Festiwal Szekspirowski: Teatr z Gruzji na inaugurację festiwalu

Jarosław Zalesiński
Archiwum Polskapresse
Powiało grozą, gdy na konferencji prasowej w pierwszym dniu tegorocznego Festiwalu Szekspirowskiego prof. Jerzy Limon, dyrektor artystyczny, ujawnił, że rozważano w tym roku zawieszenie festiwalu, imprezy tak przecież dla gdańskiej kultury zasłużonej, towarzyszącej jej nieprzerwanie, jeśli liczyć także Dni Szekspirowskie, od których wszystko się zaczęło, już od 20 lat.

Powód tych trwożących rozważań był oczywisty - skąpe budżety, jakie udaje się uskładać w kryzysowych czasach. Festiwal jednak - na całe szczęście - doszedł do skutku, choć jego inauguracyjny spektakl uświadamiał, że tegoroczna edycja Festiwalu Szekspirowskiego należeć będzie najpewniej do tych chudszych.

W czwartek publiczność obejrzała w Teatrze Wybrzeże przedstawienie "Jak wam się podoba", z którym przyjechał do Gdańska Kote Marjanishvili State Drama Theatre z Tbilisi. Gruzini wystawili tekst Szekspira wedle nienowego pomysłu "teatru w teatrze".

Zawiłości intrygi rozgrywały się na niewielkim podeście ze zwykłym białym prześcieradłem jako scenograficznym tłem, a wokół tego podestu ci aktorzy, którzy akurat nie byli zaangażowani w sceniczne wypadki, a to rżnęli w karcięta, a to flirtowali, a to tworzyli chóralne tło dla grających kolegów. Rywalizacji, zawiści i wielu jeszcze innym negatywnym emocjom tej sztuki nadawało to co prawda walor umowności, i bodaj o to chodziło, ale nie byłbym szczery, mówiąc, że czyniło to bardziej zajmującym śledzenie zawiłej intrygi.

Część publiczności po przerwie wyciekła z sali, z niejaką jednak dla siebie stratą, bo gdy po przerwie wydarzenia przeniosły się do Lasu Ardeńskiego, inscenizacja stała się ciekawsza, zwłaszcza plastycznie. Drugi akt miał w sobie parę scen sporej urody, parę zabawnych, przede wszystkim zaś jaśniej wykładał przesłanie, jakie chciał wywieść z tej sztuki reżyser Levan Tsuladze - o tryumfie jasnej strony życia nad ciemną i miłości nad melancholią.

Pięknie - ale sztuka gruzińskiego teatru na tle różnych wysokiej próby zagranicznych produkcji, jakie dane nam było oglądać dotąd na Festiwalu Szekspirowskim, musiała wydawać się jedynie ich bladym i staroświeckim cieniem.

Publiczność, która wyciekła z teatru, poniosła jeszcze jedną stratę. Na koniec pierwszego dnia festiwalu w murach budującego się Teatru Szekspirowskiego odbył się sympatyczny i udany wieczór, słowno-muzyczna impreza dodatkowa. Marek Kondrat recytował sonety Szekspira, a Grzegorz Turnau i Dorota Miśkiewicz, z zespołem muzycznym, nadali tej recytacji poetycko-muzyczną oprawę.

W weekend czekają nas kolejne przedstawienia, które wniosą ze sobą inne, już bardziej mroczne tony. Mam na myśli przede wszystkim niedzielny spektakl "Titusa Andronicusa" w reżyserii Jana Klaty, wspólną produkcję Teatru Polskiego z Wrocławia i Staatsschauspiel z Drezna.

Festiwal potrwa do wtorku, program na stronie www.festiwalszekspirowski.pl.

j.zalesinski@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie