Do podstawowego składu Arki Gdynia powrócił Fabian Hiszpański, który w poprzednim spotkaniu przeciwko Sandecji pauzował za cztery żółte kartki. Na ławce rezerwowych zasiadł rekonwalescent Luis Valcarce.
Arka Gdynia od początku spotkania przejęła inicjatywę, jednak długo nic konkretnego z tego nie wynikało. Dopiero w 22 minucie meczu żółto-niebiescy zaprezentowali akcję, która ożywiła nieco kibiców. Juliusz Letniowski zagrał na skrzydło do Arkadiusza Kasperkiewicza, a dośrodkowanie wahadłowego gospodarzy dotarło w polu karnym do Christiana Alemana. Ekwadorczyk w dogodnej sytuacji złożył się do strzału głową, lecz fatalnie przestrzelił.
Minutę później udaną akcją popisał się Maciej Rosołek. Młodzieżowiec Arki Gdynia przedarł się lewym skrzydłem i zagrał spod linii końcowej do Fabiana Hiszpańskiego. Uderzenie pomocnika żółto-niebieskich zostało niestety zablokowane. Ze słabą dobitką w wykonaniu Mateusza Żebrowskiego bez najmniejszego problemu poradził sobie Jakub Wrąbel.
Widzew Łódź odpowiedział akcją po pół godzinie gry, kiedy Marek Hanousek obsłużył prostopadłym podaniem Pawła Tomczyka. Były, młodzieżowy reprezentant Polski uderzył celnie, jednak w środek bramki. Takiego strzału Daniel Kajzer nie miał prawa przepuścić do siatki.
Równie łatwo golkiper żółto-niebieskich poradził sobie trzy minuty później z próbą z dystansu najaktywniejszego w barwach Widzewa Łódź Dominika Kuna. Na tym emocje w pierwszej połowie zakończyły się. Kibice nie ujrzeli do przerwy ani jednego gola.
Po wznowieniu spotkania obraz gry znacząco się nie zmienił. Na domiar złego już po siedmiu minutach Arka Gdynia straciła Juliusza Letniowskiego. Najlepszy strzelec i asystent w zespole w tym sezonie zszedł z placu gry z kolejną już w ostatnich miesiącach kontuzją. Zastąpił go Marcus da Silva.
Arka Gdynia nie miała żadnych argumentów w ofensywie, aby złamać obronę dobrze grającego Widzewa Łódź. Mijały kolejne minuty, a gospodarze nie byli w stanie zmusić golkipera gości do jakichkolwiek poważniejszych interwencji. Co więcej, piłkarze Widzewa Łódź coraz częściej zaczęli gościć pod bramką Daniela Kajzera.
W 69 minucie gry wydawało się wreszcie, że żółto-niebiescy mogą objąć prowadzenie. Po prostopadłym zagraniu od Mateusza Żebrowskiego w pole karne wbiegł Christian Aleman. Ekwadorczykowi udało się minąć bramkarza, jednak z ostrego kąta pokusił się o kompletnie nieudane uderzenie krzyżakiem, które nie miało żadnych szans powodzenia.
Niespełna dziesięć minut później Arka Gdynia miała mnóstwo szczęścia. Po zagraniu Łukasza Kosakiewicza z kilku metrów uderzał Marek Hanousek, lecz trafił w Daniela Kajzera.
Mimo nasilającego się dopingu kibiców, którzy domagali się od swoich ulubieńców strzelenia gola, gdynianom pierwszy raz od sześciu meczów nie udało się ostatecznie sięgnąć po pełną pulę punktów. Jest to wielkie rozczarowanie. Taki wynik powoduje, że Arce Gdynia nawet ewentualne zwycięstwa w trzech ostatnich spotkaniach w tym sezonie z Koroną Kielce, Radomiakiem i Chrobrym Głogów nie gwarantują bezpośredniego awansu do PKO BP Ekstraklasy. Żółto-niebiescy muszą liczyć jeszcze na potknięcie GKS-u Tychy, który ma tyle samo punktów w tabeli i korzystniejszy bilans. Zespół z Górnego Śląska mierzyć będzie się kolejno z Widzewem Łódź i Odrą Opole na wyjeździe, a w ostatniej kolejce z Łódzkim Klubem Sportowym u siebie.
Aleksander Śliwka - Orlen
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Dołącz do nas na X!
Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?
Dzieje się w Polsce i na świecie – czytaj na i.pl
- W jakiej kondycji jest polskie kino? Co będziemy oglądać? Podsumowanie 48. FPFF
- Kolejna katastrofa samolotu z wagnerowcami? Dokładnie miesiąc od śmierci Prigożyna
- Groźne oblicze AI. Nagie zdjęcia nieletnich dziewczynek trafiły do sieci
- Czy znasz instrukcję obsługi lasu? Za te rzeczy możesz dostać mandat! QUIZ