Feliks Selmanowicz, jeden z wyklętych

Fragment publikacji IPN
Pochówek "Zagończyka" na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku
Pochówek "Zagończyka" na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku Karolina Misztal
Feliks Selmanowicz urodził się 6 czerwca 1904 roku w Wilnie, w rodzinie Franciszka i Anny z domu Zacharewicz. Jego ojciec prowadził w mieście zakład szewski. Prawdopodobnie również w Wilnie Feliks ukończył edukację na poziomie piątej klasy gimnazjum. We wrześniu 1918 roku wstąpił jako ochotnik w szeregi Samoobrony Wileńskiej, wykazując się podczas walk odwagą i siłą charakteru. Wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej, a w 1921 roku wstąpił do działającej na pograniczu polsko-litewskim Milicji Ludowej Pasa Neutralnego.

Po odejściu z wojska Selmanowicz pracował w Urzędzie Pocztowym w Stolinie. W połowie lat 20. zwolnił się z pracy i ożenił z Apolonią Skoczyk, z którą zamieszkał w Sokolnikach, gdzie razem prowadzili gospodarstwo rolne. Wkrótce urodził mu się syn, któremu dano na imię Feliks.

Zobacz: Rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe Inki i Zagończyka. Msza św. o godz. 13 [ZDJĘCIA, PROGRAM]

Tuż przed wybuchem II wojny światowej, 25 sierpnia 1939 roku, Selmanowicz w stopniu sierżanta tytularnego został zmobilizowany i skierowany do Korpusu Ochrony Pogranicza, do batalionu „Troki”, a następnie internowany przez Litwinów i osadzony w obozie, z którego udało mu się zbiec w listopadzie 1939 roku, po czym podjął działalność konspiracyjną.

W styczniu 1940 roku został aresztowany przez policję litewską. Zwolniony, został ponownie zatrzymany, tym razem przez Sowietów, po aneksji Litwy. Za szpiegostwo skazano go na karę śmierci, jednakże po wejściu wojsk niemieckich do Wilna udało mu się zbiec z transportu, po czym ukrywał się przez jakiś czas u rodziny żony.

Czytaj też: „Inka” - zachowała się, jak trzeba

W styczniu 1944 roku wstąpił w szeregi 3. Brygady Wileńskiej, dowodzonej przez Gracjana Fróga „Szczerbca”, by po pewnym czasie trafić do 4. Brygady „Narocz”, dowodzonej przez Longina Wojciechowskiego „Ronina”, w której objął funkcję dowódcy plutonu, a później awansował na stanowisko dowódcy 2. kompanii. Brał udział w bitwie z Niemcami pod Krawczunami.

Podobnie jak wielu innych akowców został internowany przez Sowietów w Kałudze. Zbiegł z obozu i przez Wilno przedostał się do Polski - tej w nowych granicach. Zamieszkał w Suszu (wówczas woj. olsztyńskie), gdzie podjął pracę w elektrowni.

W końcu listopada 1945 roku otrzymał list z ofertą pomocy w znalezieniu pracy od Reginy Żylińskiej, która przebywała wówczas w Koszalinie. Po przyjeździe do tego miasta (6 grudnia 1945 r.) zatrudnił się w charakterze sekretarza w Powiatowym Urzędzie Ziemskim w pobliskim Głębokiem. W święta Bożego Narodzenia otrzymał informację o przebywającym w majątku Zajezierze, koło Sztumu, majorze Zygmuncie Szendzielarzu „Łupaszce”, który wyraził wolę spotkania się z nim.

Podczas narady Szendzielarz podzielił podległych sobie ludzi na zespoły dywersyjne. Pierwszy tworzyli Henryk Wieliczko „Lufa” oraz Jerzy Lejkowski „Szpagat”, drugi - Zdzisław Badocha „Żelazny” oraz Leon Smoleński „Zeus”. Trzeci miał za zadanie stworzyć Feliks Selmanowicz „Zagończyk”, który to zrobił dopiero w marcu 1946 roku. Wykorzystując broń zdobytą podczas akcji oraz otrzymaną od „Łupaszki”, należało zdobyć środki finansowe, mapy, lekarstwa, zorganizować meliny oraz werbować nowych członków.

Zadania wyznaczone patrolowi „Zagończyka” nie były łatwe i wymagały współpracy z zaufanymi ludźmi, niemniej były realizowane.

W wyniku donosu Reginy Żylińskiej, która podczas pobytu w więzieniu zobowiązała się do współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa, na początku lipca 1946 roku zlikwidowano patrol „Zagończyka”, najpierw aresztując dowódcę, a potem pozostałych członków grupy.

Feliks Selmanowicz został ujęty przez UB w Sopocie. Stało się to w nocy 8 lipca 1946 roku. Przewieziono go do Aresztu Śledczego w Gdańsku i osadzono w pionie śledczym. Od tego momentu był poddany licznym przesłuchaniom.

17 sierpnia odbyła się rozprawa sądowa, na której byli obecni prokurator por. Ludwik Alwin oraz obrońca z urzędu Kazimierz Ogrodzki. Przewodniczący Wojskowego Sądu Rejonowego w Gdańsku mjr Adam Gajewski skazał Feliksa Selmanowicza na karę śmierci, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze oraz przepadek mienia. Jeszcze tego samego dnia „Zagończyk” napisał do prezydenta Bolesława Bieruta prośbę o ułaskawienie. Jako okoliczność łagodzącą podał fakt, jakoby do działalności konspiracyjnej został zmuszony przez „Łupaszkę”, który rzekomo miał mu zagrozić śmiercią, gdyby się jej nie podjął. Dzień po ogłoszeniu wyroku „Zagończyk” napisał drugą, znacznie obszerniejszą, prośbę o ułaskawienie, jednak prezydent z prawa łaski nie skorzystał.

Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 roku o godzinie 6.15 w piwnicy gdańskiego aresztu. Zarówno „Zagończyk”, jak i rozstrzeliwana razem z nim „Inka”, mimo iż wyjątkowo pluton egzekucyjny liczył 10 żołnierzy, nie zginęli po komendzie „Po zdrajcach narodu polskiego, ognia!”. Strzałem z bliskiej odległości dobił ich ppor. Franciszek Sawicki.

Tekst jest fragmentem publikacji IPN pt. „Jeden z »wyklętych« Feliks Selmanowicz »Zagończyk« (1904-1946)”, Gdańsk 2011, którego autorką jest Izabela Rychert.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie