Ewa Tylman nie żyje? Policja: Zatrzymaliśmy jej kolegę

JL, NK, ZSN, BP, BAZA, MRTZaktualizowano 
Poznańska policja jest przekonana, że Ewa Tylman nie żyje. W związku z tym funkcjonariusze zatrzymali jej kolegę Adama Z.

Ewa Tylman nie żyje! Policja: Zatrzymaliśmy jej kolegę Adama Z.

Jak wyjaśnia rzecznik poznańskiej policji, do śmierci Ewy Tylman doszło w pobliżu mostu św. Rocha.

- Po eksperymencie procesowym w nocy mamy kolejne wiadomości. Zatrzymaliśmy kolegę Ewy Tylman. Nie byli na moście, do zdarzenia doszło w jego pobliżu, a mężczyzna przyczynił się do śmierci Ewy - mówi Andrzej Borowiak, rzecznik KWP w Poznaniu.

- Eksperyment polegał na odtworzeniu mężczyźnie całej drogi powrotnej z imprezy. Ustaliliśmy, że incydent wydarzył się nad brzegiem rzeki. Teraz nasze działania będą koncentrować się na rzece - dodaje Andrzej Borowiak.

Źródło: TVN24/x-news

Według naszych informacji Prokuratura Okręgowa w Poznaniu postawiła mężczyźnie zarzuty. Jest on zatrzymany.

- Cały czas pani prokurator oraz policjanci pracują i cały czas nowe informacje wpływają do akt śledztwa - wyjaśnia Andrzej Borowiak.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że mężczyzna, którego widać na monitoringu miał słyszeć, jak Adam Z. "wydziera" się
na Ewę Tylman. Potwierdziła to osoba związana z policją w Poznaniu.

Rodzice dowiedzieli się o śmierci córki rano, włączając telewizję. - Jak można tak robić. Dlaczego w taki sposób musiałem się o tym dowiedzieć - pyta zdruzgotany ojciec.

Gdy z nim rozmawialiśmy, wsiadał właśnie do samochodu prezydenta Konina. Kierowca wiezie go do Poznania po resztę informacji. Na razie ma tylko szczątkowe. Wie, że Ewa Tylman nie żyje, że Adam został zatrzymany. Wiadomo też, że nie ma ciała córki.

Matka Ewy nie jest w stanie jechać. Zostaje w Koninie.

Z kolei Krzysztof Rutkowski już poinformował, że na godzinę 17 zwołuje konferencję prasową w tej sprawie. - Już 24 godziny po rozpoczęciu działań, w zeszły czwartek, na piśmie poinformowaliśmy policję, że to Adam Z. jest odpowiedzialny za śmierć Ewy Tylman - przekonuje.

Aktualizacja - godz. 11.25:

Policja rozpoczęła działania operacyjne w centrum, przy placu Bernardyńskim. Funkcjonariusze przeszli ulicą Dowbora-Muśnickiego. Teraz kierują się w stronę mostu św. Rocha. To kolejny element eksperymentu procesowego z udziałem podejrzanego Adama Z.

- Musimy pewne rzeczy doprecyzować, stąd obecność policjantów na placu Bernardyńskim - wyjaśnia Andrzej Borowiak.

Nagranie z monitoringu, na którym widać zaginioną Ewę:

Źródło: Nagranie z monitoringu

Aktualizacja - godz. 11.30:

Eksperyment przeniósł się już nad tereny Warty. Policjanci z podejrzanym Adamem Z. stoją nad brzegiem rzeki przy moście św. Rocha.

Aktualizacja - godz. 11.40:

Z nieoficjalnych informacji wynika, że prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci i nieudzielenia pomocy. Adam Z. miał być świadkiem, jak 26-latka wpada do Warty. Przestraszył się i uciekł z miejsca zdarzenia.

Aktualizacja - godz. 11.45:

Policjanci z Adamem Z. opuścili tereny nadwarciańskie i wracają na ulicę Mostową. Na miejscu jest wściekły ojciec Ewy.

Aktualizacja - godz. 12.00:

Ojciec Ewy wciąż nie wierzy w śmierć córki, jest przekonany, że to nie był nieszczęśliwy wypadek, a w całym zdarzeniu mogły brać udział osoby trzecie. Uważa, że córka mogła zostać porwana.

- Nie potrafię wybaczyć całej sytuacji Adamowi Z. Dla mnie to żaden Adam, dla mnie to zwierzę. Jak mógł coś takiego zrobić, dlaczego nie wezwał taksówki? - mówi ojciec Ewy Tylman.

Kiedy Andrzej Tylman pojawił się na miejscu krzyczał do policjantów: "Odwróćcie go, chcę zobaczyć twarz zabójcy".

Eksperyment procesowy dobiegł końca. Było sporo gapiów, kiedy ludzie dowiedzieli się, że na miejscu jest Adam Z., krzyczeli "je..ć cię skur...ynu".

Aktualizacja - godz. 12.15:

Prokuratura Okręgowa w Poznaniu zwołała konferencję prasową.

- Chcemy odtworzyć wszystko to, co działo się z Ewą Tylman. Wykonywane są czynności z osobą zatrzymaną, czyli ostatnią osobą, z którą była widziana Ewa - tłumaczy Magdalena Mazur-Prus, rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej. - Nadal poszukujemy ciała - dodaje.

Jak mówi Magdalena Mazur Prus, nie ma jednoznacznych dowodów na to, że Ewa Tylman nie żyje. Wciąż jest uznana za osobę zaginioną. Prokuratura ma 48 godzin na postawienie zarzutów Adamowi Z.

Prokurator nie chciała ujawnić, czy Adam Z. został zatrzymany przed czy po przeprowadzeniu eksperymentu procesowego.

Aktualizacja - godz. 15.00:

Na moście Rocha pojawiły się znicze.

Aktualizacja - godz. 15.18:

W mediach pojawiają się sprzeczne informacje na temat zarzutów postawionych Adamowi Z.

Udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, że mężczyzna ma status podejrzanego, a postawiono mu jeden zarzut. Prokuratura nie chce jeszcze powiedzieć jaki dokładnie.

Wiemy natomiast, że śledczy podchodzą do zeznań mężczyzny z dużym dystansem, ponieważ już kilkakrotnie "kręcił" i zmieniał zeznania. Ustaliśmy, że dzisiaj nie zapadnie decyzja dotycząca wniosku o jego areszcie.

Aktualizacja - godz. 16.00:

O godzinie 16.00 zorganizowano konferencję prokuratury.

- Dysponujemy zapisem kilkudziesięciu godzin z monitoringu miejskiego, jak i osób prywatnych, który pozwolił nam w sposób niebudzący wątpliwości odtworzyć przebieg tamtej nocy. Ten monitoring nie pozwala na odtworzenie zdarzeń w sposób ciągły, ale jesteśmy w posiadaniu nagrania, kiedy Ewa Tylman jest widoczna z kolegą w pewnym punkcie miasta Poznania - mówi prokurator Magdalena Mazur-Prus, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu

W toku tego postępowania przesłuchano w charakterze świadków osoby, które uczestniczyły w spotkaniu towarzyskim, w którym brała udział Ewa Tylman. Były one przesłuchiwane po to, by ustalić przebieg zdarzenia, czy na tej imprezie wydarzyło się coś, co mogło ich zaniepokoić. Prokuratura chciała dowiedzieć się w jaki sposób zachowywała się zaginiona oraz czy i w jakich ilościach spożywała alkohol. - Chcieliśmy w ten sposób ustalić czy mogło dojść do przestępstwa, czy mogły pojawić się inne okoliczności - mówi Magdalena Mazur-Prus.- Staraliśmy się także ustalić sytuację Ewy Tylman, kwestię tego, czy jest to osoba, której grożono i czy w jej otoczeniu znajdowały się osoby nieprzychylne i nieżyczliwe - dodaje.

Adam Z. był także przesłuchiwany w charakterze świadka. Prokurator po zapoznaniu się z materiałem dowodowym podjął decyzje o konieczności przeprowadzenia eksperymentu procesowego z udziałem Adama Z. - W tej chwili eksperyment jest zakończony. Oba dostarczyły wielu istotnych okoliczności, które muszą być teraz sprawdzone i zweryfikowane - mówi rzeczniczka Prokuratury Okręgowej.

Jak mówi, ostatnie minuty eksperymentu przebiegały w bardzo trudnych warunkach. - Podczas eksperymentu pojawiło się bardzo wiele osób postronnych, które przeszkadzały w rzetelnym wykonywaniu czynności przez wszystkie osoby biorące w nim udział - tłumaczy Mazur-Prus

Adam Z. nie został zwolniony do domu. Nadal jest osobą zatrzymaną, do dyspozycji prokuratury. Prokuratura nie chce ujawnić w jakim charakterze został zatrzymany.

- W tej chwili trwają czynności znalezienia ewentualnych zwłok Ewy Tylman. To umożliwiłoby zweryfikowanie informacji, jakie w tej chwili posiadamy. Pomogłoby to także potwierdzić hipotezę, że Ewa Tylman nie żyje, a jak cały czas podkreślam, jest to hipoteza jak najbardziej prawdopodobna - mówi Magdalena Mazur-Prus.

Adam Z. został zatrzymany wczoraj wieczorem. W ciągu 48 godzin prokurator będzie musiał zdecydować, czy mężczyzna zostanie zwolniony, a jeśli Adam Z. został zatrzymany w charakterze podejrzane, prokurator podejmie decyzję o ewentualnym areszcie.

Aktualizacja - godz. 17.00:

Z kolei po godz. 17.00 odbyła się konferencja Krzysztofa Rutkowskiego. Podważono na niej ustalenia wizji lokalnej. "Detektyw" i jego ludzie zaprezentowali nowe nagranie z monitoringu.

- Według braci Ewy Tylman widać na nim "katowanie ich siostry" - zapewnił pracownik biura Rutkowskiego.

Nagranie ma trafić do policjantów.

Sam Krzysztof Rutkowski stwierdził, że Adam Z. puściłby farbę, gdyby mógł przesłuchiwać go bez obecności adwokata.

- Bał się nas bardziej niż policji. Wiedział, że powtórzyłaby się historia mamy Madzi z Sosnowca - zapewniał "detektyw".

Na konferencji detektywi poinformowali, że z telefonu Adama Z. wiedzą dokładnie jaką drogą szedł od feralnej nocy.

Aktualizacja - godz 19.00

Na moście św. Rocha trwają czynności procesowe. Tym razem nie uczestniczy w nich jednak Adam Z.

- Pod nadzorem prokuratora trwają kolejne czynności procesowe. Koniecznym było zamknięcie jednego pasa ruchu dla pieszych - tłumaczy Andrzej Borowiak, rzecznik policji.

Na miejscu policjanci sprawdzają lewą część mostu Rocha.

Aktualizacja - godz 21.00
Policja wciąż prowadzi swoje działania na moście św. Rocha. Po dwóch godzinach włączono światła na moście. Wciąż jego lewa strona jest zablokowana. Przejścia broni kordon policji, który nie chce udzielić żadnych informacji. Wciąż sprawdzany jest też brzeg rzeki, gdzie jedna osoba wskazuje różne miejsca na Warcie.
Policjanci sprawdzają też lewe przęsło mostu. Z naszych informacji wynika, że sporządzane są tam pomiary.

Wideo

Materiał oryginalny: Ewa Tylman nie żyje? Policja: Zatrzymaliśmy jej kolegę - Głos Wielkopolski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie