Elektrownia jądrowa na Kaszubach. Rozmowa z posłanką partii Zieloni, która spotkała się z mieszkańcami w Kopalinie ws. atomówki

Tomasz Smuga
Tomasz Smuga
Udostępnij:
Elektrownia jądrowa na Kaszubach. Posłanka na Sejm RP partii Zieloni Urszula Zielińska spotkała się z mieszkańcami w Kopalinie w gminie Choczewo, czyli w regionie, gdzie znajduje się preferowana lokalizacja pod budowę elektrowni jądrowej. - Chcemy dziś jak najszybciej uciec od coraz droższych i coraz bardziej niebezpiecznych klimatycznie i politycznie paliw kopalnych. Czas i pieniądze potrzebne na inwestycje w alternatywne źródła energii to kluczowe czynniki, które powinniśmy brać pod uwagę.

Tomasz Smuga: 8 kwietnia w Kopalinie w gminie Choczewo spotkała się pani z lokalną społecznością, aby porozmawiać o planowanej budowie elektrowni jądrowej w tej gminie. Mieszkańcy, z którymi pani się spotkała, na co zwracali uwagę?

Urszula Zielińska: Mieszkańcy gminy Choczewo wydawali się przede wszystkim zaskoczeni pomysłem lokalizacji tak dużej elektrowni jądrowej na jednej z najpiękniejszych plaż Bałtyku, w niezwykle atrakcyjnym obszarze turystycznym, w tym potencjalnie na terenach szczególnie chronionych, chronionych unijnym programem Natura 2000. Duże niezadowolenie połączone z niedowierzaniem wzbudziła też informacja o badaniu opinii społecznej, które inwestor, jak twierdził, przeprowadził w ich gminie. Z badania wynikało, że znakomita większość mieszkańców jest za budową elektrowni w tym rejonie. Ale jak twierdzili mieszkańcy, ani jedna z ponad stu osób obecnych na sali, mieszkańców gminy, nie otrzymała żadnego kwestionariusza czy ankiety z pytaniami na ten temat. Podobno na żadnym z poprzednich kilku spotkań z inwestorem nie znalazł się nikt, kto taką ankietę otrzymał bądź wypełnił.

Mieszkańcy sceptycznie wypowiadali się również o “tysiącach miejsc pracy”, które według słów inwestora miałaby w ich regionie przynieść inwestycja. A kiedy podczas spotkania zapytałam wprost, skąd mowa o “tysiącach”, skoro w elektrowniach podobnej wielkości we Francji czy Finlandii zatrudnia się około 700 - 860 osób, odpowiedziano nam, że informacja o tysiącach miejsc pracy dotyczy tylko fazy budowy. Ale już w fazie eksploatacji będzie tam rzeczywiście tylko około 800 wysoce wyspecjalizowanych pracowników.

TS: W styczniu br. komisja do spraw klimatu dyskutowała nad przyjęciem ustawy dotyczącej procedur środowiskowych związanych z budową elektrowni jądrowej. Czytałem w relacjach taką pani wypowiedź: „energetyka jądrowa nie jest już opłacalna i powinniśmy rozglądać się za innymi źródłami”. Podtrzymuje pani te słowa?

UZ: Tak, całkowicie je podtrzymuję. Mówię to po dogłębnej analizie choćby rządowego programu polskiej energetyki jądrowej, ale też tego, co dziś dzieje się na rynku cen energii i jak mają się ceny energii jądrowej do ekologicznych alternatyw. Powiem w skrócie: chcemy dziś jak najszybciej uciec od coraz droższych i coraz bardziej niebezpiecznych klimatycznie i politycznie paliw kopalnych. Czas i pieniądze potrzebne na inwestycje w alternatywne źródła energii to kluczowe czynniki, które powinniśmy brać pod uwagę. Tymczasem energia jądrowa to dziś najdroższa energia na świecie. Do tego budowa jednej z kilku planowanych elektrowni potrwa co najmniej dekadę, o ile nie będzie żadnych opóźnień. A opóźnienia, nawet dziesięcioletnie, są tu normą. Pisze o tym choćby Mycle Schneider w corocznych raportach o stanie przemysłu jądrowego na świecie. Ale i bez sięgania po raporty każdy z nas może poczytać o dziesięcioletnim opóźnieniu i czterokrotnym przekroczeniu kosztów przy budowie elektrowni jądrowej Flamanville-3 we Francji. Albo o trzynastu latach opóźnienia i równie katastrofalnym niedoszacowaniu kosztów przy budowie fińskiej elektrowni Olkiluoto-3. Takie przykłady mogłabym mnożyć.

TS: Jeżeli nie elektrownia jądrowa, to jakie rozwiązanie pani proponuje? Zwolennicy atomu podkreślają m.in., że „mówiąc o energetyce jądrowej mówimy o technologii najbardziej wydajnej ze wszystkich znanych obecnie.”

UZ: Proponując rozwiązania alternatywne i ja i Partia Zieloni, której mam zaszczyt być nową przewodniczącą, opieramy się na rekomendacjach i modelach polskich naukowców i elektroenergetyków. Jednym z nich jest prof. Jan Popczyk i jego zespół z Politechniki Śląskiej. Prof. Popczyk udowadnia, że przy odpowiedniej poprawie efektywności energetycznej, czyli m.in. zastosowaniu technologii termomodernizacji i oszczędności energii, polska energetyka i ciepłownictwo mogą być w całości, w stabilny sposób, oparte na źródłach energii odnawialnej. Zaletą takiego modelu w porównaniu do modeli z udziałem energii jądrowej są niższe koszty i znacznie krótszy czas budowy. Nie bez znaczenia jest też fakt, że jest to model oparty na zasobach krajowych: energii z wiatru, słońca i odpadów z polskiej produkcji spożywczej. To system oddolny i rozproszony, zarządzany przy pomocy inteligentnej sieci przesyłowej, a w niedalekiej przyszłości — wspierany przy pomocy rozwijanych też w Polsce systemów magazynowania energii. To znacznie bardziej bezpieczna, tańsza, powiem nawet — bardziej patriotyczna i prospołeczna alternatywa. A po drugiej stronie mamy drogą, wysoce scentralizowaną, importowaną technologię i importowane paliwo kopalne, czyli uran. I nawet nie dotykam tu problemu bezpieczeństwa samej technologii jądrowej czy bezpieczeństwa i kosztów składowania odpadów jądrowych. Tu wystarczy obserwacja zagrożeń, które widzimy dziś podczas agresji Rosji na Ukrainę. One pokazują wystarczająco dobitnie, że elektrownia jądrowa to nie jest technologia ani na czas wojny, ani na czas poważnych zagrożeń klimatycznych, przed którymi stoimy.

TS: Wróćmy jeszcze do styczniowej nadzwyczajnej komisji do spraw klimatu. Rozmawiali państwo o nowelizacji ustawy. Czy i jakie  ma pani zastrzeżenie do tego aktu prawnego?

UZ: Przede wszystkim ten akt prawnym odciął praktycznie wszystkich sąsiadów potencjalnej inwestycji, a więc mieszkańców gminy Choczewo, od możliwości bycia stroną w procesie wydawania pozwolenia na budowę elektrowni w ich regionie. To oznacza brak możliwości wglądu w proces czy składania do niego uwag na każdym etapie tej wieloletniej procedury — poza wąskim oknem konsultacji publicznych. Co gorsza, to oznacza też brak możliwości odwołania się od decyzji wydanych w tej procedurze do sądu inaczej, niż poprzez kosztowny proces cywilny. Po nowelizacji, liczba stron uprawnionych do takiej procedury została zawężona praktycznie już tylko do ekologicznych organizacji pozarządowych. W dodatku, w nowelizacji, na potrzeby jednego inwestora sprawiono, że prawo zadziała z mocą wsteczną. W praktyce oznacza to, że pomimo przekroczenia ustawowego terminu na przygotowanie raportu środowiskowego i złożenie wniosku o pozwolenie na budowę inwestor, zamiast zacząć procedurę od początku, może kontynuować ją w tym rejonie niemal dowolnie długo, narażając region i gminę na zawieszenie w rozwoju. Bo kto będzie chciał zainwestować tu w hotel czy ośrodek turystyczny, jeśli nie wiadomo czy i kiedy na dziewiczej dziś plaży powstaną trzy betonowe kominy, a las zostanie wycięty w pień pod drogi dojazdowe i strefę ochronną?

TS: Gmina Choczewo jest turystycznym regionem. Jak podkreślają sami mieszkańcy, słynie z pięknych plaż. W wywiadzie dla „Dziennika Bałtyckiego” inż. Zbigniew Wiegner, m.in. kierownik budowy elektrowni jądrowej Olkiluoto-3 w Finlandii 1650 MW, obecnie pracujący dla spółki Polskie Elektrownie Jądrowe, mówił, że „współistnienie energetyki jądrowej i turystyki jest nie tylko możliwe, ale i praktykowane w wielu miejscach na świecie oraz bez szkody dla któregokolwiek z tych sektorów”. Jakie jest pani zdanie w tym temacie?

UZ: Jak dotąd spółka nie odpowiedziała na kilka bardzo prostych pytań, które zadałam podczas spotkania w Kopalinie. Ile hektarów lasu trzeba będzie wyciąć pod tę inwestycję, wraz z infrastrukturą towarzyszącą? Ile hektarów obszaru Natura 2000 i innych terenów cennych przyrodniczo i turystycznie zostanie pokryte betonem, w tym drogami dojazdowymi? Jeśli dobrze policzyłam na podstawie informacji przekazanej na spotkaniu, elektrownia codziennie zassie z morza, a następnie wypompuje do Bałtyku około 3700 basenów olimpijskich wody podgrzanej o 10 stopni Celsjusza. Jaki wpływ na Bałtyk i jego zamieranie, czy choćby na zakwit sinic na bałtyckich plażach będą miały tak duże ilości ciepłej wody? Gdzie będą składowane niebezpieczne odpady i jak będą zabezpieczone?

Gorąco zachęcam mieszkańców Pomorza do zadawania podobnych pytań i aktywnego udziału w procesie wydawania pozwoleń na tę inwestycję. Myślę, że dopiero po poznaniu konkretnych odpowiedzi na choćby te pytania będziemy w stanie realnie ocenić, czy możliwe jest współistnienie elektrowni jądrowej i turystyki na bałtyckiej plaży. Na razie w mojej ocenie ta lokalizacja jest jedną z najgorszych możliwych dla polskiego społeczeństwa, naszej turystyki i przyrody. A budowa elektrowni jądrowej nie jest dziś nikomu w Polsce potrzebna.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polacy posiadają coraz droższe smartfony

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie