Feta na białym koniu

    Feta na białym koniu

    Grażyna Antoniewicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Za kilka dni Gdańsk, jak co roku, stanie się wielką sceną pod gołym niebem. 16 lipca startuje Feta. Lubię ten czas, gdy ulicami Gdańska wędrują tajemnicze postacie, błazenkowie, szczudlarze, a damy w maskach przemykają wśród widzów.
    Każda Feta jest inna. Bywała szalona, rozbuchana. Nie zapomnę, gdy na Targ Rybny z wyciem syreny wjechał wóz strażacki. Zachrypiał, zapiał jak kogut i... stanął. Niemieccy strażacy z zespołu Scharlatan, usiłując wóz uruchomić, wydobyli spod maski pierze, kurczaki i inne dziwne rzeczy. Udało się, ruszyli. Czerwony wóz "pluje" pomidorami, jajkami i leje wodą po zachwyconym tłumie. Szalony strażak Tom Lanzki piekł na wozie kurę.
    Bywała deszczowa, a artyści grali "Mazepę" mimo ulewy bo... wierna publiczność czekała. Dwa lata temu Feta była wyjątkowo całuśna. Smukli panowie na szczudłach (artyści z Austrii) namiętnie całowali wszystkie damy. Zmuszali także panów do całusków. Opornych i wierzgających donosili...

    Lubię Fetę, bo zawsze mnie zaskakuje, bawi i porusza. Czasem przeraża. Pamiętam swój lęk, gdy dwóch straszliwych, pozbawionych twarzy gladiatorów na półtorametrowych szczudłach, w falujących, płomiennych sukniach wypadło z ciemności jak ogromne owady na łowach, nacierając na widzów. To była "Carmen funebre" Teatru Biuro Podróży.

    Co nas czeka w tym roku?

    - Zjawią się naprawdę znakomite teatry, gwiazdorskie - zapewnia Elwira Twardowska, szefowa festiwalu. - Ruszą ogromne dźwigi i motorówki, zbudujemy basen, a nawet iglo, wkroczy biały koń. Do rozładowania wielkich dekoracji potrzebne będą sztaplarki. Jak zwykle zapłoną ognie, ale znacznie mniej będzie pirotechniki. Przyjadą oczywiście mimowie, szczudlarze, akrobaci.

    Pytana, czy zmienił się teatr uliczny, Elwira Twardowska mówi: Od strony widowiska - niewiele. Ale technika idzie naprzód! Np. artyści - szczudlarze to nic nowego. Pojawia się jednak moda na szczudła pneumatyczne, przywożone głównie z Francji. Są to szczudła do skakania, o dziwnej konstrukcji. W Polsce jeszcze się ich nie produkuje, więc kosztują niebagatelne kwoty.

    Wśród ogromnych widowisk, jednym z najbardziej skomplikowanych będzie spektakl "Wyprawa" poznańskiego teatru Asocjacja 2006. Przedstawienie zaczyna się przy Muzeum Morskim, wędruje przez Ołowiankę i wyprowadza widzów na zrujnowane budynki. Tam Pegaz leci w górę, a z wody wyłania się ekran...

    Im więcej gwiazd, tym więcej problemów, wzdychają organizatorzy festiwalu. Po raz pierwszy trzeba zatrudnić garderobiane do zmiany kostiumów. Tegoroczna Feta jest niesłychanie skomplikowana logistycznie, także życzenia teatrów są zaskakujące.

    Teatr Materia Prima z Francji chciał przywieźć ze sobą białego konia, ale to sporo kosztuje, więc Elwira Twardowska ruszyła na poszukiwanie.

    - Nie było łatwo - mówi szefowa festiwalu. - Znaleźliśmy Berta, jest przystojnym blondynem. Musieliśmy wysłać jego zdjęcie do Francji, aby uspokoić aktorów, że to ten koń, jakiego potrzebują.

    Artyści Teatro del Silencio zażyczyli sobie pryszniców po przedstawieniu. Tarzają się bowiem w kilogramach mąki oraz czarnej i czerwonej farby.

    - Więc muszę ich umyć, ale nie osobiście - żartuje Elwira Twardowska. - Będą grali na Targu Węglowym, gdzie ja tam znajdę prysznice? - martwi się.

    Pokażą spektakl "Raj", który nie ma nic wspólnego z tradycyjnym myśleniem o niebiańskim ogrodzie.

    - Jak mówić o raju w świecie pełnym przemocy i niesprawiedliwości - pytają twórcy. - To jakby rozglądać się za światełkiem w ciemnym lesie...

    Tymczasem antyterroryści teatru CARNAGE z Tuluzy postanowili uratować pluszowego misia. Spektakl jest parodią pracy brygady antyterrorystycznej S.W.A.T. W ten sposób Francuzi starają się pokazać absurdalność działań ludzi, którzy zamiast ochraniać społeczeństwo, często doprowadzają do zakłócania porządku publicznego i spokoju.

    Holendrzy wybudują iglo, do którego zarówno dorośli, jak i dzieci będą mogli zajrzeć.
    Najdalszą drogę do pokonania mają aktorzy z Iranu. Przywiozą przedstawienie "Człowiek, który zmienia się w psa".

    Teatry uliczne operują wyrazistą formą, rzadko bawią się w subtelności. Nic dziwnego: muszą pokazać coś, co będzie atrakcyjne i dla tych, co stoją blisko, i dla tych, co oglądają z daleka; dla tych, co śledzą akcję od początku, i dla tych, co tylko na chwilę przystanęli w drodze do domu. Warto wyruszyć w miasto, aby podziwiać przedstawienia, parady - kolorowe, radosne, zaskakujące! Może trafimy na spektakl pełen ognia i magii, a może na wzruszającą opowieść. Nie sposób wymienić wszystkich atrakcji i niespodzianek jakie nas czekają. Wstęp na większość spektakli jest bezpłatny.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo