Final Six w Krakowie. Mecz Polska - Francja rozstrzygnął się dopiero w tie-breaku

Artur Bogacki
Artur Bogacki
Zaktualizowano 
Anna Kaczmarz / Dziennik Polski /Polska Press
W swoim pierwszym meczu turnieju finałowego Ligi Światowej w Krakowie Polacy wygrali z Francją. Zwycięzcę wyłonił tie-break.

Polska - Francja 3:2 (21:25, 17:25, 25:17, 28:26, 15:12)
Polska: Łomacz, Konarski, Nowakowski, Kłos, Kubiak, Buszek, Zatorski (libero) oraz Kurek, Drzyzga, Mika, Bieniek.
Francja: Toniutti, Rouzier, Ngapeth, Marechal, Le Roux, Le Goff, Grebennikov (libero) oraz Pujol, Rossard, Clevenot.

W tym sezonie lepiej radzili sobie Francuzi, którzy wygrali 3 z 4 meczów z nami. W pierwszym secie długo trwała wyrównana walka. Polacy w drugiej części partii odskoczyli na 4 "oczka" i wydawało się, że będzie dobrze. Tyle że wkrótce zaczęły się problemy naszej ekipy. Od stanu 19:15 goście doprowadzili do remisu 20:20, a później pozwolili Polakom zdobyć tylko punkt.

W drugiej odsłonie biało-czerwoni zostali rozbici. Rywale szybko uzyskali przewagę (2:6), której pilnowali. Nie do zatrzymania był Antonin Rouzier. Punktował z prawego i lewego skrzydła, nawet zagrywką. Gdy trzeba było, potrafił uderzyć mocno, ale w jego repertuarze były także techniczne zbicia i kiwki (w tej części uzbierał aż 10 "oczek"). Polacy nie radzili sobie z serwisem rywali, sami psuli zagrywki.

Szansa przez pewien czas była, bowiem stratę momentami udawało się zmniejszyć do 2 pkt - 7:9. Co z tego, skoro wkrótce było 10:16. W końcówce gospodarzy dobił środkowy Kevin Le Roux.

Podczas kilkuminutowej przerwy po drugim secie Stephane Antiga najwyraźniej skutecznie wstrząsnął naszym zespołem. Na parkiet wróciła pozytywnie odmieniona drużyna. Dość powiedzieć, że na pierwszej przerwie technicznej było 8:2 dla nas. Polacy kończyli ataki (wreszcie "wstrzelił" się Konarski), a Francuzi popełniali masę błędów. Na drugiej pauzie było 16:7. Później gra się wyrównała, goście zbliżyli się na 6 pkt (23:17), ale niewiele wskórali.

W czwartej partii Francuzi początkowo byli skuteczniejsi. Na pierwszej przerwie technicznej mieli 3 pkt przewagi. Nasi siatkarze walczyli, ale strat nie udawało im się odrobić - 13:16 na drugiej przerwie. W końcu dopięli swego, po asie Mateusza Bieńka było 16:16, a po chwili objęliśmy prowadzenie. Wkrótce było nawet 21:19, a w nerwowej końcówce ciężar gry wziął na siebie Mika (zmienił wcześniej Kubiaka). Goście jednak zdobyli dwa punkty z rzędu i Antiga musiał poprosić o czas.

Polacy byli w lepszej sytuacji, jako pierwsi mieli setbola, ale dopiero za czwartym podejściem wykorzystali szansę. Dwa ostatnie punkty zdobył dla nas Mika.

Tie-break dostarczył nie lada emocji! Zaczęło się od 0:2 - drugi punkt goście dostali po wideoweryfikacji - ale to nie zraziło Polaków. Od stanu 4:5 zdobyli trzy punkty z rzędu i Francuzi ratować się musieli przerwą na żądanie. Na przerwie technicznej było 8:6, a później, po tym jak Rafał Buszek, obił blok - nawet 10:7. Goście jednak wyrównali na 10:10 (Earvin Ngapeth nietypowym uderzeniem, takim koszykarskim hakiem, zmieścił piłkę między naszym blokiem i siatką), a następnie objęli prowadzenie. Od wyniku 10:11 punktową serię udało się wykonać Polakom, a po dwóch blokach na Rouzierze było 14:11. Rywale obronili pierwszego meczbola, ale po chwili swą dobrą grę w końcówce Buszek podkreślił zdobyciem ostatniego punktu.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Final Six w Krakowie. Mecz Polska - Francja rozstrzygnął się dopiero w tie-breaku - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Areny

na e-bilet biletów po 50zł na 14.07 było może ze 200szt. Reszta od 150-190 do 400zł. Organizatorzy - opamiętajcie się! Poszedłbym, ale jeszcze nie upadłem na głowę, aby za 4 osoby zapłacić 1000 zł. Psujecie widowisko nie tylko sportowcom grającym przy pustej hali, ale i zniechęcacie krakowian w ogóle do wizyt w Arenie. Nie wspomnę, że cały świat widzi puste krzesła... I niech miasto więcej nie mówi, że Arena jest nierentowna, bo mnie do reszty szlag trafi.

G
Gosc

Kosmiczne ceny biletów. Prawie pusta hala. Ktoś powinien za to odpowiedzieć !

Dodaj ogłoszenie