Fortuna 1. Liga. Wicelider sprawdzi dyspozycję Arki Gdynia. Prestiżowe starcie z Widzewem Łódź [18.08.2021]

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
www.arka.gdynia.pl
Udostępnij:
Trudne zadanie czeka dziś piłkarzy Arki Gdynia. Podopieczni trenera Dariusza Marca zmierzą się u siebie o godz. 20:30 z Widzewem Łódź, wiceliderem tabeli Fortuna 1. Ligi, który w pierwszych trzech kolejkach nowego sezonu odniósł komplet zwycięstw.

Pojedynek żółto-niebieskich z czterokrotnym mistrzem Polski, jednym z najbardziej utytułowanych zespołów w naszym kraju, będzie niewątpliwie szlagierem najbliższej kolejki rozgrywek.

Działacze zarówno Arki Gdynia, jak i Widzewa Łódź, przed sezonem jasno deklarowali chęć podjęcia walki o awans do ekstraklasy. Jak na razie realizacja tego celu idzie jednak żółto-niebieskim mizernie, z kolei ich dzisiejszemu rywalowi wręcz koncertowo. Zespół prowadzony przez Janusza Niedźwiedzia pokonał kolejno Sandecję, Zagłębie Sosnowiec i Chrobrego Głogów, zaliczając dodatkowo w tych spotkaniach imponujący bilans bramkowy 7-1.

W tym samym czasie Arka Gdynia, mając dość podobny zestaw rywali, zdobyła zaledwie cztery punkty i strzeliła dwie bramki. Żółto-niebiescy nie poradzili sobie na własnym stadionie z ogranymi przez łodzian ekipami Zagłębia i Chrobrego. Dopiero w ostatniej kolejce w szczęśliwych okolicznościach sięgnęli po trzy punkty, strzelając na wyjeździe Stomilowi Olsztyn zwycięskiego gola już w doliczonym czasie gry.

Te fakty jasno pokazują, w kim należy dziś upatrywać faworyta. Arka Gdynia po raz pierwszy zmierzy się w tym sezonie z zespołem silniejszym od niej kadrowo, organizacyjnie i finansowo, a dodatkowo – jak się wydaje – póki co lepiej przygotowanym do rozgrywek. Urok piłki nożnej polega jednak na tym, że faworyt nie zawsze wygrywa. Żółto-niebiescy, jeśli ich deklaracje dotyczące walki o awans do ekstraklasy składane były na poważnie, szczególnie w spotkaniach u siebie muszą walczyć o zwycięstwo z każdym rywalem. Z Olimpijskiej 5 dawniej przy okazji ligowych bojów wyjeżdżały pokonane nawet krajowe potęgi, jak Legia Warszawa i Lech Poznań. Najwyższy więc czas, aby nawiązać do chwil, kiedy Stadion Miejski w Gdyni nazywany był przez rywali twierdzą i przestać rozdawać punkty konkurentom na własnym terenie i na oczach swoich kibiców.

Piłkarze Arki Gdynia mocno wierzą, że po ostatnim zwycięstwie nad Stomilem Olsztyn drużyna w końcu wskoczy na dobre tory. Ma być to widoczne już przy okazji spotkania z Widzewem Łódź.

- Mamy nadzieję, że to będzie dla nas pozytywny kop do przodu, pójdziemy za ciosem i będziemy dalej punktować - powiedział po triumfie nad Stomilem Olsztyn Michał Marcjanik, kapitan żółto-niebieskich.

- Na pewno będą pewne zmiany, gdyż w poprzednim meczu nie mogliśmy skorzystać z niektórych zawodników – dodaje przed starciem z Widzewem Łódź Dariusz Marzec, trener Arki Gdynia. - W zespole cały czas jest rywalizacja.

Dariusz Marzec dodaje, że analizował ostatnie występy Widzewa Łódź. Szkoleniowiec żółto-niebieskich wierzy, że znajdzie sposób, jak zatrzymać w Gdyni rozpędzonego rywala.

O sile kadrowej Widzewa i dysproporcji w aktualnych możliwościach obu klubów dość dobitnie świadczy fakt, że Juliusz Letniowski, który w Arce Gdynia był w ubiegłym sezonie jednym z liderów zespołu i czołowym strzelcem, lecz nad morzem nie udało się go zatrzymać, po przenosinach do Łodzi pełni rolę jedynie rezerwowego. Przegrywa rywalizację o miejsce w podstawowej jedenastce z Markiem Hanouskiem i Mateuszem Michalskim.

W drugą stronę od Juliusza Letniowskiego powędrował z kolei Karol Czubak. Działacze Arki Gdynia chcieli zakontraktować tego zawodnika już przed rozpoczęciem ubiegłego sezonu, lecz piłkarz wybrał grę w Widzewie. W Łodzi jednak furory, delikatnie to ujmując, nie zrobił, strzelając dwie bramki i dokładając do tego dorobku asystę. Dodatkowo borykał się z urazami. Pożegnano się z nim zatem bez żalu.

W efekcie Karol Czubak wylądował w końcu w Arce Gdynia, a w ostatnim meczu ze Stomilem Olsztyn to właśnie on, po wejściu z ławki rezerwowych, trafieniem w samej końcówce pojedynku zapewnił żółto-niebieskich zwycięstwo. Niewykluczone też, że w obliczu słabej jak na razie dyspozycji Mateusza Żebrowskiego i Artura Siemaszki stanie się wkrótce dla trenera Dariusza Marca opcją numer jeden na szpicy. Jeśli Karol Czubak pojawi się dziś na boisku, a zapewne tak się stanie, będzie miał działaczom Widzewa Łódź wiele do udowodnienia.

Z kolei w szeregach wicelidera Fortuna 1. Ligi z byłych zawodników Arki Gdynia kibice zobaczą na boisku prawdopodobnie nie tylko Juliusza Letniowskiego, ale także Karola Danielaka. Gracz ten reprezentował żółto-niebieskie barwy w sezonie 2018/2019, za czasów Zbigniewa Smółki w ekstraklasie. Był jednak głębokim rezerwowym i w Gdyni się na nim nie poznano.

Tymczasem po przenosinach do Podbeskidzia Bielsko-Biała w kolejnych rozgrywkach strzelił trzynaście bramek, dorzucił do nich cztery asysty i z opinią jednej z największych gwiazd ligi awansował z zespołem do ekstraklasy. Także w obecnym sezonie Karol Danielak ma już na koncie trafienie dla Widzewa. Pokonał bramkarza w wygranym 3:0 przez łodzian spotkaniu przeciwko Sandecji. To właśnie na byłego zawodnika Arki Gdynia, ale także na Pawła Tomczyka, autora dwóch już bramek dla Widzewa Łódź w tym sezonie, szczególnie uważać będą musieli dziś piłkarze żółto-niebieskich.

Trwa głosowanie...

Który zawodnik powinien być podstawowym, wysuniętym napastnikiem w Arce Gdynia?

Tymczasem działacze z Gdyni nadal szukają wzmocnień słabo póki co się spisującej formacji ofensywnej. Trwają starania o powrót Macieja Rosołka, który w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu był wypożyczony z Legii Warszawa i okazał się najskuteczniejszym w tym okresie graczem w ekipie Dariusza Marca. „Rossi” w szesnastu ligowych spotkaniach strzelił dziesięć bramek, do których dorzucił asystę. Kibice szczególnie pamiętają jego fenomenalny występ przeciwko Sandecji, kiedy popisał się hat-trickiem. 19-latek nie tylko okazał się skutecznym zawodnikiem, ale dodatkowo ma status młodzieżowca, co zapewniłoby Dariuszowi Marcowi większy komfort przy ustalaniu składu.

- Na pewno byśmy chcieli, aby Maciek przyszedł do Arki – mówi szkoleniowiec żółto-niebieskich. - On w zeszłym sezonie nam pomógł, dał bardzo dużo drużynie. Jednak decydujący głos ma Legia Warszawa i sam zawodnik. Gdyby do nas dołączył, byłbym szczęśliwy. Ale nie umiem dziś odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście tak się stanie.

Dariusz Marzec dodaje, że ewentualny powrót Macieja Rosołka wcale nie musi oznaczać końca wzmocnień.

- Jeśli trafi się okazja i przed zamknięciem okienka transferowego pojawi się na rynku wartościowy zawodnik, to jest możliwe, że ktoś jeszcze do nas trafi – mówi szkoleniowiec żółto-niebieskich.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie