Fortuna Puchar Polski. 16.02.2021. Arka Gdynia - Górnik Łęczna 2:1 (1:1). Żółto-niebiescy zameldowali się w ćwierćfinale rozgrywek

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Mecz z Górnikiem Łęczna był dla Arki Gdynia pierwszym spotkaniem o stawkę po przerwie zimowej. Przemysław Świderski
W dobrym stylu wznowili dziś rozgrywki po przerwie zimowej piłkarze Arki Gdynia. Żółto-niebiescy pokonali u siebie 2:1 (1:1) Górnika Łęczna w meczu Fortuna Pucharu Polski, awansując do ćwierćfinału tych rozgrywek.

Arka Gdynia zagrała w ustawieniu z trzema obrońcami i wahadłowymi, które Dariusz Marzec, trener żółto-niebieskich, testował w sparingach. Kibice przed telewizorami w porównaniu do jesieni zobaczyli zupełnie nowy zespół także ze względu na fakt, że w spotkaniu o stawkę debiutowało w nim aż czterech nowych piłkarzy. Byli to Paweł Sasin, Christian Aleman, Luis Valcarce i Maciej Rosołek.

To właśnie Hiszpan, występujący na pozycji wahadłowego, zatrudnił w 19 minucie spotkania Macieja Gostomskiego, golkipera Górnika Łęczna. Jednak były bramkarz m.in. Bałtyku Gdynia poradził sobie z precyzyjnym strzałem Valcarce z dystansu. Dosłownie chwilę później kolejne uderzenie zza pola karnego w wykonaniu żółto-niebieskich zakończyło się już trafieniem do siatki. Autorem gola był Adam Deja.

Arka Gdynia nie zadowoliła się jednak nikłym prowadzeniem i nadal atakowała. Ale także goście mieli swoje sytuacje. Dwukrotnie groźnie, lecz na szczęście dla Arki Gdynia minimalnie niecelnie uderzał głową Bartosz Śpiączka. Kacper Krzepisz musiał z kolei interweniować po strzale z dystansu Bartłomieja Kalinkowskiego. Goście zdołali wyrównać w 41 minucie gry. Po zagraniu w pole karne z rzutu wolnego Bartosz Śpiączka silnym strzałem pokonał bramkarza Arki Gdynia.

W drugiej połowie ponownie bardziej aktywni starali się być gospodarze. Mieli jednak wyraźne problemy ze sforsowaniem uważnie grającej obrony Górnika Łęczna i wypracowaniem sobie czystych okazji strzeleckich.

W 56 minucie spotkania trafił w końcu do siatki Christian Aleman, dobijając uderzenie Mateusza Żebrowskiego. Tyle tylko, że sędzia słusznie tej bramki nie uznał, gdyż napastnik Arki Gdynia znajdował się na pozycji spalonej.

Dariusz Marzec, chcąc ożywić poczynania swoich podopiecznych, zaczął przeprowadzać zmiany. Na boisku pojawili się Marcus da Silva oraz Mikołaj Łabojko. W 83 minucie spotkania wydawało się, że pierwszy z nich trafi do siatki. Brazylijczyk po błędzie obrońców Górnika Łęczna uderzał z bliska piłkę głową, jednak futbolówka przeszła obok słupka.

Gdynianie dopięli w końcu swego w 85 minucie spotkania. Dalekim wyrzutem piłki z autu w pole karne popisał się Mateusz Żebrowski, a Michał Marcjanik, kapitan żółto-niebieskich, przymierzył z powietrza lewą nogą nie do obrony. Trafienie to zapewniło Arce Gdynia zwycięstwo i awans do ćwierćfinału Fortuna Pucharu Polski. Podopieczni trenera Dariusza Marca zmierzą się w nim z Puszczą Niepołomice.

Kibice muszą sięgnąć do kieszeni

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie