Fotografkom należy przywrócić miejsce w historii. Projekt „Fotografki polskie XX wieku”

Gabriela Pewińska
Gabriela Pewińska
Sztuka kobiet obecna jest u nas od dawna i ma tu swoje zaszczytne miejsce. Tym bardziej cieszymy się, że udało się pozyskać ów ładny zbiór 35 zdjęć - mówi kuratorka projektu „Fotografki polskie XX wieku”, Małgorzata Taraszkiewicz-Zwolicka z Gdańskiej Galerii Fotografii, Działu Muzeum Narodowego w Gdańsku.

Kolekcja fotografii gdańskiego Muzeum Narodowego wzbogaciła się o kolejne cenne obiekty. Tym razem, można powiedzieć: Kobiety mają głos!

W Gdańskiej Galerii Fotografii, dziale MNG, to akurat nic nowego. Sztuka kobiet obecna jest u nas od dawna i ma tu swoje zaszczytne miejsce. Tym bardziej cieszymy się, że udało się pozyskać ów ładny zbiór 35 zdjęć, zdjęć, których historia sięga - z jednym wyjątkiem - od lat 50. do lat 80. XX wieku. To przegląd fotografii polskiej w wydaniu kobiet - fotografek wybitnych. Są wśród nich dokumentalistki i artystki kreacyjne, które fotografii używały jako narzędzia do dokumentacji swojej twórczości.

Wielkie nazwiska. Choćby Zofia Chomętowska

W zakupionym zbiorze są trzy reprinty jej autorskich negatywów. Zdjęcia zostały zrealizowane w latach 30. na Polesiu, to obecnie tereny Białorusi, a więc Kresy Wschodnie, temat bliski naszej kolekcji muzealnej, którą wciąż staramy się wzbogacać. Chomętowska to wybitna dokumentalistka, jedna z najważniejszych artystek międzywojnia. To też kobieta niezależna, o bardzo ciekawym życiorysie. Arystokratka, emancypantka, podróżniczka. Fotografka, ale i twórczyni filmów.

Fotografkom należy przywrócić miejsce w historii. Projekt „Fotografki polskie XX wieku”
Z Chomętowska

Jej fotografia łączy dwie epoki: przed i powojenną

Zdjęcia powojennej Warszawy, która podnosi się z ran, to mocny dokument tamtego czasu. Pokazała zrujnowane miasto i ludzi, którzy doń wracają z wojennej tułaczki.

Wystawa „Warszawa oskarża” stała się wydarzeniem. Zjechała pół świata

Niestety, artystka niebawem wyemigrowała do Argentyny, by nigdy do ojczyzny nie wrócić. Jej przebogatym archiwum zajmuje się fundacja Archeologia Fotografii. To tysiące zdjęć. Fotografie, które zakupiliśmy, przedstawiają kobiety. Na jednej z nich jest zresztą ona sama, w portrecie ze strzelbą, na pozostałych poleska wdowa i praczka. Widać tu nie tylko dobre oko, ale i czułość spojrzenia kobiety na kobietę. Empatię i wrażliwość. Piękno światła, kompozycji, rys czegoś nieuchwytnego, właściwego tylko tej, zawsze rozpoznawalnej twórczości.

Podobnie malarskie ujęcia widać na zdjęciach Krystyny Łyczywek. Fotografia „Zuzanna i starcy” należy do najsłynniejszych. Choć nazwisko samej artystki znane jest zapewne tylko w kręgu na serio interesujących się fotografią.

Zuzanna i starcy
Zuzanna i starcy K.Łyczywek

Fotografkom należy przywrócić miejsce w historii

Krystyna Łyczywek jest romanistką, była dyplomatką, tłumaczką książek o teorii fotografii, wiele czasu spędziła we Francji. Jednak jej pozycja na firmamencie artystek-fotografek nigdy nie została tak odnotowana jak pozycja Zofii Rydet, która zapisała się złotymi zgłoskami w dziejach fotografii, tworząc dzieło ikoniczne - „Zapis socjologiczny” - światowy pomnik antropologii człowieka. Co do Krystyny Łyczywek, to bardzo nam zależało, by jej prace pojawiły się w naszych zbiorach. Artystka w tym roku kończy 101 lat.

Fotografkom należy przywrócić miejsce w historii. Projekt „Fotografki polskie XX wieku”
Z Rydet

Przyjaźniła się w Paryżu z wybitnymi francuskimi fotografami z kręgu Roberta Doisneau i Henri Cartiera - Bressona!

Jest członkinią Francuskiego Towarzystwa Fotograficznego, najstarszego na świecie. Zresztą te francuskie wpływy widać w jej pracach. Uwielbiam jej „Pocałunek”, uchwyciła niezwykle romantyczny moment, ukradła go chwili...

Zakupione przez muzeum prace to też wątek gdański

Dotyczy choćby Krystyny Andryszkiewicz, która przed laty szefowała naszej galerii. Dziś zajmuje się fotografią cyfrową, ale manipulacja fotograficzna była jej zawsze bliska. W latach 80. robiła znakomite fotomontaże.

„Dalmatyńczyki” czy „Zatruta studnia” to są jej sztandarowe prace, widać charakterystyczne łączenie literatury i obrazu, stąd niedaleko do świata uczuć i wyobraźni wspomnianej Zofii Rydet.

"Zatruta studnia"
"Zatruta studnia" K. Andryszkiewicz -

W zakupionym zbiorze są i zdjęcia związanej z Wybrzeżem Bolesławy Zdanowskiej

Wreszcie możemy mówić o niej indywidualnie, zwykle jej twórczość opisywana jest w kontekście twórczości męża, Edmunda Zdanowskiego, z którym współpracowała, tworząc zgrany duet. Ale trzeba zaznaczyć, że fotografią zajęła się wcześniej niż mąż, gdy się poznali, ona już praktykowała w słynnym wileńskim atelier mistrza Jana Bułhaka. Po wojnie zamieszkali w Gdyni i z Wybrzeżem związali swoje życie. Zdanowska rozwinęła tu edukację fotograficzną współtworząc klasę fotografii artystycznej w liceum plastycznym w Orłowie. Prace, które pozyskaliśmy, przedstawiają odradzający się po wojnie Gdańsk: dzieci bawiące się na tle kamienicy na Piwnej czy chłopców jeżdżących na rowerze przy tworzącej się mozaice Anny Fiszer na zapleczu kina Neptun.

Gdańskie podwórko, 1957 r.
Gdańskie podwórko, 1957 r. B.Zdanowska

Dziś już nieistniejącej... Do fotografek eksperymentatorek należy Teresa Tyszkiewicz.

Wyemigrowała z Polski w stanie wojennym. Pracowała w duecie ze Zdzisławem Sosnowskim, jednym z eksperymentatorów filmowych i performerów. Realizowała też prace na własny rachunek. Malarka z wykształcenia, tworzyła obrazy, ale gros jej prac o charakterze feministycznym to te filmowe i fotograficzne. Zdjęcia, które pozyskaliśmy, są zapisem performance’ u pod tytułem „Wata”. Warto wspomnieć, że głównym materiałem przy tworzeniu prac malarskich była dla niej szpilka. Tworzone przez nią portrety czy autoportrety to kompozycje złożone z tysięcy szpilek, które nakłuwają płótno, tworząc rysunek. Artystka zmarła w styczniu minionego roku. Myślę, że renesans jej twórczości jeszcze przed nami. Emigracja do Francji, gdzie pozostała do końca życia, sprawiła, że to nieco zapomniana postać. Żal.

Wata
Wata T Tyszkiewicz

A Teresa Gierzyńska?

To artystka tworząca w cieniu męża - żona Edwarda Dwurnika, którego twórczość przez lata dokumentowała i mama Poli Dwurnik, kontrowersyjnej, niezależnej artystki młodego pokolenia, malarki. Teresa Gierzyńska to w Polsce fotografka niszowa, choć jej prace znajdują się w ważniejszych kolekcjach światowych. Na wystawie poświęconej polaroidowi, której otwarcie planujemy jeszcze w tym sezonie, pokażemy prywatne archiwum artystki. Konsekwentnie działała od początku lat 70., znane są jej cykle poświęcone tożsamości kobiet, które często realizowała z użyciem własnego wizerunku, także ciała, w określonych relacjach, rodzinnych, intymnych. Artystka, którą wciąż odkrywamy.

Pieszczotki XII
Pieszczotki XII Teresa Gierzyńska

Podobnie jest z Anną Kuterą i Jolantą Marcollą, które współtworzyły środowisko konceptualistów wrocławskich, ich działania, które nazywaliśmy wówczas happeningiem, bo to bardziej sztuka akcji niż dzisiejszy performance, przypadają na lata 70. i 80. Obie artystki pracowały z tematem kobiecej tożsamości, roli kobiety w społeczeństwie i roli kobiety jako artystki. W pracy „Układ morfologiczny” Kutera ukazuje zwielokrotniony portret siedmioletniego chłopca w różnych nakryciach głowy, które narzucają stereotypowe myślenie o przedstawionym tu dziecku, tym samym poruszając temat własnej, kształtującej się dopiero osobowości.

Układ Morfologiczny
Układ Morfologiczny A. Kutera

Jolanta Marcolla to z kolei zabawna praca „Loczek” z lat 70.

Do zdjęć dołączony jest tekst. Artystka opisuje, jak przy pomocy taśmy klejącej można sobie zrobić loczek - wabik. Dołączony tekst jest cytatem z gazety z tamtych lat, która chciała przekonać kobietę PRL-u, że i ona - przy pomocy prostego zabiegu - może poczuć się jak księżniczka.

Wystarczy, że zrobi sobie loczek?

To gra z symboliką, ze wzorcem urody, do którego należy lub nie należy dążyć. Fotografia, która wyprzedzała swój czas, jest bardzo aktualna.

Fotografkom należy przywrócić miejsce w historii. Projekt „Fotografki polskie XX wieku”

W zbiorze zdjęć są i fotografie Ewy Partum.

To także nasz sukces. Jej performance „Obecność / Nieobecność” zrealizowany został w Sopocie w roku 1965. Artystka zamiast malować obraz, sfotografowała siebie na tle miejskiego pejzażu zostawiając ślad - zarys ciała na prześcieradle i buty. To ważna praca dotycząca tożsamości miejsca oraz wyboru narzędzia sztuki.

"Obecność" rok 1965, Sopot
"Obecność" rok 1965, Sopot Ewa Partum

Coś łączy te zdjęcia?

Na pewno twórczyni - kobieta. Kobiece spojrzenie na świat i perspektywa tylko kobiecie właściwa.

Kiedy zobaczymy te zdjęcia na wystawie?

Czekamy, aż będzie możliwość zgromadzenia w galerii większej grupy publiczności. Obecnie - po długim, z racji pandemii, zamknięciu udostępniamy wystawy, które nie miały jeszcze szans być prezentowane. To ekspozycje fotografii: Agnieszki Rayss „A więc wojna” i Witolda Węgrzyna „Nieuchwytna materialność”. Twórczość dziesięciu fotografek, których prace pozyskaliśmy, pokażemy - miejmy nadzieję - już w lepszym czasie, bez pandemii.

Gdzie na tanie wakacje w 2021 roku?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie