Felieton Wojciecha Wężyka. Mądrość etapu wiecznie żywa

Wojciech Wężyk
Udostępnij:
Niektórzy politycy są jak ryby serwowane latem w kiepskich knajpach. Ich świeżość nie ma znaczenia. Ludzie i tak zjedzą wszystko, byle kelner umiejętnie zapewnił, że potrawa jest pyszna.

Niewiele jest mnie już w stanie zdziwić. Raptem kilkadziesiąt godzin po tym jak Jarosław Gowin został zdymisjonowany z rządu, mogliśmy go zobaczyć uśmiechniętego na zdjęciu zrobionym podczas spotkania z Jackiem Karnowskim w Sopocie. Dobre relacje tych dwóch polityków nie są tajemnicą, jeszcze podczas słynnej „afery sopockiej” sprzed ponad dekady, to właśnie Jarosław Gowin był jednym z pierwszych prominentnych działaczy PO, który jasno zadeklarował swoją wiarę w niewinność prezydenta Sopotu.

Potem bywało różnie, przynajmniej na poziomie oficjalnej narracji. Premier Gowin wszedł przecież w skład wrażego, pisowskiego rządu i jego wizyty w nadmorskim miasteczku budziły oburzenie akolitów Jacka Karnowskiego. Negatywne epitety sypały się gęsto na forach internetowych, których rolą jest ciągłe trzymanie napięcia w partyjnej bazie.

No i teraz, w obliczu rzeczonego zdjęcia, zapadła kłopotliwa cisza, która poprzedza nadchodzącą niechybnie burzę oklasków. Nie ma bowiem znaczenia co się mówiło, liczy się wyłącznie to, co ma być mówione, a ostateczna narracja zostanie podana na talerzu lada moment. Jarosław Gowin stanie się autorytetem środowisk liberalnych, tak jak wcześniej zdarzyło się to mecenasowi Giertychowi, czy Pawłowi Kowalowi. Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr.

System komunistyczny miał na takie zmiany politycznych sympatii swoją nazwę – „mądrość etapu”. Jej charakterystyczną cechą była elastyczność. To, co dzisiaj jest uważane za złe, jutro może być wywyższone. I na odwrót. Jak dramatyczny obrót przybierało to w rzeczywistości terroru, przekonali się niejednokrotnie partyjni bonzowie, którzy trafiali za więzienne kraty prosto z ministerialnych stołków lub (to sytuacja rzadsza) byli wyciągani z otchłani, żeby objąć jakieś prominentne stanowisko. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, co doskonale obrazuje anegdota o trzech więźniach w sowieckich kazamatach. W rozmowie między sobą jeden mówi: siedzę, bo głośno popierałem towarzysza Radka. Drugi na to odpowiada – a ja siedzę, bo byłem przeciwnikiem towarzysza Radka. Trzeci tylko wzruszył ramionami i powiedział – ja jestem towarzysz Radek.

Byłeś wczoraj wrogiem? Nie szkodzi, dziś jesteś nasz. Byłeś wczoraj nasz? Nie szkodzi – od dziś jesteś wrogiem. Oczywiście dziś w Polsce nikt nikogo do więzienia za poglądy nie wsadza, ale mądrość etapu pozostaje wciąż aktualna. Zmieniają się tylko okoliczności, a w cyfrowym świecie jeszcze łatwiej tworzyć „prawdę” na potrzeby bieżących potrzeb politycznych.

Teoretycznie Jarosław Gowin przyjechał do Trójmiasta konsultować założenia Polskiego Ładu. O wiele bardziej prawdopodobną przyczyną jego wizyty jest jednak próba dogadania się dotychczasowymi oponentami albo w ramach istniejących już tworów politycznych, albo przez utworzenie nowej partii gwarantującego więcej przestrzeni dla samorządowców, delikatnie odstawionych na boczny tor przez Donalda Tuska. Jakąś rolę być może będzie w niej mógł odegrać prezydent Sopotu, który od lat wyczekuje z napięciem na rozwój wydarzeń i swoją szansę. Dlatego z radością stanął do zdjęcia z Jarosławem Gowinem. Czy tak się stanie? Kto będzie przyjacielem, a kto wrogiem? O tym zadecyduje kolejna mądrość etapu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Otyły jak...Włoch?

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie