Festiwal światła sposobem na przyciągnięcie turystów? Przykłady tych miast pokazują, że to dobra strategia

Materiał informacyjny Zaktualizowano 
Festiwale światła organizowana są dziś praktycznie na każdej szerokości geograficznej: od Durham po Sydney. Kosz takiej imprezy nie jest mały, ale ich popularność nie jest bezpodstawna. To jedna z tych inwestycji, na której trudno stracić – pod warunkiem, że będzie odpowiednio przemyślana.

Kiedy możemy mówić o udanym festiwalu światła? Od czego zależy jego sukces?

Sukces festiwalu światła to suma wielu czynników: tego jakich artystów zdecydujemy się zaprosić do udziału w projekcie, wydarzeń towarzyszących festiwalowi, jego promocji czy wykorzystanych technologii. Oprócz tego kluczowa jest jednak jeszcze jedna rzecz – wydarzenie musi być nie tylko efektowne i dobrze zorganizowane, ale także spójne z duchem i wizerunkiem miasta.

Dlaczego jest to tak istotne? Najlepiej będzie, jeśli omówimy tę kwestię na kilku przykładach. Przyjrzyjmy się bliżej festiwalom światła w trzech różnych miastach (2 przykłady pochodzą z Polski, jeden z zagranicy):

1. Bella Skyway Festiwal w Toruniu

Bella Skyway Festiwal to jeden z największych festiwali światła w Polsce. Montowane na jego czas instalacje najczęściej mają coś wspólnego z gwiazdami i innymi ciałami niebieskimi, bo Toruń jednoznacznie kojarzy się z Mikołajem Kopernikiem i jego odkryciami. Czy gdybyśmy przenieśli wypracowane tam rozwiązania do Poznania, efekt byłby ten sam? Oczywiście, że nie, bo Poznań niewiele ma wspólnego z kosmosem.

2. Fête de Lumières w Lyonie

Na pozór może wydawać się, że Fête de Lumières w Lyonie to zwykły, świąteczny jarmark połączony ze świetlnymi iluminacjami. Wydarzenie tak naprawdę kontynuuje jednak tradycję rozpoczętą w 1643 r., kiedy radni miejscy postanowili oddać hołd Matce Boskiej za uratowanie ich od zarazy. Obchody zaplanowano na 8 grudnia, czyli święto Niepokalanego Poczęcia. Już wtedy towarzyszyła im uroczysta procesja ze świecami. Podobny pochód był później organizowany co rok aż do 1852 r. Wtedy świętowanie uniemożliwiła wielka powódź, która uwięziła mieszkańców w domach. Zaczęli więc spontanicznie zapalać w swoich oknach świece i robią to do dziś, z tą różnicą, że światłu świec towarzyszy obecnie błysk setek kolorowych lampek.

3. Karnawał sztukmistrzów w Lublinie

Tematem przewodnim tego festiwalu jest cyrk – również nieprzypadkowo. To ewidentne nawiązanie do „Sztukmistrza z Lublina” Isaaca Singera. Lubelski festiwal nie tylko bawi, ale przypomina też dawne losy miasta i oddaje jego bogactwo kulturowe. Czy sprawdziłby się w innym mieście niż Lublin? Jest to bardzo wątpliwe.

Dwóch opisanych wcześniej festiwali również nie da się powtórzyć w tej samej formule w żadnym innym mieście. To właśnie świadczy o ich wyjątkowości i autentyczności. Planując podobne wydarzenie w swoim mieście warto zatem nawiązać do jego historii i tradycji. Dopiero wtedy możemy bowiem mówić o prawdziwym festiwalu światła, a nie zwykłym pokazie laserów.

Dlaczego miasta organizują festiwale światła? Jakie wiążą się z tym korzyści?

Organizacja festiwalu światła, podobnie jak każdej innej dużej imprezy, pochłania wiele czasu i środków. Pojawia się zatem pytanie, czy w ogóle warto podejmować tego typu inicjatywy? Co miasto może dzięki temu zyskać?

Jakiś czas temu postanowiło sprawdzić to stowarzyszenie LUCI (Lighting Urban Community International), które od lat promuje tego typu wydarzenia z jednej strony, polecając różne rozwiązania technologiczne, z drugiej edukując np. w kwestii zanieczyszczenia światłem.

Badaniu zostało poddane kilka miast, które organizują u siebie festiwale światła. Okazało się, że praktycznie wszędzie impreza pozytywnie odbijała się na budżecie. W niektórych miejscach inwestycja 1$ przekładała się na 3,5$ zysku mówił Mark Burton-Page, dyrektor francuskiej filii LUCI. Dane pochodzą jednak z 2010 r., kiedy technologia LED nie była aż tak powszechna. Nie jest zatem wykluczone, że dziś wpływy do budżetu mogłyby być jeszcze większe.

LUCI wielokrotnie zwraca również uwagę na długoterminowe korzyści takich inwestycji. Efektowne instalacje oświetleniowe są bowiem w stanie przywrócić do życia zapomniane obszary miasta. Czasem zdarza się także, że iluminacja wprowadza nową energię w doskonale znane mieszkańcom, turystyczne rejony. Tak było np. w Baltimore, gdzie festiwal światła zorganizowano w lokalnym porcie. Mieszkańcy rzadko tam zaglądali, bo nie widzieli przyczyny, dla której mieliby to robić: miejsce było im doskonale znane, a lokalne restauracje i bary nastawione raczej na turystów. Gdy na promenadzie pojawiły się jednak instalacje świetlne, port odwiedziło wielu lokalsów (z danych statystycznych wynika, że pośród szacowanych 400 tys. zwiedzających, 70% stanowili mieszkańcy). Wszystko przez to, że byli ciekawi iluminacji.

Niekiedy festiwale światła bywają także motorem zmian w mieście. Zaproszeni do udziału w wydarzeniu artyści mają przeróżne, niekiedy bardzo oryginalne pomysły. Niektóre z nich spotykają się z takim uznaniem, że instalacja z tymczasowej, przeobraża się w stały punkt na mapie miasta.

Przykładem takiej realizacji jest iluminacja mostu Bay Bridge w San Francisco. Rzeźba świetlna projektu artysty Leo Villareal ozdobiła obiekt w 2011 r. w związku z 75 rocznicą jego powstania. Pierwotnie miała być tymczasowa, ale tak spodobała się mieszkańcom, że miasto zdecydowało się ją zostawić. Były ku temu rozsądne argumenty. Dzięki iluminacji wypiękniało całe okoliczne nadbrzeże. Okolica stała się modna, zaczęły się w niej pojawiać nowe bary i restauracje, gdzie ludzie chętnie spędzają czas wieczorami. Natomiast sama iluminacja doczekała się setek tysięcy wzmianek w social mediach. Analitycy szacują, że dzieło Leo Villareal zasiliło tym sposobem lokalną gospodarkę o 100 mln dolarów (w skali roku).

Najlepszym dowodem na to, że festiwale światła mają sens i podobają się publiczności, jest zaś fakt, że jest ich tak wiele, i że co roku przyciągają coraz więcej widzów

Bella Skyway Festiwal w Toruniu odwiedziło w 2018 roku ponad 400 tys. zwiedzających. Ostatni Karnawał Sztukmistrzów podziwiało 200 tys. ludzi. Do Lyonu, gdzie festiwal organizowany jest najdłużej (od 1980 r.) w grudniu przyjeżdżają natomiast nie tysiące, a miliony turystów! Chyba warto zatem dać światłu szansę. Miasto z pewnością ożywi się i zyska na atrakcyjności, dzięki nowemu, cyklicznemu wydarzeniu – wystarczy jedynie odpowiednio wykorzystać potencjał kolorowej iluminacji.

***
Wszystkie osoby zainteresowane tematyką festiwali światła i światła w ogóle zapraszamy na blog firmy Signify (dawniej Philips Lighting). Nasi specjaliści dzielą się na nim nie tylko inspiracjami, ale i specjalistyczną wiedzą.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie