Fizjoterapeuci zapowiadają wznowienie protestów i dalszą walkę o godne pensje. Liczą też na konstruktywne rozmowy z nowym ministrem zdrowia

Ewa Andruszkiewicz
Ewa Andruszkiewicz
123rf
Po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa, fizjoterapeuci zapowiadają odwieszenie sporów zbiorowych z pracodawcami i dalszą walkę o godne wynagrodzenia. Akcje protestacyjne planowane są na przełom września i października br. Chyba że do tego czasu związkowcom uda się dojść do porozumienia z nowym ministrem zdrowia, Adamem Niedzielskim.

W spory zbiorowe z pracodawcami związkowcy weszli masowo na przełomie lutego i marca br. Po wybuchu pandemii zapowiadane działania protestacyjne zostały jednak zawieszone, a planowane spotkania z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia – odwołane. „Czas epidemii nie jest odpowiednim czasem na walkę z resortem” - tłumaczyli wówczas na naszych łamach fizjoterapeuci.

Czytaj także

- Teraz trzeba jednak wrócić do rozmów o podwyżkach, odwiesić spory zbiorowe i kontynuować negocjacje ws. naszych postulatów. W 2021 roku pensja minimalna ma wzrosnąć do 2800 zł brutto. A część fizjoterapeutów, po studiach, z dziesięcioletnim stażem pracy zarabia dziś nawet mniej, bo 2700 zł brutto. Dlatego mają dość, są zdesperowani i gotowi na protesty – mówi w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” dr Tomasz Dybek, szef Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii.

Przypomnijmy, że walkę o godne płace fizjoterapeuci rozpoczęli na początku maja zeszłego roku, biorąc masowo udział w akcji oddawania krwi. Później był strajk włoski, a na końcu – głodówka.

Protest został zawieszony po kilku tygodniach, po zapewnieniach Ministerstwa Zdrowia, że placówki, zatrudniające fizjoterapeutów, dostały od NFZ środki, które powinny wystarczyć na podwyżki. Zdaniem medyków, tak się jednak nie stało, stąd podjęta 23 września decyzja o wznowieniu protestu i wchodzeniu od nowego roku w spory zbiorowe z pracodawcami.

Czytaj także

Wśród głównych postulatów protestujących wymienić należy: godną płacę (1200 zł netto podwyżki), bezpłatne szkolenia, adekwatną wycenę świadczeń oraz szybszy dostęp pacjenta do fizjoterapii i badań laboratoryjnych.

Jak tłumaczy dalej dr Tomasz Dybek, wybuch pandemii nie tylko uniemożliwił fizjoterapeutom dalsze negocjacje z Ministerstwem Zdrowia, ale też wpłynął na pogorszenie ich warunków pracy.

- Niektórzy nie dostawali pełnych wypłat, tylko pomniejszone o 20-30 proc. Cierpliwość się wyczerpała, tak dalej być nie może, dlatego zbieramy siły i ruszamy. Jeszcze nie wiemy, czy będzie to koniec września, czy początek października. Ale nasze oddziały terenowe stoją już w blokach startowych, a wśród nich Słupsk i Wejherowo. Nie wiemy jeszcze, jaką formę przyjmą protesty, ale zapewniam, że nie będą to już tylko plakaty, czy czarne koszulki. A konkretne działania

– zapowiada dr Tomasz Dybek.

Wiele zależy teraz od tego, jak przebiegać będą rozmowy z nowym ministrem zdrowia, Adamem Niedzielskim.

- Pan Adam Niedzielski jeszcze jako prezes Narodowego Funduszu Zdrowia uczestniczył we wszystkich naszych rozmowach z byłym ministrem zdrowia, Łukaszem Szumowskim. Więc zna dane, jeśli chodzi o wynagrodzenia fizjoterapeutów, nie będzie mógł powiedzieć, że dopiero musi się z nimi zapoznać. Mam nadzieję, że będzie nam się łatwiej z tego powodu współpracować – podsumowuje dr Tomasz Dybek.

Czytaj także

Nowe regulacje dotyczące pracy zdalnej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie