Fortuna 1. Liga. Koszmar Arki Gdynia trwa! Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza po słabym meczu przegrywają w Głogowie

Łukasz Kamasz
Łukasz Kamasz
Chrobry Głogów Twitter
Udostępnij:
To nie był dobry mecz w wykonaniu żółto-niebieskich. Arkowcy przegrali na wyjeździe z Chrobrym Głogów, tym samym notując trzecią porażkę z rzędu. Marzenia o awansie do Ekstraklasy wydają się coraz bardziej nierealne.

Ryszard Tarasiewicz przed meczem dokonał wielu zmian, wymienił łącznie aż 6 piłkarzy. Zespół Arki wyglądał inaczej, niż jeszcze tydzień temu, jednak jak tłumaczył trener Arki, spowodowane było to kilkoma kontuzjami w drużynie. Do składu wrócił m.in. Karol Czubak, najlepszy w tym sezonie, obok Huberta Adamczyka, strzelec Arki. Nastroje na początku meczu były wyraźnie bojowe, Arka raz po raz zapędzała się w pole karne Chrobrego i chociaż szukała wolnych przestrzeni do dośrodkowań, zespół Ivana Djurdjevicia był bardzo dobrze zorganizowany w defensywie. Pierwsze kilkanaście minut minęło obydwu zespołom na walce bark w bark, kibice na stadionie i przed telewizorami nie uświadczyli ani jednego strzału, choćby niecelnego. Dopiero w 18 minucie meczu zrobiło się groźnie przed bramką Arki, Dominik Piła z ostrego kąta uderzył na bramkę Daniela Kajzera, który zaliczył pierwszą udaną interwencję. Ataki Arki natomiast na niewiele się zdawały, pola karnego Chrobrego broniło momentami nawet 7 piłkarzy. W 26 minucie groźnie zrobiło się w polu karnym Chrobrego po ciekawym rozegraniu rzutu rożnego przez Arkę, jednak strzał Kobackiego został zablokowany. W 30 minucie Damian Kajzer przepuścił płaskie dośrodkowanie i gdyby nie przytomna reakcja gdyńskich obrońców, gospodarze mieliby pustą drogę do bramki. Pozytywów w pierwszej połowie mogliśmy się doszukać w grze Mateusza Stępnia, który swoim balansem ciała i rajdami po lewej stronie boiska sprawiał gospodarzom najwięcej kłopotów. Zespołowi Arki, było to wyraźnie widać, doskwierał brak Huberta Adamczyka. Do groźnej dla zdrowia sytuacji doszło tuż pod koniec pierwszej połowy. Mavroudis Bougaidis wślizgiem dosłownie wjechał w Mateusza Stępnia, kolano młodego arkowca zostało bezpardonowo zaatakowane przez Greka, Stępień zwijał się z bólu i zmuszony był opuścić plac gry. Jednak ku zdziwieniu widzów, jedyną osobą ukaraną za ten brutalny atak był... członek sztabu szkoleniowego żółto-niebieskich, który w żołnierskich słowach wyraził swoje niezadowolenie z tak agresywnej i niebezpiecznej gry. Sędzia bowiem nie zdecydował się pokazać karki Bougaidisowi za to, że w sekundę zakończył występ młodego Polaka.

Arkowcy dobrze zaczęli drugą połowę, po dośrodkowaniu uderzał Siemaszko, a chwilę później również po dośrodkowaniu Kasperkiewicz. Mecz bardzo się ożywił, w 50 minucie refleksem wykazał się Daniel Kazjer i uratował gdynian od utraty bramki, po rykoszecie. Żółto-niebiescy po przerwie pokazali parę składnych akcji, jednak nie przekładało się to na dorobek bramkowy. Chrobry czekał na swoją okazję i się doczekał w 64 minucie kapitan gospodarzy Michał Michalec zdobył bramkę do strzale głową. Arka musiała zacząć odrabiać straty, tylko nie bardzo wiedziała jak. Zawodnicy opadli z sił, u kilku odezwały się problemy z kolanami. Poza przebłyskami Christiana Alemana, w ataku arkowcy mieli niewiele do zaoferowania. W 7 meczu pod wodzą Ryszarda Tarasiewicza zespół żółto-niebieskich odniósł już 4 porażkę. Z taką dyspozycją ciężko jest myśleć o czymś więcej niż środek tabeli Fortuna 1. Ligi, a to z pewnością nie jest miejsce dla takiego zespołu. Teraz żółto-niebieskich czeka dużo poważniejszy sprawdzian, ich następnym rywalem będzie ekstraklasowe Zagłębie Lubin, z którym arkowcy zmierzą się w przyszłą środę w ramach 1/8 finału Pucharu Polski.

Chrobry Głogów 1:0 Arka Gdynia

Arka: Kajzer - Kasperkiewicz, Marcjanik, Dobrotka, Valcarce - Kobacki ('70 Rosołek), Deja, Milewski (58' Bednarski), Stępień ('45 Siemaszko), Aleman - Czubak. Trener: Ryszard Tarasiewicz.
Chrobry: Leszczyński - Ilków-Gołąb, Bougaidis, Michalec, Ziemann - Dziąbek ('66 Cywka), Mandrysz, Rzuchowski, Piła - Turski ('73 Machaj), Lebedyński. Trener: Ivan Djurdjević.
Sędzia główny: Łukasz Szczech (Warszawa)

Australian Open nie dla Djokovicia, jakie szanse mają Polacy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie