępczych z reguły nie mają wsparcia w rodzicach,wujkach, dziadkach. Startują w dorosłość z bagażem wspomnień, przeżyć, traum. Ten obciążony start może sprawić, że nie dostaną wymarzonej pracy, mogą mieć problem z kontaktami społecznymi, będą się czuli osamotnieni. I tęsknić będą za prawdziwym domem.

Czas dzielenia się

Prowadziły własne firmy, duże projekty, były prezesami banków, kierowały spółkami. W 2015 roku spotkały się w Gdańskim Klubie Biznesu. I odkryły w sobie gen pomagania. Uznały, że skoro osiągnęły sukces zawodowy, satysfakcję rodzinną i towarzyską, nadszedł czas, gdy mogą zacząć się dzielić z innymi.Założyły, że nie będą korzystać ze środków publicznych i pobierać wynagrodzenia. I tak powstała Fundacja METAPOMOC , której celem miało być wspieranie młodych ludzi, opuszczających pieczę zastępczą i wyrównywanie ich szans w drodze ku samodzielności.

Od Małgorzaty Karpowicz, koordynatorki rodzinnej pieczy zastępczej w gdańskim MOPR, usłyszały pewnym o 19-latku, który opuścił rodzinę zastępczą. Chłopak pracował, zarabiając 1200 zł i nie miał własnego kąta. Miasto zaoferowało mu lokal komunalny do generalnego remontu. Bez kuchni, z resztkami łazienki.

Chciały, by pomoc była świadczona pod pewnymi warunkami. Podopieczni fundacji mieli dysponować wkładem własnym. Deklarowali też, że jako wolontariusze odpracują wcześniejszą pomoc u kolejnych osób objętych pomocą fundacji lub będą bezinteresownie pomagać na przykład w schronisku dla zwierząt lub w hospicjum. Tylko w 2016 r. fundacja wyremontowała trzy mieszkania.

- Uznałyśmy wtedy, że dla tych młodych ludzi najważniejszy jest własny kąt - mówi Aldona Wojtczak, prezes Fundacji METAPOMOC.- Zawarliśmy porozumienie z miastem Gdańsk. Remontowaliśmy mieszkania komunalne, wymagające bardzo dużego wkładu. I, niestety, popełniliśmy dużo błędów. A najwięcej ja. Chcieliśmy dać im wszystko.

Choć podpisywały umowy z wychowankami, okazało się, że deklaracje pozostały na papierze. Niektórzy podopieczni wcale nie byli szczęśliwi, gdy dostawali własne mieszkanie. Bo to oznaczało wzięcie na siebie odpowiedzialności.. - Nie ukrywam, że spowodowało to kryzys w fundacji - przyznaje pani prezes. - I nie po raz pierwszy okazało się, że w wyniku kryzysów powstają rzeczy wartościowe. Takie, jak Program Patron.

Telefon do mentora

Pracę z podopiecznymi trzeba zacząć od budowy zaufania. Nie było to łatwe, bo młodych ludzi zawiódł już niejeden człowiek, często ten najbliższy. Jako dzieci wiele przeszli, byli przestawiani przez urzędy i instytucje z miejsca na miejsce. Dlatego jeszcze dziś nie zawsze potrafią przyjmować pomoc.

- Stwierdziliśmy, że trzeba zbudować coś, co ich rozwinie - mówi Aldona Wojtczak. -. Da szansę w świecie zaufania, optymizmu, dobrych uczynków. Ktoś ich jednak musi w ten świat wprowadzić. Młody człowiek musi mieć dorosłego, mądrego opiekuna - patrona. Rozwojowego,dojrzałego przyjaciela, który będzie trwać przez 12 miesięcy przy wychowanku. Dziś mamy już 26 mentorów, którzy pełnią tę funkcję społecznie.

Na internetowej stronie fundacji prezentowane są sylwetki mentorów, głównie kobiet, ludzi rozległej wiedzy i wielu pasji. Jest wśród nich trener biznesu, psycholog, notariusz, pedagog, właścicielka biura rachunkowego, pracownik naukowy Uniwersytetu Gdańskiego, właścicielka restauracji. A także gdańska dziennikarka Alina Kietrys, która po przeprowadzeniu wywiadu o działalności fundacji także postanowiła dołączyć do zespołu fundacji.

W programie Patron wzięło udział 15 młodych ludzi. Każdy dostawał się pod opiekę swojego mentora. Spotykali się dwa razy w miesiącu na dwie godziny, podopieczni dostawali także zadania do wykonania między sesjami.

Potem młodzi mówili, że dobrze mieć dorosłego przyjaciela, do którego zawsze można zadzwonić. Porozmawiać o wyborze szkoły,studiów, pracy. O tym, co zrobić, by wyjść ze społecznej izolacji i jak skonfrontować marzenia z rzeczywistością, swoimi celami i możliwościami. Jak rozwiązać problem rodzinny i mieszkaniowy. A czasem, zwyczajnie, wypłakać codzienne smutki lub podzielić się radosnymi wieściami.Taką rolę spełnia mentor.

Pierwszą edycję programu Patron ukończyło 10 osób. Wśród nich Eryk i Natalia.

Masz doła, pomóż innym

Natalia: - Zetknęłam się z fundacją, za pośrednictwem gdańskiego MOPR. Moja koordynatorka pieczy zastępczej opowiedziała mi o projekcie. W grudniu, po napisaniu listu motywacyjnego, czekała mnie rozmowa rekrutacyjna.

Natalia jest trakcie studiów. Jako osiemnastolatka opuściła rodzinę zastępczą, pozostając pod nadzorem koordynatora opieki zastępczej.

- Byłam samodzielna, radziłam sobie na tyle, na ile musiałam - mówi Natalia. - W fundacji otrzymałam pomoc dorosłej, stabilnej osoby. Moim mentorem została pani Małgorzata Tobiszewska, osoba z dużym doświadczeniem menedżerskim , prowadząca m.in szkolenia z zakresu HR-em i aktywizacji zawodowej .Wspierała mnie w różnych ważnych momentach, szczególnie w tych związanych z pracą. Kiedy podejmowałam decyzję, jak pokierować swoją ścieżką zawodową, potrafiłyśmy siedzieć dzień i noc na telefonie...

W normalnych rodzinach dzieciaki radzą się rodziców, wujków, cioci. Ja nie miałam żadnej takiej osoby, stała się nią pani Małgorzata.

Mentorem Eryka była Aldona Wojtczak. - Byłem osobą obarczoną wieloma problemami - wspomina Eryk.- Zdawałem sobie sprawę, że bycie w rodzinie zastępczej ogranicza możliwości startu w dorosłe życie. Zmartwienia potrafiły do mnie wracać każdej nocy. Relacja z panią Aldoną okazała się bezcenna. Cały czas mam z nią kontakt, wiem, że mogę na nią liczyć. Było to nie tylko wsparcie merytoryczne, związane z nauką i pracą, ale także ogromne wsparcie psychiczne. Nasze spotkania, podrzucane książki i materiały poukładały wiele spraw w mojej głowie. Otworzyłem się na świat, zacząłem myśleć pozytywnie. Łatwiej mi też wyjść do ludzi. Dziś nawet znajomi mówią mi, że zawsze widzę lepszą i piękniejszą stronę świata.

Równocześnie z programem Patron prowadzony był program Wolontariat. Każdy podopieczny Fundacji uczestniczy w wolontariacie na rzecz innych, na zasadzie „podaj dalej”, tworząc wraz z Fundacją „łańcuch pomagania”. - Uczestnik programu może wybrać sobie dowolny wolontariat oraz określić, ile godzin chce na pomaganie innym poświęcić - twierdzi Aldona Wojtczak..- Liderka przepracowała w ramach wolontariatu 140 godzin w sześć miesięcy, ucząc się równocześnie stacjonarnie szkole i pracując w weekendy.

Zrozumieli, że dawanie jest dobre. Czuli się potrzebni. Eryk mówił pani Aldonie, że kiedy ma psychicznego doła, najbardziej pomaga mu wolontariat.

I wreszcie dom

Kolejnym, ważnym tematem był program Dom. Mieszkanie przyznawane w ramach Gdańskiego Programu Mieszkalnictwa Społecznego.

Eryk, który skończył studia licencjackie z bardzo wysoką średnią i pracuje w banku w Warszawie, mieszkania ze względu na poziom zarobków nie dostał..Trudno mu było to zrozumieć.

Natalia, która studiując równocześnie pracowała jako wychowawczyni w przedszkolu Montessori, a następnie jako wychowawczyni w bursie, zakwalifikowała się do programu.

- Po raz pierwszy w życiu dostałam własną przestrzeń, którą mogłam zarządzać -mówi.- Mam w końcu miejsce na ziemi. Nikt mnie nie wyprosi, nie powie: zabieramy cię gdzie indziej. Jako dziecko wyspecjalizowałam się w adaptowaniu w nowych miejscach. Póki jeszcze mama nie trafiła do szpitala, każdy się mną po trochu opiekował. Ciotka, dziadkowie. Musiałam sobie zadać pytanie: czym jest dla mnie dom? I co mogę zrobić, by stworzyć sobie dobry dom? To jest odpowiedzialność.Przychodzą też wspomnienia. Pojawiają się nagle, przemykają przez głowę. Radzenie sobie z nimi było dla mnie bardzo dużym wyzwaniem. Poszłam na terapię.Musiałam też nauczyć się decydować. Co mi się podoba,a co nie. Była to czasami droga przez mękę. Dziś do mieszkania zapraszam rzeczy, które mi się podobają. Wolę mieszkać skromnie, ale decyduję, czy ten kubek chcę mieć u siebie, czy nie.

Natalia nadal pomaga innym. Rozpoczęła współpracę z Fundacją Robinson Crusoe. Wspiera dzieciaki będące w pieczy zastępczej, przygotowujące się do usamodzielnienia. - Biorę pod swe skrzydła młodzież od 16 do 24 roku życia - opowiada. - Razem z nimi przechodzę przez proces usamodzielnienia. Opowiadam pracownikom socjalny i rodzinom zastępczym, o tym, co sama przerobiłam jako dziecko.

Aktualnie ma pod opieką dziewięcioro dzieci z domów dziecka w Gdańsku. Trwa już nowy nabór, Natalia liczy, że zgłosi się jeszcze więcej dzieci.

A Fundacja METAPOMOC we współpracy z MOPR Gdańsk, MOPS w Gdyni i Sopocie oraz z organizacjami pozarządowymi, rozpoczęła już drugą edycję Programu Metropolitarnego Patron. Weźmie w niej udział 16 młodych ludzi. I zamierza rozszerzyć swoją działalność na 15-16 -latki. Bo warto z nimi współpracować, zanim jeszcze opuszczą rodziny zastępcze i domy dziecka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie