Fortuna 1. Liga. Arka Gdynia gorsza od Górnika Łęczna. Druga z rzędu porażka żółto-niebieskich. 13.03.2021

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Fortuna 1. Liga. Arka Gdynia poniosła drugą z rzędu porażkę, przegrywając dziś u siebie 0:2 (0:0) z wiceliderem tabeli, Górnikiem Łęczna. Ten wynik sprawił, że żółto-niebiescy do drugiego miejsca w tabeli, premiowanego bezpośrednim awansem do PKO BP Ekstraklasy, tracą już dziewięć punktów.

Zespół Arki Gdynia radzić musiał sobie w dzisiejszym starciu bez Adama Dei, lidera środka pola. Doświadczony pomocnik pauzował za cztery żółte kartki, obejrzane już w tym sezonie Fortuna 1. Ligi. Do podstawowego składu powrócił natomiast Arkadiusz Kasperkiewicz.

Obie ekipy rozpoczęły pojedynek dość spokojnie. Jako pierwszy po strzale w światło bramki interweniować zmuszony był w 13 minucie Daniel Kajzer. Golkiper gospodarzy nie miał prawa jednak pomylić się po mało precyzyjnym uderzeniu Bartłomieja Kalinkowskiego.

Żółto-niebiescy po kwadransie gry zaczęli coraz częściej pojawiać się w okolicach pola karnego Górnika Łęczna. W 18 minucie spotkania Christian Aleman prostopadłym podaniem wyprowadził na czystą pozycję Macieja Rosołka. Strzał młodego napastnika Arki Gdynia został jednak niestety zablokowany przez Leandro.

Cztery minuty później to Ekwadorczyk w żółto-niebieskich barwach miał okazję na otworzenie wyniku spotkania. Christian Aleman otrzymał dobre podanie od Mateusza Żebrowskiego, ale nieczysto trafił w piłkę.

Gospodarze nadal próbowali nękać Górnika Łęczna atakami pozycyjnymi, jednak dokładne rozegranie piłki utrudniał im fatalny stan murawy na Stadionie Miejskim w Gdyni. Trzeba jednak przyznać, że także goście nie zamierzali się jedynie bronić.

W 26 minucie spotkania po błędzie defensywy Arki Gdynia w dogodnej pozycji do pokonania Daniela Kajzera znalazł się Serhiej Krykun. Na szczęście bramkarz żółto-niebieskich zdołał wygrać z nim pojedynek.

Jeszcze groźniej było w polu karnym Arki Gdynia dwie minuty przed zakończeniem pierwszej połowy. Po wrzutce w szesnastkę, w ogromnym zamieszaniu Haris Memić blokował ręką strzał Tomasza Midzierskiego. Była to dość kontrowersyjna sytuacja. Jednak doświadczony arbiter, Szymon Marciniak z Płocka, nie zdecydował się użyć gwizdka i wskazać na "wapno".

W 48 minucie spotkania gospodarze sami jednak skomplikowali sobie sytuację, gdyż drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Arkadiusz Kasperkiewicz. Sędzia uznał, że obrońca Arki Gdynia nieprawidłowo atakował w starciu powietrznym Pawła Wojciechowskiego.

W 53 minucie gry goście niestety objęli prowadzenie. Po wrzucie z autu piłka trafiła przed polem karnym do Michała Maka, który pięknym strzałem z półobrotu pokonał Daniela Kajzera.

Kwadrans później sytuacja Arki Gdynia zrobiła się już niemal beznadziejna. Mateusz Mak wyprowadził szybką akcję, dograł do dopiero co wprowadzonego na plac gry Bartosza Śpiączki, który ograł Luisa Valcarce i podwyższył wynik.

Osłabieni arkowcy byli niestety już bezsilni wobec solidnie prezentującego się rywala, który spokojnie kontrolował grę. A mogli przegrać nawet wyżej, gdyż już w doliczonym czasie gry Daniel Kajzer wygrał pojedynek z Bartoszem Śpiączką.

Arka Gdynia straciła nie tylko trzy punkty, ale także kolejnego obrońcę. Za czwartą w sezonie, obejrzaną dziś żółtą kartkę, w ważnym meczu z Miedzią Legnica będzie 20 marca pauzował Adam Danch.

"Studio Kadra" po meczu Polska - Słowacja (1:2)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie