Fortuna 1. Liga. Arka Gdynia nie sprostała Zagłębiu Sosnowiec. Rozczarowujący remis na inaugurację [31.07.2021]

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Przemysław Świderski
Fortuna 1. Liga. Piłkarze Arki Gdynia zremisowali dziś 1:1 na własnym stadionie z Zagłębiem Sosnowiec. Podział punktów w starciu z ekipą z Zagłębia Dąbrowskiego jest przykrą niespodzianką, gdyż żółto-niebiescy wskazywani byli jako faworyt tego pojedynku. Nic więc dziwnego, że kibice z Gdyni opuszczali Stadion Miejski z poczuciem niedosytu.

Fani, którzy pofatygowali się na ul. Olimpijską 5 na pierwszy mecz w nowym sezonie, mieli prawo spodziewać się po żółto-niebieskich zwycięstwa i dobrej gry. Na wysoką formę podopiecznych trenera Dariusza Marca wskazywały wyniki sparingów.

Zgodnie z przedmeczowymi przewidywaniami w pierwszym składzie Arki Gdynia pojawili się nowi obcokrajowcy, Nestor Gordillo i Martin Dobrotka. Trener zaufał też Michałowi Bednarskiemu, który w zeszłym sezonie wypożyczony był do Olimpii Elbląg. Jak można było się tego spodziewać, Hubert Adamczyk, kolejny, nowy nabytek, zasiadł na ławce rezerwowych.

Przed spotkaniem uczczono minutą ciszy bohaterów Powstania Warszawskiego. Jednak już po pierwszym gwizdku sędziego rozgorzała walka na murawie. Arka Gdynia od początku osiągnęła przewagę. Już w szóstej minucie spotkania po wrzutce Adama Dei nieznacznie pomylił się Martin Dobrotka, oddając strzał głową.

Goście odpowiedzieli po niecałym kwadransie, kiedy Wojciech Szumilas mocno uderzył zza pola karnego. Gdyby strzał ten zmierzał w światło bramki, Daniel Kajzer mógłby mieć spore problemy z jego obroną. Na szczęście dla żółto-niebieskich piłka minęła słupek.

Gospodarze, choć dość często gościli pod polem karnym Zagłębia Sosnowiec, w dalszym ciągu nie byli w stanie tego udokumentować choćby celnym uderzeniem na bramkę strzeżoną przez Kamila Bielikowa. Żółto-niebieskim brakowało precyzji w rozegraniu akcji i ostatniego, dokładnego podania.

Natomiast w 28 minucie pojedynku gdynianie mieli sporo szczęścia. Po atomowym strzale z dystansu autorstwa znowu Wojciecha Szumilasa piłka zatrzymała się na poprzeczce. Było to dla podopiecznych trenera Dariusza Marca wyraźne ostrzeżenie i sygnał, że Zagłębie Sosnowiec nie przyjechało na ul. Olimpijską 5 jedynie się bronić, więc trzeba zachować czujność w defensywie.

Nieco ponad dziesięć minut później piłka ponownie trafiła w poprzeczkę, jednak tym razem za sprawą zawodników Arki Gdynia. Po indywidualnej szarży Luisa Valcarce, powstrzymanej faulem przed polem karnym, do egzekwowania rzutu wolnego podszedł Adam Deja. Pomocnik żółto-niebieskich, znany z atomowego uderzenia, kropnął w obramowanie bramki Zagłębia Sosnowiec, a na trybunach rozległ się jęk zawodu.

W 42 minucie spotkania wydawało się, że piłka musi już wpaść do bramki gości. Po rozegraniu futbolówki przez Christiana Alemana i Mateusza Stępienia w sytuacji sam na sam z Kamilem Bielikowem znalazł się Mateusz Żebrowski. Niestety napastnik Arki Gdynia uderzył fatalnie, umożliwiając młodzieżowcowi Zagłębia Sosnowiec udaną interwencję. Do przerwy już ani goli, ani nawet celnych strzałów i tym samym efektownych parad bramkarzy nie było.

Druga część spotkania rozpoczęła się niespodziewanie od naporu Zagłębia Sosnowiec. Na szczęście jednak żółto-niebiescy nie dali się zaskoczyć gościom i wkrótce sami przeszli do ofensywy.

W 62 minucie spotkania gdynianie w końcu złamali obronę rywali. Po krótko rozegranym rzucie rożnym i składnej akcji piłka dotarła w polu karnym do Michała Bednarskiego, który uderzył pod poprzeczkę. Choć Kamil Bielikow próbował jeszcze interweniować, futbolówka znalazła drogę do siatki. 21-latek, debiutujący w pierwszej drużynie Arki Gdynia, utonął po chwili w objęciach kolegów, a kibice przy ul. Olimpijskiej 5 mogli rozpocząć fetowanie pierwszego gola dla żółto-niebieskich w tym sezonie. Asystę w tej sytuacji zaliczył rezerwowy Hubert Adamczyk, kolejny debiutant w szeregach Arkowców.

Niestety siedem minut później arbiter uznał, że Mateusz Stępień faulował w polu karnym Alexa Tanque. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a sam poszkodowany doprowadził do wyrównania, oszukując technicznym strzałem Daniela Kajzera. Arkowcy tym samym musieli nadal napierać, aby ponownie wyjść na prowadzenie.

Niestety sztuka ta żółto-niebieskim, mimo głośnego dopingu kibiców, nie udała się już do samego końca meczu. W efekcie podopieczni Dariusza Marca zawiedli już na samym początku nowego sezonu Fortuna 1. Ligi, tracąc na własnym boisku cenne dwa punkty. Na ich usprawiedliwienie można tylko napisać, że Zagłębie Sosnowiec zaprezentowało się w Gdyni solidnie i dość wysoko zawiesiło poprzeczkę. Wygląda na to, że ten zespół nie będzie już w tym sezonie zamieszany w walkę o utrzymanie i może sprawić problemy także innym faworytom.

Arka Gdynia - Zagłębie Sosnowiec 1:1 (0:0)
Bramki: 1:0 Michał Bednarski (62 min.), 1:1 Alex Tanque (72 - rzut karny).
Żółte kartki: Stępień, Dobrotka (Arka) - Oliveira, Jończy, Korzeniecki (Zagłębie).
Arka: Kajzer - Kasperkiewicz, Marcjanik, Dobrotka - Stępień (75 Skóra), Bednarski (85 da Silva), Deja, Aleman, Gordillo (58 Adamczyk), Valcarce - Żebrowski. Trener: Dariusz Marzec.
Zagłębie: Bielikow - Machała (90 Duriska), Dalić, Jończy, Gojny - Szumilas (84 Korzeniecki), Ambrosiewicz, Oliveira (63 Kamiński) - Sobczak (64 Tanque), Banaszewski (84 Seedorf), Bryła. Trener: Kazimierz Moskal.
Sędziował: Radosław Trochimiuk (Ciechanów).
Widzów: 3507

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie