"Enclave 4/7" na scenie Malarnia Teatru Wybrzeże w Gdańsku [RECENZJA, ZDJĘCIA]

Gabriela Pewińska
O czym mówi ciało? Roberto Olivan, hiszpański choreograf odpowiada na to pytanie w przedstawieniu "Enclave 4/7". To kolejna premiera Teatru Dada von Bzdülöw, efekt artystycznej przyjaźni Olivana i szefowej Teatru Dada, tancerki Katarzyny Chmielewskiej. Narodził się spektakl emocjonalny, przewrotny, a nawet wywrotowy, chwilami zaskakujący, bardzo witalny, od czasu do czasu dowcipny. Ucieleśnienie młodości.

Oglądamy serię tanecznych ewolucji, bywa - trzeba przyznać - bardzo wysmakowanych technicznie, choć dalekich od ekwilibrystyki. Rodzaj popisowych ćwiczeń dla siedmiu tancerzy (Adrian Bartczak, Sebastian Flegiel, Ilona Gumowska, Tatiana Kamieniecka, Piotr Stanek, Katarzyna Ustowska, Urszula Zerek), których emocje przenikają się, współbrzmią, a być może dopiero rodzą się na naszych oczach. Przekaz to bardzo intymny, indywidualny, siódemka niepokornych na wyspie własnych pragnień i niechęci. Każdy z nich na surowej, ciemnej scenie opowiada o sobie, reszta słucha, albo ingeruje w przekaz: podpowiada, pomaga, przeszkadza, przytula, całuje, włazi, odpycha, warczy, niszczy, pyskuje. Enklawa zwierzeń do eklektycznej muzyki Olega Dziewanowskiego. Dla widza - szarada, o czym mówi ciało każdego z nich?

Tytuł przedstawienia nawiązuje do teatru prowadzonego w Barcelonie przez Roberto Olivana, równie dobrze może oznaczać jakieś jeszcze nieodkryte miejsce, państwo w państwie, wyspę.Życie w enklawach to oderwanie się od własnego terytorium, ale tym silniej zaznacza się tu swoją obecność. Tak jest z tancerzami w "Enclave 4/7".

Oglądając ich popisy jesteśmy świadkami narodzin nowego pokolenia tej sceny, kształtowania się ich osobowości. To takie Dada bez piór. Trzeba przyznać, obiecujące, choć "Enclave 4/7" to widowisko bez - charakterystycznej dla tego teatru - fabuły, intelektualnej zabawy, literackiego przesłania, wyrafinowania. Jednak w przekazie, choreografii na tyle ciekawe, że niepotrzebne zdaje się być przeładowanie go słowem, słowem które wylewa się ze sceny. Chaotycznie wykrzyczane przez tancerzy, naiwnie wyśpiewane do mikrofonu, wypowiadane bez świadomości jego teatralnego znaczenia, rozdawane widowni na karteczkach, męczy. Zakłóca przekaz. Tak jakby ruch, kompozycja ciał miała nie wystarczyć. Ależ wystarczyła!

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie